Na czwartkowym szczycie UE w Brukseli przywódcy omówili m.in. kwestię wzrostu cen energii i reformy ETS - systemu handlu uprawnieniami do emisji CO2. Rozmawiali też o sytuacji na Bliskim Wschodzie i wsparciu Ukrainy. 25 państw, bez Węgier i Słowacji, poparło konkluzje w sprawie dalszego wsparcia Kijowa. Brak jednomyślności oznacza dalszą blokadę 90 mld euro unijnej pożyczki dla Ukrainy.
Premier oświadczył po szczycie, że w konkluzjach Rady Europejskiej znalazł się zapis gwarantujący, że Polska będzie w grupie państw, które będą objęte pomocą możliwą dzięki wykorzystaniu rezerw uprawnień do emisji CO2. Jak tłumaczył, środki, które będzie można uzyskać z uwolnienia niektórych uprawnień do emisji, będą przekształcone w pomoc finansową dla mniej zamożnych państw, dla których ETS jest istotnym obciążeniem, jeśli chodzi o ceny energii.
Dodał, że grupa tych państw została tak zdefiniowana, aby Polska na pewno się w niej znalazła. - Fakt, że w najbliższych dniach KE "rzuci na rynek" pewną kwotę uprawnień, powinien spowodować spadek cen uprawnień i to powinno mieć wpływ na ceny energii - wyjaśnił.
Premier podkreślił, że zmieniła się też filozofia w podejściu do systemu handlu uprawnieniami do emisji CO2. Jak wskazał, powstała bardzo silna grupa państw, które są za uelastycznieniem ETS i udało się nakłonić także te najbardziej proklimatyczne kraje, by uwzględniać specyfikę tych gospodarek, dla których ETS jest problemem.
- Udało się dokonać tak naprawdę przełomu. To jest w jakimś sensie polityczna rewolucja w Unii Europejskiej, że instytucje i wszystkie państwa właściwie zaczęły mówić naszym językiem, czyli zaczęły mówić, że potrzebne jest podejście do każdego państwa z osobna, tak żeby uwzględnić interesy, kłopoty, okoliczności, które towarzyszą temu państwu. W przypadku Polski, ponieważ u nas ETS jest bardzo dużym składnikiem ceny energii, bardzo mi zależało na tym, żeby to wreszcie uwzględniono i to się udało - powiedział Tusk.
Przekazał również, że na szczycie udało się uzyskać deklarację KE ws. przedłużenia terminu, w którym będzie możliwe udzielanie bezpłatnych uprawnień do emisji CO2 dla przemysłu energochłonnego. Dodał, że ma to zostać potwierdzone najpóźniej do czerwca tego roku. - To oznacza, że możliwość dawania tych bezpłatnych uprawnień dla przemysłu energochłonnego zostanie przeciągnięta na długie, długie lata - ocenił premier.
Poinformował też, że unijni liderzy dyskutowali o atakach na infrastrukturę Kataru, a co za tym idzie zagrożeniu podaży gazu i wzroście cen surowca. Zastrzegł, że konflikt na Bliskim Wschodzie może przynieść niespodziewane i poważne konsekwencje, mimo zabiegów unijnych państw, by obniżyć ceny energii.
Premier odniósł się też do sprzeciwu Węgier wobec dalszego wsparcia Ukrainy, a tym samym zablokowania unijnej pożyczki dla Kijowa. Jak powiedział, Bruksela będzie szukać innych sposobów na wsparcie Ukrainy. - Ale to nie jest łatwe. Tutaj akurat rzeczywiście jednomyślność jest potrzebna, żeby zmieniać ramy finansowe. I dlatego Europa ma z (Viktorem) Orbanem narastający problem - stwierdził premier. Ocenił, że do wyborów na Węgrzech nie uda się uruchomić pożyczki na rzecz Ukrainy.
Szef rządu zaznaczył, że z zadowoleniem przyjął nieformalną akceptację zapisaną w konkluzjach propozycji KE, aby w przyszłej perspektywie finansowej znalazły się dodatkowe środki dla regionów UE sąsiadujących z Rosją i Białorusią. Jak dodał, dotyczy to przede wszystkim polskich województw sąsiadujących z tymi krajami.
Podkreślił też wagę wymienienia w konkluzjach Rady Europejskiej nazwy "flanki wschodniej" jako priorytetu UE. - Dla mnie ważne było, by w czasie gdy tak wiele emocji jest sfokusowanych na Iranie i Bliskim Wschodzie, kwestia flanki wschodniej nie zniknęła - powiedział.
Tematem szczytu UE był też kryzys na Bliskim Wschodzie i związane z nimi obawy, że wywoła falę migracji z tego regionu do Europy.
Tusk wskazał, że razem z premier Danii Mette Frederiksen oraz premier Włoch Giorgią Meloni przekonywał innych europejskich partnerów do jednoznacznej deklaracji, że Unia Europejska w związku z wojną na Bliskim Wschodzie i kryzysem geopolitycznym nie będzie otwarta dla wszystkich, którzy chcą migrować.
- Udało się także przekonać Komisję Europejską i innych partnerów, żeby jednoznacznie powiedzieć, że błędu z 2015 roku Unia już nie popełni. (...)Unia Europejska musi w sposób twardy, jednoznaczny bronić swojego terytorium i swoich granic przed nielegalną migracją - dodał.
Zaznaczył, że na ten moment nie wiadomo, jakie konsekwencje przyniesie trwająca wojna na Bliskim Wschodzie i jaki będzie jej wpływ na ruchy migracyjne.
Szef polskiego rządu wspomniał też o zapisaniu w konkluzjach ze szczytu deklaracji deregulacji i odbiurokratyzowania Unii.
Unijnym przywódcom nie udało się w czwartek na spotkaniu w Brukseli przekonać premiera Węgier Viktora Orbana do odblokowania 90 mld euro unijnej pożyczki dla Kijowa. Kanclerz Niemiec Friedrich Merz z kolei poinformował, że Komisja Europejska została poproszona przez przywódców o znalezienie sposobu na spłatę pożyczki i nazwał weto Orbana bezprecedensowym "aktem poważnej nielojalności", który " zostawia głębokie blizny".
Przywódcy na szczycie, obok sytuacji na Bliskim Wschodzie i unijnej pożyczki dla Ukrainy, poruszyli też kwestię wzrostu cen energii i reformy systemu handlu emisjami ETS. UE przedstawiła zarys planu działania w tej kwestii, który obejmuje m.in. uelastycznienie zasad pomocy państwa, propozycję prawną dot. opłat sieciowych i poprawy wydajności infrastruktury sieciowej i propozycje obniżenia stawek podatkowych na energię elektryczną. Szefowa KE Ursula von der Leyen zaproponowała "wzmacniacz inwestycji w ETS". Budżet tego programu wyniesie około 30 miliardów euro i będzie on finansowany z 400 milionów uprawnień do emisji w ramach ETS.








