Prezydent: W kwestiach fundamentalnych polityka prezydenta i MSZ jest po jednej stronie

Prezydent Karol Nawrocki powiedział w czwartek po wysłuchaniu w Sejmie expose szefa dyplomacji Radosława Sikorskiego, że w kwestiach fundamentalnych i strategicznych polityka prezydenta i MSZ jest po jednej stronie. Dodał, że w wystąpieniu tym zabrakło mu nieco większej asertywności w stosunku do KE.

W czwartek rano minister spraw zagranicznych Radosław Sikorski wygłosił w Sejmie informację o zadaniach polskiej polityki zagranicznej w 2026 r. Ta coroczna informacja nazywana jest potocznie expose szefa MSZ.

Prezydent na późniejszej konferencji prasowej w Sejmie ocenił, że w kwestiach fundamentalnych i strategicznych polityka prezydenta i MSZ jest po jednej stronie. - To dobra informacja dla Polek i Polaków, dla całej Rzeczpospolitej, że w kwestiach fundamentalnych, kwestiach strategicznych, zasadniczych polityka prezydenta RP i MSZ jest po jednej stronie - powiedział Nawrocki.

Jak wskazał "odnosi się to oczywiście do zagrożenia ze strony Federacji Rosyjskiej". - To jest rzecz oczywista, że mówimy w tych kwestiach jednym głosem. To największe, egzystencjalne zagrożenia dla Polski, dla całego porządku europejskiego. To wybrzmiało dziś ze słów ministra Sikorskiego; ja to powtarzam regularnie - stwierdził prezydent.

Nawrocki wyraził zadowolenie z wypowiedzi szefa MSZ o tym, że Rosja "nie jest niepokonywalna". - Cieszę się, że to dzisiaj wybrzmiało - przyznał.

Prezydent powiedział, że cieszy się też z - jak stwierdził - "dojrzałości" szefa MSZ, który w swoim przemówieniu "choć z dużą dozą sceptycyzmu" w stosunku do Stanów Zjednoczonych, przyznał, że "Waszyngton, Stany Zjednoczone i Sojusz Północnoatlantycki są strategicznym zobowiązaniem Polski".

- Ja dbam o relacje polsko-amerykańskie, które odnoszą się i do gospodarki, i do ekonomii, i do rozwoju, i do technologii i przede wszystkim do bezpieczeństwa. To dobry dowód i przykład tego, że obaj postrzegamy Sojusz Północnoatlantycki i Stany Zjednoczone jako najważniejszych partnerów Rzeczypospolitej Polskiej - podkreślił Nawrocki.

Prezydent zwrócił jednocześnie uwagę, że wystąpienie Sikorskiego pokazało, iż są sprawy, które w Pałacu Prezydenckim są postrzegane inaczej. - Zabrakło mi w wystąpieniu ministra Sikorskiego nieco większej asertywności w stosunku do Komisji Europejskiej. Pan minister Sikorski przyznał co prawda, że podwozie tego samochodu, który nazywa się Unia Europejska się psuje, takich słów użył. Natomiast tutaj chciałbym większego wsparcia rządu w naprawie działalności KE - zaznaczył.

Nawrocki podkreślił, iż nie ma wątpliwości, że Polska jest i pozostanie w najbliższym czasie w UE. - Minister Sikorski zaprojektował sobie na 15 minut pewien problem polexitu, wyjścia Polski z UE i później ten wymyślony problem rozkładał na czynniki pierwsze, na kwestie już powiedziałbym laboratoryjne. Oczywiście takiego problemu dzisiaj nie ma - zapewnił prezydent.

Natomiast - jak dodał - "asertywność Polski w relacjach z Komisją Europejską, wyraźne reakcje na politykę klimatyczną, na politykę tożsamościową, na politykę migracyjną - z całą pewnością będą obecne w Pałacu Prezydenckim". - Tu też liczę na asertywność polskiego rządu i pana ministra Sikorskiego (...). Ja zamierzam być w relacjach z Unią Europejską asertywny, aby pewne dramaty, pewne tragedie, których efektem była też wojna na Ukrainie, się po prostu nie powtórzyły - zaznaczył.

