Tysiące ludzi na całym świecie należą do kół koronkowych.
Zaczęło się niepozornie: oto w jednej parafii dziewięć osób zaczęło odmawiać Koronkę i Nowennę do Miłosierdzia Bożego. Ale jak to bywa z kołem, zaczęło się toczyć i zataczać coraz szersze geograficzne i duchowe kręgi. Po 14 latach kół koronkowych parafialnych nie da się zliczyć. Rozsiane nie tylko po Polsce, ale i całym świecie, toczą Boże Miłosierdzie skutecznie, choć bez rozgłosu. Koronkowa modlitewna robota.
Pierwsza parafia
– Całe to „zamieszanie” zaczęło się na Woodstocku, na Przystanku Jezus, w którym uczestniczyłem. Poznałem tam siostry ze Zgromadzenia Sióstr Miłosierdzia i zaprosiłem je do parafii. Zaczęliśmy wspólnie pracować – mówi biskup sosnowiecki Artur Ważny, wówczas proboszcz parafii w Tarnowie-Mościcach.
Praca sióstr, w tym s. Marietty, przełożonej niewielkiego zakonnego domu, okazała się nieoceniona. Któregoś razu siostra wpadła na zupełnie nowy pomysł. – Był rok 2012 rok. Byłam katechetką, opiekowałam się też grupą młodzieżową i chciałam, żeby młodzi modlili się Koronką do Bożego Miłosierdzia. Pewnego razu zabrałam ich do Radia Dobra Nowina, by modlić się na antenie. Wtedy pojawił się pomysł: trzeba zorganizować koła koronkowe, dziewięcioosobowe grupy, trochę na wzór kół różańcowych, które będą się modlić w określony sposób – opowiada s. dr Marietta Kruszewska ZSJM. – Wszystko zaczęło mi się układać w głowie: każda osób z „dziewiątki” będzie codziennie odmawiać dziesiątą część koronki, ale także jeden dzień Nowenny do Miłosierdzia Bożego.
To dla nas sygnał, że cenisz rzetelne dziennikarstwo jakościowe. Czytaj, oglądaj i słuchaj nas bez ograniczeń.
już od 14,90 zł
Agata Puścikowska
Absolwentka dziennikarstwa i komunikacji społecznej na Uniwersytecie Warszawskim. Od 2006 redaktor warszawskiej edycji GN, od 2011 dziennikarz działu „Polska” w GN. Autorka kilku książek, m.in. „Wojennych sióstr” oraz „Święci 1944. Będziesz miłował”.