Jej życie wydaje się do bólu zwyczajne. Samotna nauczycielka, mieszkająca na 29 metrach kwadratowych w bloku w Szczecinie. Większą część życia spędziła daleko od Kościoła. Nawróciła się po pięćdziesiątce. Jej dziennik duchowy stał się natchnieniem do wiary dla tysięcy.
Dokładnie dziewięć lat temu napisałem tekst o Alicji Lenczewskiej do „Gościa”, będąc pod wrażeniem wydanych wtedy jej duchowych zapisków. Wracając po kilku latach do pracy w redakcji, zastałem na biurku najnowszą książkę Ewy Czaczkowskiej poświęconą mistyczce ze Szczecina. Chciałem napisać krótką recenzję, ale szybko zrozumiałem, że ta postać zasługuje na coś więcej. Jakby przez tę jej historię Pan Jezus chciał mi przypomnieć, co się liczy i o czym warto pisać. Notabene wyczytałem w książce, że Lenczewska czytała także „Gościa”! Tyle mojej prywaty.
To dla nas sygnał, że cenisz rzetelne dziennikarstwo jakościowe. Czytaj, oglądaj i słuchaj nas bez ograniczeń.
już od 14,90 zł