Życzliwa obojętność i rozszerzający się wszechświat

Co ma być na końcu ekumenicznej drogi?

Kończy się właśnie kolejny Tydzień Modlitw o Jedność Chrześcijan. Przypomnę, że co roku jest on obchodzony od 18 do 25 stycznia, tj. do święta Nawrócenia św. Pawła. Jak w poprzednich latach, tak i w tym roku nie wzbudza on większego zainteresowania czy emocji. Odbywają się oczywiście ekumeniczne nabożeństwa, które nie gromadzą jednak zbyt wielu wiernych, a w kościołach pojawiają się prośby o jedność, które wypowiadane są jakby z urzędowego obowiązku, bez przekonania. Dlaczego tak się dzieje? Dlaczego sprawa jedności chrześcijan, tak bardzo ważna dla samego Jezusa, nie rozpala serc i umysłów, a raczej spotyka się z życzliwą, ale jednak obojętnością zdecydowanej większości wiernych? Dla Jezusa jedność uczniów miała fundamentalne znaczenie. W jednej ze swoich najważniejszych modlitw, w czasie ostatniej wieczerzy, kilkanaście godzin przed śmiercią, prosił Ojca właśnie o jedność: „Aby wszyscy stanowili jedno. Jak Ty, Ojcze, we Mnie, a Ja w Tobie, aby i oni stanowili w nas jedno” (J 17,20-21). Na krótko przed śmiercią człowiek nie zajmuje się błahostkami.

Skąd ta obojętność wobec tak ważnej dla Kościoła sprawy? Jest, jak mi się zdaje, kilka powodów tego stanu rzeczy. Po pierwsze, od długiego już czasu różnorodność przedstawiana jest, również w Kościele, jako wielka wartość. Zatem po osiągnięciu jedności – gdyby do niej miało dojść – ta różnorodność zniknie, a wraz z nią i wspomniana wartość. Po drugie, większość z nas nie wie, na czym miałaby polegać jedność, do której dążymy. Innymi słowy, co ma być na końcu ekumenicznej drogi? Czy jeden Kościół, a jeżeli jeden, to jaki? Czy potrzebne będzie wyznanie jednej wiary, jak to robimy my, katolicy, w czasie niedzielnej Mszy św.? Czy  na przykład protestanci mają to zrobić razem z nami, a może my mamy to zrobić razem z anglikanami? A może trzeba sformułować jeszcze inne wyznanie wiary, które byłoby do przyjęcia dla wszystkich? Czy w ramach ruchu ekumenicznego można przekonywać do wiary katolickiej? Niech mi wybaczą ekumeniści, że być może postawione wyżej pytania są prostackie, ale wybierając się w drogę, człowiek chciałby wiedzieć, dokąd ona prowadzi, co dokładnie jest na jej końcu. Powiedzieć, że jedność – to trochę za mało.

Jest jeszcze jeden powód ekumenicznej obojętności. Nazwałbym go syndromem rozszerzającego się wszechświata. Od wielkiego wybuchu wszechświat nieustannie się rozszerza, galaktyki nieustannie oddalają się od siebie i dzieje się to z zawrotną prędkością – tak przynajmniej mówią fizycy. Z Kościołami i wspólnotami dzieje się coś podobnego: nie przybliżają się do siebie, a wręcz przeciwnie – oddalają. I to czasem z prędkością światła. Jak prowadzić dialog ekumeniczny na przykład z ordynowaną właśnie nową biskup Canterbury, Sarah Mullally, która stoi na czele Kościoła anglikańskiego, a jest zwolenniczką błogosławienia par tej samej płci? Nawet dla anglikanów z tzw. Globalnego Południa, czyli przeważnie z Afryki, było to za dużo i dlatego w grudniu zeszłego roku zerwali jedność z Canterbury. Czy prowadząc dialog ekumeniczny, należy o tym milczeć, czy jednak publicznie mówić – spokojnie, ale wyraźnie – że liberalne nauczanie jest nie do przyjęcia dla Kościoła katolickiego i oddala, a nie przybliża jedność? Nie mówiąc już o tym, że na anglikańskich pasterzy, w tym wypadku pasterki, bo to przecież kobieta, spada ogromna odpowiedzialność za prowadzenie swoich wiernych drogą wiodącą być może do wiecznej zguby.

« 1 »
oceń artykuł Pobieranie..

ks. Marek Gancarczyk ks. Marek Gancarczyk Redaktor naczelny „Gościa Niedzielnego”, dyrektor Instytutu Gość Media. Święcenia kapłańskie przyjął w 1992 roku. Przez cztery lata pełnił funkcję wikariusza w parafii Najświętszego Serca Pana Jezusa w Rybniku-Niedobczycach. W roku 1996 otrzymał nominację na redaktora naczelnego miesięcznika „Mały Gość Niedzielny”. Funkcję redaktora naczelnego tygodnika „Gość Niedzielny” pełnił od 2003 do 2018. W 2025 roku ponownie objął to stanowisko. W 2008 roku otrzymał nagrodę „Ślad” im. bp. Jana Chrapka. Od 2018 roku jest prezesem zarządu Fundacji Opoka. Od 2018 do 2025 roku był redaktorem naczelnym portalu Opoka.