O filmie fabularnym na temat Stanisławy Leszczyńskiej, świętych obcowaniu w codziennym życiu i propagowaniu postaci położnej z Auschwitz mówi Maria Stachurska.
Agata Puścikowska: Od ilu lat popularyzujesz postać swojej ciotki – sługi Bożej Stanisławy Leszczyńskiej, położnej z Auschwitz?
Maria Stachurska: To może zabrzmi dziwnie, ale nie traktuję mojej pracy jako „popularyzowania” Stanisławy. I nigdy to nie było moim zamiarem. Raczej wsłuchuję się w to, co – jak czuję i jak sądzę – otrzymałam jako życiowe zadanie. Jeżeli różne życiowe okoliczności powodują, że znajduję się w sytuacji, gdy przychodzą do mnie zaskakujące i nie do końca zrozumiałe propozycje, to rozważam, czy to jest zgodne z wolą Pana Boga. To już teraz moja zasada, bo wcześniej zbyt często działałam na własną rękę. I właśnie tak było z moją ciocią: kiedy jej synowie, a moi wujkowie starzeli się i powoli odchodzili, otrzymywałam po nich pamiątki. Stopniowo, oczywiście, spływały do mnie rękopisy, maszynopisy, notatki, dokumenty, zdjęcia, nagrania poświęcone cioci Stasi.
Dlaczego do Ciebie?
To dla nas sygnał, że cenisz rzetelne dziennikarstwo jakościowe. Czytaj, oglądaj i słuchaj nas bez ograniczeń.
już od 14,90 zł
Agata Puścikowska
Absolwentka dziennikarstwa i komunikacji społecznej na Uniwersytecie Warszawskim. Od 2006 redaktor warszawskiej edycji GN, od 2011 dziennikarz działu „Polska” w GN. Autorka kilku książek, m.in. „Wojennych sióstr” oraz „Święci 1944. Będziesz miłował”.