Są w polityce momenty, gdy człowiek przestaje się zastanawiać, co polityk powiedział, a zaczyna myśleć, z jakiej planety to nadał. Ostatnie wypowiedzi Michała Szczerby oraz Andrzeja Szejny tworzą podręcznikowy przykład tej osobliwej dyscypliny: mówienia dużo, a bycia zupełnie gdzie indziej.
24.01.2026 07:48 GOSC.PL
Pytanie o alternatywne źródło energii w razie braku prądu, które usłyszał poseł Szczerba w Radiu ZET, nie było podchwytliwe. Było życiowe. Co zrobić, gdy gaśnie światło? Odpowiedź mogła być równie prosta: „nie mam”, „nie wiem”, „to problem systemowy”. Zamiast tego dostaliśmy opowieść o metrze, liniach, wizjach i miejskiej autonomii. Brakowało już tylko planów kolonizacji Marsa.
To piękne, jak płynnie konkret zamienia się w opowieść. Nie trzeba mówić o agregatach, świecach czy piecach – wystarczy przenieść rozmowę na poziom infrastrukturalnej metafizyki.
Druga scena dotyczy czasu. A dokładniej – zegarka. Poseł Szejna, zapytany, czy na ręce nosi obrzydliwie drogą Omegę, bez zastanowienia i z uśmiechem przyznał, że tak. Mina mu zrzedła, gdy reporter wPolsce24 zasugerował, że przedmiot nie jest wpisany do oświadczenia majątkowego byłego wiceministra. Nagle okazało się, że pamięć posła Szejny zawodzi, a deklaracja zmienia się w ciągu zaledwie kilkunastu sekund. Jest zegarek? Jest. Jest drogi? Może. Jest Omega? Była, ale nie jest.
Słuchający tłumaczeń byłego wiceministra zastanawiają się, czy to jeszcze polityka, czy już kabaretowy stand-up. A przecież tej kompromitacji można było uniknąć, mówiąc prawdę. Tylko i aż tyle.
Tu ironia sama się pisze. W kraju, gdzie „do pierwszego” jest jednostką miary, rozmowa o kilkudziesięciu tysiącach złotych na nadgarstku ma w sobie coś kosmicznego – jest po prostu oderwana od ziemskiej rzeczywistości. W tych historiach nie zawiodła wiedza ani kompetencje. Zawiodło wyczucie. Brak prostego pytania: jak to zabrzmi dla kogoś spoza politycznej bańki? Odpowiedź brzmi: źle.
Oba przypadki łączy coś więcej niż medialny szum. To komfortowy kokon, w którym pytania obywateli są tylko dźwiękiem tła. W tym światku, który kreują „wzięci z ludu”, rzeczywistość jest opcjonalna. Ironia polega na tym, że politycy nie muszą być ekspertami od energii ani zegarków. Wystarczyłoby, gdyby byli ekspertami od empatii, spraw obywatelskich i odpowiedzi na temat.
Na razie jednak mamy politykę w trybie demonstracyjnym: świeci, tyka i brzmi imponująco. Tylko jakoś nie zasila codziennego życia.
Posiedzenie Sejmu.
PAP/Albert Zawada
Karol Białkowski
Dziennikarz, redaktor portalu „Gościa Niedzielnego”. Z wykształcenia teolog o specjalności Katolicka Nauka Społeczna, absolwent Papieskiego Wydziału Teologicznego we Wrocławiu. Wieloletni prezenter i redaktor wrocławskiego Katolickiego Radia Rodzina, korespondent Katolickiej Agencji Informacyjnej, a od 2011 roku dziennikarz „Gościa”. Przez prawie 10 lat kierował wrocławską redakcją GN.