Proza Wiesława Myśliwskiego zawiera trzy warstwy: opowieści o ludzkich losach, symbole ukrytego Sacrum, filozoficzne komentarze. Z tego bogactwo wyjąłem kilka scen i cytatów na Wielki Tydzień.
02.04.2026 09:16 GOSC.PL
Henryk Przondziono / Foto Gość
„Bóg był wciąż dla mnie pytaniem, nie odpowiedzią” – mówił narrator-bohater ostatniej powieści Wiesława Myśliwskiego „Ucho Igielne”. Pisarz zmarł w Niedzielę Palmową u progu trwającego właśnie Wielkiego Tygodnia. To przypadek i symbol. Przypadek – jak pogmatwane losy ludzkie, których fragmenty (tylko fragmenty, bo nie jesteśmy w stanie ogarnąć całości) opisywał ustami swoich wspominających bohaterów. Symbol – jak niemal każdy kawałek jego prozy, który miał swe drugie dno w postaci ucieleśnianego w nim archetypu. Wiesław Myśliwski był mistrzem opisu człowieczych losów, którym nadawał sens i trwałość, wpisując je w głębsze – zakorzenione gdzieś w Biblii, mitologii, kulturze ludowej i w arcydziełach literatury – wzorce czy ślady bytu i Transcendencji. Na dodatek wszystko to opatrywał filozoficznym komentarzem, urzekającym swą prostotą, celnością i paradoksalnością. W jego powieściach szewc czy krawiec z codzienności małego miasteczka „Polski B” stawał się filozofem i mitycznym uosobieniem najważniejszych spraw ludzkiej egzystencji.
Niemal każde wakacje spędzałem z powieściami Wiesława Myśliwskiego. Wpierw wynotowywałem z nich filozoficzne aforyzmy. Potem przestałem to robić (było ich za dużo, mniej więcej co trzecie zdanie, a kartki gdzieś ginęły) i zacząłem tropić symbole lub literacko-kulturowe aluzje. Wreszcie z głębi wydobyłem się do warstwy pierwotnej – do mozaiki rozmaitych ludzkich losów. I odnajdywałem w nich opowieści moje babci, mgliste okruchy dzieciństwa, zdarzenia z mojego życia – moje lęki i poszukiwania. A czytałem je w kluczu ukrytego Sacrum. Pójdźmy tym tropem i skomentujmy tajemnicę dni Wielkiego Tygodnia kilkoma scenami i zdaniami z książek Wiesława Myśliwskiego. Jest to wybór dokonany na gorąco, trochę przypadkowy, ograniczony książkami, które mam na wyciągnięcie ręki. Wystarczy on jednak do tego, by pokazać religijną podświadomość pisarza i by – może tak będzie – pomóc niektórym osobom w przeżyciu lub (ponownym) odkryciu Świąt Paschalnych.
Wielki Czwartek. W powieści (epopei chłopskiej?) „Kamień na kamieniu” przedstawiona jest polska wieś czasów biedy. Chleb spożywano tam tylko od święta. Był on znakiem obfitości i sakralności. Na wiosnę kładło się kromkę chleba w pierwszą skibę oranej ziemi. Później chleb chowano i wyjmowano tylko na największe uroczystości. Nic dziwnego, że mały Szymek nie może się doczekać kolejnej uczty i – wbrew zakazowi surowego ojca – często myśli, marzy i śni o chlebie. „O czym myślisz?” – pyta ojciec. Szymek wyrzucił jednym tchem: „O Panu Jezusie myślę”. Dalej rozpoczyna się rozmowa, w której sacrum przeplata się z profanum. Czyż jednak nie jest tak, że Bóg stał się człowiekiem, a jako Wcielony stał się Chlebem Eucharystycznym, także po to, by uświęcać ziemskie sprawy i przez nie przemawiać? I by być blisko nas? Czyż nie jest tak, że do tajemnicy Eucharystii w szczególny sposób zbliżali się biedni ludzie, którzy odczuwali zwykły ziemski głód chleba? Czyż nie jest tak, że słowa Szymka – wybieg, który miał go uchronić przed gniewem ojca – były jednocześnie przyziemnym wprowadzeniem do traktatu o Eucharystii?
