W piątą niedzielę Wielkiego Postu w kościołach zgodnie ze średniowieczną tradycją zasłania się krzyże. Aby coś zobaczyć, trzeba najpierw pozwolić, by na chwilę zniknęło z pola widzenia.
Krucyfiksy, a nawet niektóre obrazy zostają ukryte za fioletowym lub czerwonym płótnem. Liturgia posługuje się znakami, które mają nas wyrwać z uśpienia, ożywić, wciągnąć w misterium. Kościół nie jest teatrem, ale zarazem posługuje się językiem teatralnych gestów i symboli. Komunikujemy jednak nie fikcję, ale prawdę – i to tę najważniejszą, bo dotyczącą naszego wiecznego losu. Materialny znak działa na zmysły, ale ma pobudzać ducha i serce. Nie inscenizujemy wydarzeń z przeszłości, ale je uobecniamy tak, byśmy sami stali się ich uczestnikami.
Tysiącletnia tradycja
Dlaczego zasłaniamy krzyże właśnie wtedy, gdy zbliżamy się do Wielkiego Piątku? Przecież właśnie w tym czasie tematyka pasyjna dominuje w liturgii. Piąta niedziela Wielkiego Postu była zwana dawniej Niedzielą Pasyjną. Gorzkie Żale, Droga Krzyżowa, pieśni o męce Pańskiej, kazania pasyjne. To wszystko jest wielką opowieścią o krzyżu Chrystusa. Czy nie powinniśmy wpatrywać się intensywniej w ten najświętszy znak naszej wiary? Tradycja liturgiczna Kościoła ma swoją mądrość i duchową pedagogię. Czasem, aby coś zobaczyć, trzeba najpierw pozwolić, by na chwilę zniknęło z pola widzenia.
To dla nas sygnał, że cenisz rzetelne dziennikarstwo jakościowe. Czytaj, oglądaj i słuchaj nas bez ograniczeń.
już od 14,90 zł