Nawet jeśli kontakty Włodzimierza Czarzastego ze Świetłaną Czestnych zainicjowano z czysto biznesowych przyczyn, trudno sobie wyobrazić, żeby rosyjskie służby nie chciały wykorzystać bezpośredniego dostępu do ważnego polskiego polityka, a Rosjanka mogła tak po prostu odmówić i bez konsekwencji nadal robić biznes w Rosji.
13.02.2026 10:42 GOSC.PL
Gdy Kancelaria Prezydenta RP włączyła do agendy ostatniej Rady Bezpieczeństwa Narodowego kwestię wyjaśnienia związków marszałka Sejmu Włodzimierza Czarzastego z należącą do petersburskich elit i pracującą w państwowym domu aukcyjnym Świetłaną Czestnych, przez mainstreamowe media przetoczyła się fala komentarzy, jakoby była to partyjna ustawka, mająca na celu uderzenie w mocno krytycznego wobec prezydenta Nawrockiego lidera Nowej Lewicy.
Gdy jednak zostawiamy na boku wątki związane z wewnątrzkrajowym sporem politycznym i spojrzymy na tę sprawę bez partyjnych nakładek, które zbyt wielu z nas narzucają z góry ocenę określonych wydarzeń i osób, zobaczymy, że mamy do czynienia z bardzo poważnym problemem w systemie państwowego bezpieczeństwa.
Mamy bowiem sytuację, w której należąca do petersburskich elit kobieta nawiązuje bezpośrednie kontakty biznesowe z liczącym się polskim politykiem i jego rodziną. Nawet, jeśli u podstaw tej relacji leżały wyłącznie interesy, trudno sobie wyobrazić sytuację, w której rosyjskie służby nie podjęłyby przynajmniej próby wykorzystania tej okazji do pozyskiwania istotnych z kremlowskiego punktu widzenia informacji. Niezłej gimnastyki umysłu trzeba też, by wyobrazić sobie, że po odmowie współpracy zatrudniona w państwowym domu aukcyjnym Rosjanka bez problemu nadal rozwijałaby swoją karierę w Petersburgu. Zamknijmy powieki i wyobraźmy sobie tę niezwykła rozmowę:
- Ma pani dostęp do lidera jednej z polskich partii politycznych. Będzie pani współpracować?
- Nie jestem zainteresowana.
- Ach, jaka szkoda, no nic, w takim razie wszystkiego dobrego i powodzenia w interesach.
Marszałek Włodzimierz Czarzasty.
PAP/Marcin Obara
Minimum powagi i odpowiedzialności w podejściu do bezpieczeństwa państwa każe traktować takie scenariusze jako mało prawdopodobne. Nie oznacza to oczywiście, że Swietłana Czestnych jest z całą pewnością rosyjską agentką. Ale istnieją bardzo mocne podstawy, by taki wariant przyjąć jako wysoce prawdopodobny i rzetelnie zbadać, szczególnie w obecnej sytuacji geopolitycznej i jeśli dotyczy kontaktów jednej z najważniejszych osób w państwie. Fakt, że marszałek Czarzasty unika jasnej odpowiedzi na rodzące się pytania, świadczy w najlepszym wypadku o braku wyobraźni lidera Nowej Lewicy.
Sprawa niejasnych powiązań Czarzastego i Czestnych nie jest jednak wyłącznie problemem incydentalnym, dotyczącym tego, konkretnego polityka. Ujawnia bowiem w brutalny sposób poważną lukę w polskim systemie bezpieczeństwa państwa. Zwraca na to uwagę w rozmowie z „Rzeczpospolitą” ppłk Maciej Korowaj, były oficer wywiadu wojskowego. Na pytanie czy Rosjanka może być związana z rosyjskim wywiadem Korowaj odpowiada:
– Tego nie wiemy, ale sprawa Swietłany Czestnych jest tutaj nie tyle „aferą towarzyską” marszałka Sejmu Włodzimierza Czarzastego, ile czystym rysunkiem luki systemowej: jak łatwo człowiek głęboko osadzony w rosyjskim ekosystemie elit może wślizgnąć się we wrażliwe punkty polskiego życia publicznego, z pełną zgodnością z przepisami prawa, ale i przy kompletnym braku wyobraźni polskich polityków.
Oficer zwraca uwagę, że Rosjanka przez lata budowała tzw. „miękką biografię”, jako ekspertka od sztuki zatrudniona w państwowym domu aukcyjnym. Nie jest to jednak zwykła instytucja kultury, a jednostka głęboko wpięta w rosyjski system państwowy, obracająca majątkiem Federacji Rosyjskiej, powiązana ze służbami specjalnymi. „W takim środowisku granica pomiędzy 'tylko biznesem' a wiedzą operacyjnie użyteczną dla państwa praktycznie nie istnieje” – mówi ppłk Korowaj.
Im więcej zresztą czasu mija od włączenia tego tematu pod obrady RBN, tym bardziej opadają emocje, a rodzą się poważne wątpliwości. Dziś publicznie wyrażają je już nie tylko politycy opozycji, ale także ci związani z obozem rządzącym, jak choćby były prezydent Bronisław Komorowski, który swoimi przemyśleniami na ten temat podzielił się na antenie radiowej „Trójki”:
– Ja też bym chciał wiedzieć szczerze mówiąc, dlaczego pan marszałek Czarzasty nigdy nie wypełnił ankiety bezpieczeństwa, a pełnił różne funkcje. (…) Mógłby pan marszałek wytłumaczyć dlaczego nie tylko wtedy [za rządów Zjednoczonej Prawicy – red.], ale również teraz nie wypełnia ankiety. Byłoby prościej. Mogą być różne powody – mówił były prezydent.
Marszałek Czarzasty, zamiast poddać się takiej weryfikacji, woli jednak kreować się na ofiarę wojny partyjnej. Niezależnie od tego, jaka jest prawda dotycząca tej konkretnej sytuacji i jego związków z Swietłaną Czestnych, taka linia postępowania jest szkodliwa, nie tylko dla samego Włodzimierza Czarzastego, ale – długofalowo – strukturalnego bezpieczeństwa państwa. Poświęca bowiem tę fundamentalną przestrzeń na ołtarzu osobistych ambicji i partyjnych przepychanek.
Wojciech Teister
Dziennikarz, redaktor portalu „Gościa Niedzielnego” oraz kierownik działu „Nauka”. W „Gościu” od 2012 r. Studiował historię i teologię. Interesuje się zagadnieniami z zakresu historii, polityki, nauki, teologii i turystyki. Publikował m.in. w „Rzeczpospolitej”, „Aletei”, „Stacji7”, „NaTemat.pl”, portalu „Biegigorskie.pl”. W wolnych chwilach organizator biegów górskich.