Święty John Henry Newman, mówiąc o kryzysach Kościoła, zauważył: „Chrześcijaństwo zbyt często znajdowało się w śmiertelnym niebezpieczeństwie, abyśmy teraz musieli obawiać się nowej próby. To jest pewne; natomiast to, co jest zwykle niepewne i co jest zazwyczaj wielką niespodzianką, gdy tego doświadczamy, to sposób, w jaki w danym przypadku Opatrzność ratuje i zbawia swoje wybrane dziedzictwo. Czasami nasz wróg staje się przyjacielem; czasami zostaje pozbawiony tej szczególnej zjadliwości zła, która była tak groźna; czasami rozpada się na kawałki; czasami robi tylko tyle, ile jest korzystne [dla Bożego planu – przyp. J.Sz.], a potem zostaje usunięty”. Piękne to słowa. Uczą, że nadzieja położona w Bogu jest matką mądrych, ocalenie jest pewne, a zaskakujące bywają jedynie forma i sposób ocalenia. Lecz trzeba też pamiętać, że służba nadziei nigdy nie polega na biernym czekaniu, ale na aktywnej z nią współpracy. Co to znaczy konkretnie dla polskiego księdza A.D. 2026?
To dla nas sygnał, że cenisz rzetelne dziennikarstwo jakościowe. Czytaj, oglądaj i słuchaj nas bez ograniczeń.
Czytasz fragment artykułu
Subskrybuj i czytaj całość
już od 14,90 zł








