Karol III jako głowa Kościoła Anglii nie wygłosił orędzia wielkanocnego. Choć oburzenie w tej sprawie jest przesadzone, sytuacja ta dobrze obrazuje, że łączenie funkcji głowy państwa i przywódcy religijnego stwarza sytuacje trudne do pogodzenia.
07.04.2026 15:11 GOSC.PL
W te Święta Zmartwychwstania Pańskiego król Karol nie wygłosił (inaczej jak choćby przed rokiem) orędzia wielkanocnego. To oburzyło pewną część komentujących. Brytyjski monarcha nie jest bowiem tylko głową państwa, ale też głową Kościoła. Kościoła anglikańskiego. Krytyków takiej królewskiej decyzji dodatkowo zniesmaczył fakt, że u progu rozpoczynającego się ramadanu duchowy przywódca anglikanów złożył za pośrednictwem swoich mediów społecznościowych krótkie życzenia muzułmanom. Taki właśnie obraz – króla co kłania się innowiercom, ale służbę własnym współwyznawcom zaniedbuje, namalowały niektóre media. I rzeczywiście dziwna to scena, w której anglikański odpowiednik papieża nie wykazuje zainteresowania owcami z powierzonej mu owczarni, jednocześnie kłaniając się wyznawcom innej religii. Tyle tylko, że – pozostając w malarskiej nomenklaturze – jest to obraz z nurtu iluzjonistycznego, a nie szkoła naturalizmu. Rzeczywistość – po uwzględnieniu kilku pominiętych detali – okazuje się jednak bardziej skomplikowana.
Rzeczywiście, król zrezygnował z wygłoszenia orędzia z okazji Świąt Wielkanocnych. Rzeczywiście, wygłaszał takie orędzie choćby w ostatnich dwóch latach. Prawdą jest również, że 17 lutego na oficjalnych kanałach rodziny królewskiej w mediach społecznościowych ukazały się krótkie życzenia dla rozpoczynających ramadan wyznawców islamu. Jednocześnie jednak dzień po ich publikacji, na tych samych profilach pojawiły się życzenia wielkopostnej odnowy z okazji przypadającej tego dnia Środy Popielcowej, nie zabrakło też życzeń wielkanocnych. Samo zaś orędzie, którego w tym roku monarcha nie wygłosił, nie jest stałym elementem królewskich wystąpień, takim, jak na przykład orędzie bożonarodzeniowe. Sam Karol Windsor nie wygłaszał podobnego przemówienia w 2023 r., rzadko podobne przemówienie przygotowywała też jego ciesząca się wielkim szacunkiem i opinią królowej bogobojnej Elżbieta II.
Okazuje się więc, że oskarżenia o zerwanie przez króla z tradycją i faworyzowanie muzułmanów są wyraźnie przesadzone. A jednak cała ta sytuacja pokazuje pewien problem, który w osobie króla Anglii i głowy angielskiego Kościoła widać całkiem wyraźnie: problem braku rozdziału Kościoła od państwa. A mówiąc precyzyjniej: skupiania przez jedną osobę funkcji państwowej i kościelnej. Widać tu wyraźnie, że czasami dochodzi do sytuacji, w których oczekiwania kierowane pod adresem sprawujących te funkcje są sprzeczne. W tym wypadku oczekuje się od monarchy, że będzie – co naturalne – z taką samą troską traktował wszystkich swoich poddanych. Jednocześnie – co również nikogo nie powinno dziwić – głowie Kościoła stawia się wymóg sprawowania szczególnej opieki nad wspólnotą wiernych tego Kościoła. Pozornie błaha sytuacja powoduje więc konflikt oczekiwań, których nie można zrealizować jednocześnie. A przecież brytyjski monarcha niejednokrotnie musi wypowiadać się na tematy budzące znacznie większe emocje niż świąteczne przemówienie czy życzenia.
Sam Karol zdaje się na tyle to rozumieć, że od samego początku swojej monarszej przygody stara się dystansować od tej drugiej roli, zwłaszcza, że przez większość życia, w przeciwieństwie do swojej matki, nie uchodził za wzór cnót anglikańskiego życia. Tyle tylko, że na skutek tego dystansowania, wspólnota Kościoła Anglii zostaje w pewnym sensie osierocona.
Karol III
PAP/EPA/NEIL HALL