Z naszymi przyjaciółmi z Izraela spotkaliśmy się w jednej z konstancińskich kawiarni. Ja, moja żona oraz małżeństwo z leżącego nieopodal granicy z Libanem miasta Kirjat Mockin. Rozmawialiśmy o rodzinie, o pogodzie, o Warszawie, o izraelskich start-upach, o spotkaniach młodzieży z Polski i Izraela. Przez pierwszą godzinę nie wspomnieliśmy ani słowem o wojnie, o Iranie, o rakietach, o alarmach bombowych. Wiedzieliśmy bowiem, że dla całej naszej czwórki byłaby to dyskusja niewygodna.
To dla nas sygnał, że cenisz rzetelne dziennikarstwo jakościowe. Czytaj, oglądaj i słuchaj nas bez ograniczeń.
Czytasz fragment artykułu
Subskrybuj i czytaj całość
już od 14,90 zł








