Producenci maszyn rolniczych też mogą skorzystać z programu SAFE m.in. zapewniając części zamienne do produkcji wojskowej lub proponując nowe rozwiązania przydatne obronności - powiedział w sobotę minister rolnictwa i rozwoju wsi Stefan Krajewski.
Polski rząd 8 maja podpisał z Komisją Europejską umowę dotyczącą programu SAFE. Na wzmocnienie polskiego potencjału wojskowego trafi 43,7 mld euro (180 mld zł) w postaci niskooprocentowanych pożyczek.
- Niezwykle ważne jest to, żeby te pieniądze zostawały w Polsce, w polskich zakładach, polskich firmach i przedsiębiorstwach. I prawie 90 proc. tych środków trafi właśnie do takich firm - podkreślił w sobotę na konferencji w Zbójnej (Podlaskie) szef resortu rolnictwa.
- Dziś zabezpieczamy jutro (...), żeby przeciwdziałać temu co się dzieje - powiedział Krajewski, odnosząc się do sytuacji międzynarodowej - wojny na Ukrainie i na Bliskim Wschodzie.
Podkreślał, że wzmocnieniem bezpieczeństwa są też pieniądze, które są przeznaczane na programy związane z ochroną ludności i obroną cywilną.
- Oprócz bezpieczeństwa militarnego, chodzi też o to, by wzmocnić bezpieczeństwo energetyczne (...) ale też bezpieczeństwo żywnościowe. Tu są potrzebne środki na przetwórstwo, zwiększanie konkurencyjności i odporności polskich rolników i przetwórców - dodał.
Pytany, jak pieniądze z SAFE mogą być wykorzystane w województwie podlaskim, minister Krajewski powiedział, że dzięki nim poprawi się wyposażenie jednostek wojskowych w regionie. Ale zwracał też uwagę, że to szansa dla producentów maszyn rolniczych, których w Podlaskiem nie brakuje.
- To firmy, które mają najnowsze technologie, najnowsze rozwiązania i mogą przygotowywać podzespoły, mogą robić części zamienne do tego sprzętu, który powstaje, ale też projektować nowe rozwiązania. I takich firm jest dziś dużo w województwie podlaskim - powiedział Krajewski. Dodał, że firmy te starają się o certyfikaty bezpieczeństwa, by móc być dopuszczonym do takiej produkcji.
Od redakcji Wiara.pl
Trzy sprawy:
- Nie ma co się cieszyć, że dostaliśmy kredyt. Przecież trzeba go spłacić. No, chyba że źle życzymy naszym dzieciom i wnukom.
- Nie wiadomo, czy pożyczki będą niskooprocentowane. Tego w momencie podpisywania umowy jeszcze nie było wiadomo. Zrasztą przy zmiennej stopie procentowej dziś nisko jutro może być wysoko.
- Skoro to środki na obronność, a mogą być wydawane poza ściśle militarnymi celami, to nie zdziwi, jeśli niebawem dowiemy się, że z tych pieniędzy znów zakupiono jakieś prywatne jachty.








