Pełna emocji rywalizacja, rekord olimpijski i nerwy do samego końca zawodów. Polakowi startującemu w ostatniej parze zabrakło zaledwie siedmiu setnych sekundy do olimpijskiego podium.
Damian Żurek był jednym z trzech Polaków startujących w rywalizacji łyżwiarzy szybkich na 1000 metrów. Jednak jako jedyny z Biało-Czerwonych był wymieniany w gronie faworytów do medalu. Polak startował w ostatniej, piętnastej parze, w której rywalizował z Estończykiem Martenem Liivem. Już sam harmonogram startów gwarantował więc polskim kibicom emocje do samego końca zawodów. Jeszcze na dwie pary przed końcem rywalizacji na prowadzeniu był Chińczyk Zhongyang Ning, który wykręcił czas 1:07, 34 sekundy. W przedostatniej, 14. parze na linii startu stanęli główny faworyt do wygranej Amerykanin Jordan Stolz i świetny panczenista z Holandii Jenning de Boo. Chociaż to Holender wystartował szybciej, Stolz nie odpuścił i zwyciężył w swoim wyścigu, ustanawiając jednocześnie rekord toru i nowy rekord olimpijski. De Boo pokonał jednak trasę z drugim wynikiem wyprzedzając prowadzącego dotąd Chińczyka.
Poprzeczka została więc zawieszona bardzo wysoko. A jednak już od samego startu Żurek wystrzelił jak z procy, zostawiając daleko w tyle swojego rywala z Estonii i na pierwszym pomiarze czasu to Polak miał najlepszy czas. Wszystko wyglądało więc wyśmienicie. Niestety po przecięciu linii mety tablice wyświetlające czas i miejsce pokazały czwartą pozycję - Damianowi Żurkowi zabrakło do brązowego medali zaledwie 7 setnych sekundy. 1000 metrów pokonał w czasie 1:07,41.
Jednak nawet po rozegraniu ostatniego wyścigu emocje jeszcze nie wygasły a medaliści nie mogli być pewni swoich miejsc, bo sędziowie zdecydowali o możliwości powtórzenia startu przez Holendra Joepa Wennemarsa, który wywalczył piąte miejsce, jednak w trakcie wyścigu został wytrącony z tempa uderzeniem łyżwy swojego bezpośredniego rywala. Wennemars, którego strata do podium również była niewielka, miałby bez tego incydentu ogromne szanse wywalczyć medal, w powtórzonym wyścigu organizm nie dał jednak już rady osiągnąć tak wysokich obrotów, które dałyby miejsce w pierwszej trójce.
Wojciech Teister
Dziennikarz, redaktor portalu „Gościa Niedzielnego” oraz kierownik działu „Nauka”. W „Gościu” od 2012 r. Studiował historię i teologię. Interesuje się zagadnieniami z zakresu historii, polityki, nauki, teologii i turystyki. Publikował m.in. w „Rzeczpospolitej”, „Aletei”, „Stacji7”, „NaTemat.pl”, portalu „Biegigorskie.pl”. W wolnych chwilach organizator biegów górskich.