Gdy pod koniec 2025 r. opublikowano informację, że łączna wartość oszczędności Polek i Polaków zgromadzonych w aktywach finansowych osiągnęła rekordowy poziom 3,98 biliona złotych, w mediach zapanowała atmosfera radości i dumy. Trzy dekady po wyjściu z komunizmu i ciężkiej harówy wreszcie się czegoś dorobiliśmy i zaczynamy jako naród robić to, co od lat robią zachodni europejczycy: akumulować kapitał, który będą mogły odziedziczyć kolejne pokolenia. Zabory, dwie wojny światowe i narzucony z Rosji system gospodarki centralnie sterowanej sprawiły, że w przeciwieństwie do wielu innych narodów każde kolejne pokolenie Polaków musiało budować swój majątek od zera. A to obniża nasze poczucie bezpieczeństwa, utrudnia swobodne podejmowanie decyzji życiowych i inwestowania. Czy teraz to wszystko może się zmienić, a sytuacja Polek i Polaków jest rzeczywiście taka dobra? Odpowiedź na to pytanie nie jest wcale prosta. Bo ocena zależy od perspektywy, z jakiej spojrzymy na to zjawisko.
Uczymy się oszczędzać, ale nadal daleko nam do innych
Według danych NBP średnio na osobę przypadają oszczędności w kwocie około 105 tysięcy złotych. W ciągu ostatniego roku nasze oszczędności wyraźnie urosły, głównie dzięki wzrostowi wynagrodzeń, ale także rosnącej świadomości Polaków na temat konieczności odkładania dodatkowych środków na emeryturę. Choć odkładamy większą część swoich dochodów niż we wcześniejszych latach, nadal pod tym względem daleko nam do najbardziej oszczędnych narodów Europy (także do tych o zbliżonej sytuacji gospodarczej). Współczynnik, który pozwala nam to ocenić, to stopa oszczędności. Wyraża w procentach jakiej części swoich dochodów nie wydajemy, ale odkładamy. W ostatnim kwartale 2025 r. stopa oszczędności Polaków wyniosła 9,8 proc., czyli z każdych 100 zarobionych złotych odkładaliśmy 9,8 złotego. To dobry wynik w porównaniu z naszymi wcześniejszymi rezultatami, ale nadal słaby w porównaniu z innymi krajami. Na przykład w II kwartale 2025 r., gdy Polska odnotowała najwyższy w Europie wzrost dochodu rozporządzalnego, stopa oszczędności Polaków była najniższa w całej UE (wg danych Eurostatu). Średnia europejska wynosiła w tym okresie 14,97 proc. Znacznie powyżej średniej oszczędzali m.in. Czesi i Węgrzy. Chociaż więc suma naszych oszczędności rośnie, jesteśmy społeczeństwem raczej konsumpcyjnym i dopiero uczymy się oszczędnego zarządzania swoimi zasobami.
Po co oszczędzamy, czyli Polaków cele oszczędnościowe
Cele, na które oszczędzamy, są najczęściej odzwierciedleniem stanu naszej świadomości ekonomicznej i wraz z nią się zmieniają. Najczęściej wskazywanym celem odkładania pieniędzy jest stworzenie finansowego bufora na czarną godzinę. Pomimo tego, nadal niemal co piąty Polak żyje od pierwszego do pierwszego i nie ma żadnych rezerw finansowych, a co czwarty ma oszczędności nie przekraczające 5 tys. zł, czyli w razie utraty pracy jest w stanie przeżyć miesiąc. Te dane pokazują, że wzrost prywatnych oszczędności rozkłada się w społeczeństwie w bardzo nierównomierny sposób, nadal jest też spora grupa Polek i Polaków, którzy zarabiają zbyt mało, by mieć z czego odkładać choćby niewielkie kwoty. Tylko 26 proc. badanych ma rezerwy na przetrwanie co najmniej pół roku.
