– Bliżej mi było do rzucania kamieniami w kościół niż do tego, żeby do niego wejść – śmieje się Marceli.
Małgosia: Poznaliśmy się dzięki sportowi. Ja trenowałam hokej na trawie w AZS Uniwersytetu Śląskiego, a Marcel w AWF Katowice. Spotkaliśmy się na imprezie, usiedliśmy obok siebie…
Marceli: …elektrownia akurat wyłączyła światło...
Małgosia: …zaczęliśmy rozmawiać. I tak się to potoczyło. Gdy Marcel wyszedł z wojska, postanowiliśmy się pobrać. Ale mój przyszły mąż, oprócz chrztu, nie miał żadnych sakramentów. A ja nie wyobrażałam sobie małżeństwa bez sakramentu.
Marceli: Mnie natomiast bliżej było do rzucania kamieniami w kościół niż do tego, żeby do niego wejść. Byłem wychowywany całkowicie bez wiary. Przygotowywałem się więc do ślubu, a jednocześnie do spowiedzi, Pierwszej Komunii Świętej i bierzmowania. Zrobiłem to z miłości do Małgosi, bo sakramenty nie miały wtedy dla mnie żadnego znaczenia.
Szczęka nam opadła
To dla nas sygnał, że cenisz rzetelne dziennikarstwo jakościowe. Czytaj, oglądaj i słuchaj nas bez ograniczeń.
już od 14,90 zł
spisał Jarosław Dudała