Zaczęło się… od rozmów przy kawie. Prof. Joanna Lewandowska-Łańcucka z Wydziału Chemii UJ od lat przyjaźni się bowiem z dr Eweliną Grzywną, która pracuje na co dzień w Klinice Neurochirurgii i Neurotraumatologii Szpitala Uniwersyteckiego w Krakowie. Wiele razy słyszała więc, jak trudnym przeciwnikiem dla lekarzy jest glejak – że wciąż pozostaje chorobą nieuleczalną; że choć nie daje on przerzutów, to uparcie odrasta, a z każdą kolejną wznową szanse pacjenta na życie drastycznie maleją. Jak w takiej sytuacji można mu pomóc? W grę – na chwilę obecną – wchodzi jedynie leczenie, które ma za zadanie maksymalnie opóźnić wznowę (wydłużając życie chorego), ale i tu pojawia się problem, czyli bariera krew–mózg oddzielającą krwiobieg organizmu od tkanki nerwowej. To właśnie ona sprawia, iż część bardzo silnego i bardzo toksycznego chemioterapeutyku (lekiem pierwszego rzutu w terapii glejaka jest temozolomid TMZ) w ogóle nie dociera tam, gdzie powinna.
To dla nas sygnał, że cenisz rzetelne dziennikarstwo jakościowe. Czytaj, oglądaj i słuchaj nas bez ograniczeń.
Czytasz fragment artykułu
Subskrybuj i czytaj całość
już od 14,90 zł