Kolejny celem oszczędnościowym, który jest coraz częściej obecny w naszej świadomości, jest zabezpieczenie finansowe na czas emerytury. Trzeba przyznać, że sporo w tej kwestii zrobiły prognozy emerytalne sporządzane przez ZUS, z których wynika, że osoby w wieku około 40 lat, w chwili przejścia na emeryturę będą mogły liczyć na świadczenie emerytalne na poziomie około jednej czwartej swojej pensji. W 2025 r. co drugi oszczędzający Polak odkładał właśnie na jesień życia i ta liczba systematycznie rośnie (m.in. dzięki ogromnemu sukcesowi wprowadzonych jeszcze w 2022 r. Pracowniczych Planów Kapitałowych – PPK). Inne cele oszczędnościowe jakie wymieniamy to odkładanie na własne mieszkanie lub inne większe, planowane wydatki (np. samochód czy remont), oszczędzanie na przyszłą edukację dzieci (studia, szczególnie w innym mieście, to dziś poważny i kilkuletni wydatek).
Gdzie lokujemy zaoszczędzone pieniądze?
Jeszcze ciekawsze wydają się dane dotyczące tego, gdzie przechowujemy oszczędności. Odłóżmy na bok nieruchomości, które stanowią największą część prywatnych majątków Polaków. Czujemy się bezpiecznie mając akt własności mieszkania czy domu, jednak w nagłych sytuacjach nieruchomość trudno szybko upłynnić na gotówkę, szczególnie, jeśli to nasze miejsce codziennego zamieszkania.
Jeśli chodzi o aktywa finansowe niemal połowę tych środków trzymaliśmy na bieżących i oszczędnościowych rachunkach bankowych oraz w gotówce. To zła wiadomość, ponieważ przechowywane w ten sposób najszybciej tracą na wartości na skutek inflacji. Aktywa inwestycyjne, takie jak obligacje skarbowe, akcje czy metale szlachetne cieszą się znacznie mniejszą popularnością, a to one dają lepsze perspektywy ochrony przed inflacją. Wynika to z obawy przed ryzykiem utraty środków, które faktycznie w przypadku niektórych z tych instrumentów istnieje. Z jednej strony ta ostrożność jest cechą pożądaną, bo pierwszą zasadą inwestycji jest nie inwestowanie w instrumenty, których funkcjonowania sami nie rozumiemy. Z drugiej w znacznej mierze wynika ze stosunkowo niskiego poziomy świadomości finansowej społeczeństwa, bo na przykład polskie detaliczne obligacje skarbowe indeksowane inflacją są instrumentami bardzo niskiego ryzyka, dającymi stabilną ochronę w postaci oprocentowania przekraczającego o stała marżę średnioroczną inflację. Niewielu z nas natomiast zdaje sobie sprawę, że z powodu wysokiej inflacji w latach 2020-2025 pieniądze trzymane na bieżących rachunkach bankowych straciły ponad 1/3 swojej pierwotnej wartości.
Dlaczego nie inwestujemy? Zwykle dlatego, ponieważ nie znajdujemy czasu na to, by zainteresować się bliżej i bardziej merytorycznie dostępnymi narzędziami. A tych jest dziś dostępnych naprawdę sporo – zarówno dla osób oczekujących wyższych zysków, ale akceptujących też wyższe ryzyko straty, jak i dla tych, którzy stronią od ryzyka i oczekują niewielkiego, ale stabilnego wzrostu. Mając oszczędności warto się tymi możliwościami bliżej zainteresować, choćby po to, by inflacja nie zjadła naszych wypracowanych ciężką pracą pieniędzy. W gruncie rzeczy do podstawowego zarządzania własnym budżetem nie potrzeba skomplikowanej wiedzy ekonomicznej, wystarczy wprowadzenie kilku prostych reguł i znajomość działania podstawowych instrumentów finansowych.
Antypodatkowe portfele oszczędnościowe
Zupełnie osobnym tematem są stworzone przez państwo narzędzia oszczędzania na emeryturę, które pozwalają nam osiągnąć dodatkowe korzyści podatkowe, czy to w postaci zwolnienia z 19-procentowego podatku od zysków kapitałowych (tzw. podatek Belki) czy to w postaci ulg od podatku dochodowego zależnych od sumy odłożonych w ten sposób oszczędności. Do wyboru mamy tutaj Indywidualne Konta Zabezpieczenia Emerytalnego, Indywidualne Konta Emerytalne, Pracownicze Plany Kapitałowe, OIPE, a wkrótce również OKI (czyli Osobiste Konto Inwestycyjne). Te rozwiązanie są warte szerszego omówienia. Dzięki nim można jednak w długiej perspektywie oszczędzić dziesiątki tysięcy złotych, które odkładane na zwykłych rachunkach inwestycyjnych zostałyby potrącone w formie podatków.








