Uganda. Aresztowano jednego z liderów opozycji

Policja zatrzymała w czwartek jednego z kluczowych sojuszników lidera opozycji Bobiego Wine’a, oskarżając go o udział w aktach przemocy, do jakich miało dojść w środkowej części Ugandy, podczas zeszłotygodniowych wyborów.

Zatrzymany to Muwanga Kivumbi, poseł i wiceprzewodniczący partii National Unity Platform kierowanej przez Wine’a. Prawdopodobnie stanie w obliczu zarzutów o domniemaną rolę w zamieszkach w swoim okręgu wyborczym, w efekcie których zginęło siedem osób, powiedział rzecznik policji Kituuma Rusoke.

Te siedem osób zostało zastrzelonych przez funkcjonariuszy sił bezpieczeństwa, którzy otworzyli ogień po wtargnięciu do domu Kivumbiego w Butambali. Dla opozycji zabici są ofiarami przemocy dokonanej przez rządowe siły zbrojne.

W niedzielnym wystąpieniu prezydent Yoweri Museveni oskarżył jednak opozycję o próbę podżegania do przemocy podczas głosowania, twierdząc, że zabici wcześniej zaatakowali policję maczetami.

Museveni wezwał też przywódców religijnych do dotarcia z apelem do młodych, którzy jego zdaniem, mogą być wprowadzani w błąd i skłaniani do przemocy.

Sam lider opozyji, Bobi Wine, którego prawdziwe nazwisko brzmi Kyagulanyi Ssentamu, ukrywa się po tym, jak sprawujący władzę od 1986 roku Museveni, został ogłoszony zwycięzcą czwartkowych wyborów prezydenckich, rozpoczynając siódmą kadencję.

Zdaniem rzecznika ugandyjskiej policji, Bobi Wine nie jest osobą poszukiwaną i nie wie o żadnej próbie wyrządzenia mu krzywdy. „Wobec Wine’a nie ma żadnych zarzutów” – dodał.

Wybory w Ugandzie były naznaczone kilkudniowym wyłączeniem internetu oraz awarią biometrycznych maszyn do identyfikacji wyborców, co spowodowało opóźnienia w rozpoczęciu głosowania w wielu miejscach, w tym w stolicy, Kampali.

Wine twierdzi, że w niektórych rejonach uznawanych za bastiony Museveniego doszło do dorzucania kart do urn. Zarzuty te odrzucił Emmanuel Dombo, dyrektor ds. komunikacji NRM, określając je jako spekulacje pozbawione dowodów.

Również obserwatorzy Unii Afrykańskiej, COMESA i IGAD poinformowali, że nie stwierdzili dowodów na dosypywanie kart wyborczych, a głosowanie w odwiedzonych lokalach ocenili jako „spokojne”.

Opozycja oskarża prezydenta o autorytaryzm, represje, nepotyzm i systemowe fałszerstwa wyborcze. Bobi Wine określał wybory mianem „wojny”, a Museveniego nazywał „dyktatorem”, występując na wiecach w kamizelce kuloodpornej.

Siły bezpieczeństwa były stale obecne przez całą kampanię. Lider opozycji twierdzi, że władze śledziły go i nękały jego zwolenników, używając wobec nich gazu łzawiącego. 

81 letni Museveni rozpoczyna kolejną, siódmą z rzędu pięcioletnią kadencję. Jego zwolennicy przypisują mu względny pokój i stabilność, dzięki którym Uganda stała się domem dla setek tysięcy ludzi uciekających przed przemocą w innych częściach regionu.

Uganda nie doświadczyła pokojowego przekazania władzy prezydenckiej od czasu uzyskania niepodległości od brytyjskich rządów w 1962 r.

« 1 »

kabe/africanews