Prezydent zwrócił uwagę, że Sikorski nie odniósł się do propozycji, którą on złożył osobiście prezydentowi Niemiec Frankowi-Walterowi Steinmeierowi i kanclerzowi Friedrichowi Merzowi. Wyjaśnił, że propozycja ta odnosiła się do spłaty reparacji przez Niemcy poprzez inwestycję w sprzęt wojskowy, który miałby trafić na wyposażenie Wojska Polskiego.

Nawrocki stwierdził, że gdyby Niemcy to zrobiły, to być może w Polsce nie trzeba byłoby dziś rozmawiać o programie SAFE. - Z pewnym zawodem dostrzegłem, że ta kwestia nie jest w zainteresowaniu ministra Sikorskiego dzisiaj, ale wierzę, że przyjdzie czas refleksji i prezydent Polski będzie miał także wsparcie w rządzie polskim w kwestii uzyskania reparacji od Niemiec - powiedział.

Prezydent podkreślił też, że będzie przekonywał ministra Sikorskiego do wsparcia ośrodka prezydenckiego i jego samego w działaniach takich jak Inicjatywa Trójmorza czy Grupa Wyszehradzka. - Wprawdzie pan minister Sikorski wspomniał Inicjatywę Trójmorza, ale przypomnę z obowiązku, że Inicjatywa Trójmorza to 13 państw z PKB nominalnym 3 bilionów, zamieszkanych przez 130 milionów ludzi. Polska w tej inicjatywie, w tym formacie jest w istocie liderem - powiedział Nawrocki.

Przypomniał, że jest to projekt, który "powstał w głowie" jego poprzednika Andrzeja Dudy. - Inicjatywa Trójmorza jest właśnie takim narzędziem nacisku na Komisję Europejską w interesie państw Europy Środkowej, Europy Centralnej. Liczę więc, że więcej czasu, więcej wysiłku w polskim rządzie zostanie poświęconych na wspieranie działań prezydenta dla interesu Polski w budowaniu inicjatywy Trójmorza, czy Grupy Wyszehradzkie - zaznaczył Nawrocki.

Zapytany przez dziennikarzy o kwestię ewentualnego porozumienia z Sikorskim w sprawie nominacji ambasadorskich, Nawrocki stwierdził, że obaj są na dobrej drodze ku temu. - Jesteśmy na etapie, w którym była propozycja pana wicepremiera Sikorskiego, moja wyraźna kontrpropozycja, dłuższa rozmowa i jesteśmy na etapie, w którym pan minister Sikorski - jeśli jest gotowy do kompromisu - to może ten kompromis zawrzeć. Czekam na odpowiedź pana ministra Sikorskiego jako ten urzędnik, który na samym końcu podpisuje nominacje ambasadorskie - powiedział prezydent.

Zwrócił również uwagę, że bez "inicjatywy MSZ i bez ostatecznej decyzji prezydenta ten projekt się nie skończy". Przypomniał, że Sikorskiemu nie udało się porozumieć w tej kwestii z prezydentem Andrzejem Dudą. - Teraz ma szansę naprawić swój negocjacyjny błąd - ocenił Nawrocki.

Spór między rządem a ośrodkiem prezydenckim w sprawie nominacji ambasadorskich trwa od marca 2024 r. Wtedy szef MSZ zdecydował, że ponad 50 ambasadorów zakończy misję, a kilkanaście kandydatur - zgłoszonych do akceptacji przez poprzednie kierownictwo resortu - zostanie wycofanych. Ówczesny prezydent Andrzej Duda podkreślał, że "nie da się żadnego ambasadora polskiego powołać ani odwołać bez podpisu prezydenta". W miejsce ambasadorów, którzy opuścili placówki, ale nie zostali wówczas formalnie odwołani przez prezydenta, trafili wskazani przez MSZ dyplomaci, którzy nie mają statusu ambasadorów, lecz charge d'affaires.

Prezydent Nawrocki sprzeciwia się w szczególności nominowaniu na ambasadorów obecnego szefa placówki w Waszyngtonie Bogdana Klicha oraz Ryszarda Schnepfa, charge d'affaires we Włoszech.

« 1 »