Wielki Piątek. W „Traktacie o łuskaniu fasoli” jest scena, w której (niedługo po wojnie) pracownicy brygady elektryfikującej wieś rozpoczynają wieczorną rozmowę. Tym razem temat schodzi na Boga. Na końcu ktoś spytał majstra: „Majster co uważa, jest Bóg?” – „Po co mnie pytasz? – odpowiedział majster – Po co ich pytasz? Nie przegłosujesz. Siebie pytaj. Ja mogę ci tyle powiedzieć, że tam gdzie byłem, go nie było.” Po tej odpowiedzi „zrobiło się cicho, nikt nie śmiał o nic więcej pytać.” Czytając ten fragment, przypomniały mi się słowa, które Benedykt XVI wypowiedział w Auschwitz: „Ileż pytań nasuwa się w tym miejscu! Ciągle powraca jedno: Gdzie był Bóg w tamtych dniach? Dlaczego milczał? Jak mógł pozwolić na tak wielkie zniszczenie, na ten tryumf zła?” I przypomniały mi się słowa Pana Jezusa na krzyżu: „Boże mój, Boże mój, czemuś Mnie opuścił?” (Mt 27, 46) – słowa wyrażające to, że Bóg wszedł we wszystkie miejsca, w których zło i cierpienie zakryły Boga. I to wszedł po to, by te miejsca przemienić i wyprowadzić nas do szczęśliwego bycia w bliskości z Nim.
Wielka Sobota. Z wiarą i jej praktykowaniem bywa różnie, ale niemal wszyscy u nas święcą tego dnia jajka. Tak samo czynił dorosły już Szymon Pietruszka (ze wspomnianego wyżej „Kamienia na kamieniu”), który nie do końca wierzył, ale dla którego „od ziemi tylko Bóg jest ważniejszy”, a „święcone jajka mają inny smak od nie święconych”. Szymon nawet wyrywał się z pracy w gminie, by poświęcić jajka. I chyba właśnie przez te święcone jajka stracił pracę („Toście musieli naświęcić tych jajek… Tylko gmina nie kościół, Pietruszka” – mówił do niego przełożony). Inny bohater powieści Myśliwskiego – tym razem w prozie „Ucho Igielne” – nie zdążył (nie chciał?) się wyspowiadać, a Wielka Sobota to dla wielu dzień spowiedzi w ostatniej chwili. Warto więc przywołać w tym miejscu motyw sandomierskiego księdza (z tej powieści), który zawsze nosił ze sobą stułę. „Na wszelki wypadek – mówił – gdyby ktoś zaczepił mnie na ulicy, że chce przyjść do mnie się wyspowiadać. Po co masz przychodzić. O, chodźmy na ten skwerek, jest tam ławeczka. Zarzucają mi, że wyprowadzam Boga na ulicę. Ale wszystko zaczyna się na ulicy. Bóg tak samo zaczynał na ulicy. No, to przyjdź kiedyś…” Niestety, do wspomnianej spowiedzi nie doszło.
Liturgia Wigilii Paschalnej. Gdy podczas tej Liturgii wsłuchuję się w czytania biblijne, opowiadające o tym, co Bóg dla nas uczynił – począwszy od stworzenia, poprzez starotestamentowe dzieje zbawienia i skończywszy na zmartwychwstaniu – przypominają mi się inne słowa z „Ucha Igielnego”: „może każde zdarzenie musi się przejrzeć w opowieści, jeśli chce się zdarzyć? I każdy człowiek, jeśli chce istnieć? A nawet Bóg nieopowiedziany czy istniałby?” To prawda. Gdyby nie głośno czytana Biblia, Bóg byłby nieopowiedziany, nieznany dla nas. Dlatego czytamy Biblię, by zbliżyć się do Boga – Boga, który (choć „zawiódł go człowiek”) stał się człowiekiem, umarł za nas i zmartwychwstał. I czytamy wielką literaturę, by wydobyć z niepamięci losy nasze i bliźnich – losy ludzi, których dolę, grzechy i cierpienia wziął na siebie Bóg. I ocalił ich w swoim Słowie.
Zobacz także:
Jacek Wojtysiak
Nauczyciel akademicki, profesor filozofii, kierownik Katedry Teorii Poznania Katolickiego Uniwersytetu Lubelskiego Jana Pawła II. Autor licznych artykułów i książek, w tym podręczników i innych tekstów popularyzujących filozofię. Stały felietonista portalu internetowego „Gościa Niedzielnego”. Z pasją debatuje o Bogu i religii z wierzącymi, poszukującymi i ateistami. Lubi wędrować po stronach Biblii i po ścieżkach Starego Gaju. Prywatnie: mąż Małgorzaty oraz ojciec Jonasza i Samuela. Ostatnio – wraz z Piotrem Sachą – opublikował książkę „Bóg na logikę. Rozmowy o wierze w zasięgu rozumu”.