Prokremlowskie media śledzą rozwój sytuacji na Bliskim Wschodzie z optymizmem, choć to atak na kolejnego sojusznika Kremla, któremu Rosja nie jest w stanie skutecznie pomóc.
Tuż po pierwszym ataku na Iran sytuacja nie wyglądała dla Moskwy najlepiej. Po pierwsze, doszło do niego wkrótce po zakończeniu wspólnych rosyjsko-irańsko-chińskich manewrów Pas Bezpieczeństwa Morskiego 2026, przeprowadzonych w cieśninie Ormuz. Po drugie, bardzo precyzyjne uderzenie doprowadziło m.in. do śmierci najwyższego irańskiego przywódcy, ajatollaha Ali Chameneiego. W ten sposób, jak zauważa ekspert fundacji Carnegie Russia Eurasia Center Aleksander Baunow, w ciągu dwóch miesięcy Stany Zjednoczone, aresztując prezydenta Wenezueli Nicolasa Maduro oraz zabijając Chameneiego, pozbyły się dwóch urzędujących przywódców, nie tylko prorosyjskich, ale i przypominających Putina autorytarnymi rządami, antyzachodnimi działaniami oraz sprzeciwem wobec amerykańskich wpływów za granicą. W dodatku o ile Wenezuelę jeszcze dałoby się jakoś wytłumaczyć tym, że państwo to „zahacza” o amerykańską strefę wpływów, o tyle najnowsze wydarzenia rozgrywają się na obszarze, który Rosja mogłaby uznać za swoją półkulę. „Atak na Iran musiał wywołać na Kremlu szok. Okazało się bowiem, że USA i Izrael były w stanie uderzyć i zlikwidować kierownictwo liczącego się państwa” – konkluduje Baunow.
To dla nas sygnał, że cenisz rzetelne dziennikarstwo jakościowe. Czytaj, oglądaj i słuchaj nas bez ograniczeń.
już od 14,90 zł
Maria Przełomiec Dziennikarka specjalizująca się w obszarze Europy Środkowo-Wschodniej, autorka i wieloletnia prowadząca Studio Wschód w TVP, współpracowała z wieloma polskimi mediami, pracowała również jako korespondentka BBC, autorka książek, m.in. biografii „Tymoszenko. Historia niedokończona”.