Kościół jakby stracił wiarę, że spowiedź i Komunia św. mogą dać umierającemu człowiekowi życie wieczne.
Pytanie o przyczynę masowego odchodzenia ludzi od Kościoła jest jednym z najważniejszych, jakie powinni zadawać sobie katolicy. Bez odpowiedzi na to pytanie czy chociażby próby jej znalezienia ewangelizacyjne wysiłki mogą trafiać w próżnię. Zapytany o tę kwestię ks. prof. Waldemar Chrostowski w głośnym wywiadzie dla KAI zwrócił uwagę na „ogromne zaniedbanie wiernych przez Kościół w okresie pandemii”. Przypomnę – bo może ta dramatyczna historia zaciera się nam już w pamięci – że pierwszy przypadek zakażenia koronawirusem stwierdzono w Polsce 4 marca 2020 roku. Potem, aż do lata, potoczyła się cała lawina zakażeń, a po wakacyjnej przerwie zwaliła się kolejna. Ten stan trwał jesienią i zimą roku 2020 i 2021. Ale wróćmy do wypowiedzi księdza profesora: „Reakcję wielu z nich streściłbym tak: jeżeli w trudnym czasie nie było przy nas Kościoła, nie było go przy umierających, nie było w szpitalach, świątynie były zamknięte, a niektórzy hierarchowie twierdzili, że pójście do kościoła to grzech, a więc jeżeli w tym tak trudnym czasie można się było obyć bez Kościoła, to do czego jest on potrzebny wtedy, kiedy jest spokój i kiedy wierni nie odczuwają tak wielkich duchowych zagrożeń? Myślę, że skutkiem tego, co się wydarzyło, jest nie wrogość czy sprzeciw wobec Kościoła, lecz coś znacznie gorszego: obojętność”. Trudno nie zgodzić się z tą diagnozą. Państwa uruchomiły wszystkie dostępne środki, żeby ratować zdrowie i życie ludzi. Takie, o których wcześniej nikomu nawet się nie śniło. Samoloty na przykład nie latały. Bo przecież zdrowie jest najważniejsze. Kościół przeciwnie, nie uruchomił posiadanych środków zbawczych, które potrzebne były tym bardziej, gdy ludzie umierali. Jakby stracił wiarę, że spowiedź i Komunia św. mogą dać umierającemu człowiekowi życie wieczne, że naprawdę Eucharystia jest pokarmem na wieczność.
Minęło już wystarczająco dużo czasu, żeby spokojnie o tamtym czasie rozmawiać, bez wskazywania winnych tego stanu rzeczy palcem. Presja, pod jaką znaleźli się wówczas biskupi czy proboszczowie oraz wszyscy, którzy musieli podejmować konkretne decyzje, była wprost niewyobrażalnie potężna. Proszę przypomnieć sobie atmosferę tamtych dni i miesięcy: izolacja, maseczki, szczepienia, odpowiedzialność za babcię itd. Mnie było zdecydowanie łatwiej, bo żadnej tego typu decyzji nie musiałem wtedy podejmować i zapewne nic innego bym nie zrobił. Niezależnie jednak od mojej sytuacji faktem pozostaje to, o czym wspomniał ks. Chrostowski: wierni zostali zaniedbani. Wielu umarło bez księdza. Oczywiście, nie zawsze i nie wszędzie, ale generalnie nie było widać jakiejś mocniejszej próby walki z wielką państwową machiną, która oddzieliła wiernych od sakramentów. I to wtedy, kiedy najbardziej ich potrzebowali, bo ciężko chorowali czy umierali. A przecież Kościół nic cenniejszego od sakramentów nie ma. Z czego wzięła się tamta postawa Kościoła? Z roztropności? Z odpowiedzialności za innych? A może z braku odwagi i wystarczająco silnej wiary w moc sakramentów? Zapewne ze wszystkiego po trochu.
Tamte dramaty sprzed kilku lat są szczęśliwie za nami, ale Kościół zawsze znajduje się w sytuacji, w której musi zdobyć się na odwagę. Teraz na przykład powinien głośno powiedzieć, że pies to nie człowiek i nie wolno zacierać różnicy między nimi. Ale jak to zrobić? Do tego trzeba odwagi. A tej czasami brakuje. W tym numerze „Gościa” przestraszyliśmy się potężnego lobby właścicieli zwierząt i na okładce zamiast odważnego zdjęcia przedstawiającego uroczego psa w okularach i szlafroku – można go zobaczyć na stronie 40, polecam – jest pobożna ilustracja na temat postu.
ks. Marek Gancarczyk
Redaktor naczelny „Gościa Niedzielnego”, dyrektor Instytutu Gość Media. Święcenia kapłańskie przyjął w 1992 roku. Przez cztery lata pełnił funkcję wikariusza w parafii Najświętszego Serca Pana Jezusa w Rybniku-Niedobczycach. W roku 1996 otrzymał nominację na redaktora naczelnego miesięcznika „Mały Gość Niedzielny”. Funkcję redaktora naczelnego tygodnika „Gość Niedzielny” pełnił od 2003 do 2018. W 2025 roku ponownie objął to stanowisko. W 2008 roku otrzymał nagrodę „Ślad” im. bp. Jana Chrapka. Od 2018 roku jest prezesem zarządu Fundacji Opoka. Od 2018 do 2025 roku był redaktorem naczelnym portalu Opoka.