Państwa Unii Europejskiej zgodziły się na zawarcie umowy handlowej z krajami Mercosur

Przeciw umowie handlowej z Mercosurem głosowały: Polska, Francja, Irlandia, Węgry i Austria; Belgia wstrzymała się od głosu.

Głosowanie odbyło się na posiedzeniu ambasadorów państw członkowskich UE w Brukseli. Procedura pisemna - uruchomiona, by stolice mogły formalnie potwierdzić jego wynik - zakończy się o godz. 17.

Zgoda stolic oznacza, że przewodnicząca Komisji Europejskiej Ursula von der Leyen może udać się do Paragwaju, by podpisać umowę.

Porozumienie handlowe z państwami Mercosuru - Argentyną, Brazylią, Paragwajem i Urugwajem - wprowadzi preferencje celne dla niektórych produktów rolnych. W zamian rynki tych państw otworzą się na towary przemysłowe UE.

Wcześniej ambasadorowie przyjęli klauzulę ochronną do umowy z Mercosurem we wzmocnionej wersji; ma ona chronić rodzimych producentów przed zaburzeniami na rynku.

Ambasadorowie w piątek przyjęli także klauzulę ochronną do umowy z Mercosurem we wzmocnionej wersji. Chodzi o mechanizm wprowadzany zazwyczaj do umów handlowych. Klauzula do umowy z Mercosurem, uregulowana w osobnym rozporządzeniu, ma dać mocniejsze gwarancje.

Mechanizm będzie mógł prowadzić do wyłączenia preferencji celnych dla producentów z Mercosuru, jeśli dojdzie do spadku cen produktów wrażliwych w UE lub jeśli na rynek trafi nagle zbyt duża ich ilość tych produktów.

W piątek zdecydowano o przywróceniu bardziej restrykcyjnej wersji tego mechanizmu, jaką przegłosował wcześniej Parlament Europejski. Ostatecznie mechanizm będzie uruchamiany, gdy ceny produktów wrażliwych w Unii takich jak wołowina, drób lub nabiał spadną o 5 proc., a nie o 8 proc. Pierwotna propozycja KE zakładała uruchamianie mechanizmu po przekroczeniu progu 10 proc.

Powrót do bardziej restrykcyjnej wersji klauzuli bezpieczeństwa zapowiedział minister rolnictwa Stefan Krajewski, który w środę wziął udział w naradzie swoich odpowiedników z innych krajów członkowskich w siedzibie KE w Brukseli. Na posiedzeniu tym unijni komisarze zapowiedzieli inicjatywy, które mają wesprzeć unijnych rolników.

Nie przekonało to wszystkich, pozwoliło jednak zapewnić niezbędną do zatwierdzenia umowy większość kwalifikowaną (15 państw stanowiących 65 proc. ludności). Kluczowa była zmiana stanowiska Włoch. Premierka tego kraju Giorgia Meloni zablokowała w grudniu podpisanie porozumienia, wskazując na niezadowolenie włoskich rolników.

Sprzeciw Rzymu był kluczowy, oznaczał bowiem przekroczenie progu tzw. mniejszości blokującej, którą stanowią co najmniej cztery kraje zamieszkiwane przez co najmniej 35 proc. ludności UE. Przejście Włoch do obozu zwolenników umowy rozbiło mniejszość blokującą.

Sposób przyjęcia porozumienia - głosowanie większością kwalifikowaną zamiast ratyfikacji przez parlamenty narodowe państw członkowskich - oznacza, że formalnie umowa handlowa będzie obowiązywać tymczasowo, dopóki nie ratyfikują jej parlamenty krajów UE.

Czym jest Mercosur?

Termin Mercosur to skrót od słów Mercado Común del Sur – co po polsku oznacza Wspólny Rynek Południa. To organizacja międzynarodowa założona przez Brazylię, Argentynę, Urugwaj i Paragwaj, a dziś zrzeszające w charakterze członka lub państwa stowarzyszonego 12 krajów Ameryki Południowej. Jako podmiot prawa międzynarodowego Mercosur zaczął istnieć w 1994 r. Organizacja bywa czasami określana południowoamerykańskim odpowiednikiem Unii Europejskiej, jednak o znacznie mniejszym poziomie integracji. W rzeczywistości główne założenia Mercosur dotyczą kwestii związanych z wolnym handlem. W rzeczywistości istnieją dwa poziomy integracji. Państwa członkowskie (jest ich sześć) korzystają z wolnego handlu między sobą, wspólnej unii celnej, a ich obywatele mogą swobodnie przemieszczać się między państwami bez paszportu i swobodnie osiedlać czy podejmować pracę. Kraje stowarzyszone korzystają ze znacznie mniejszych uprawnień – handlują na wspólnym rynku, ale już bez unii celnej i ułatwień osobistych.

Umowa UE z Mercosur ma wprowadzić preferencje handlowe dla wybranych produktów rolnych z krajów Mercosuru - Brazylii, Argentyny, Paragwaju i Urugwaju. W zamian Mercosur ma otworzyć się na unijny przemysł.

Umowa miała być podpisana w grudniu ub.r.; jej podpisanie zostało jednak przełożone na styczeń po sprzeciwie Włoch, które poprosiły o więcej czasu. Opór Włoch został jednak złagodzony po tym, jak Komisja Europejska obiecała, że w następnej perspektywie budżetowej, od 2028 r., rolnicy uzyskają szybszy dostęp do kwoty wynoszącej 45 mld euro. Komisja zapowiedziała też, że 10 proc. wszystkich środków wydawanych w ramach krajowych i regionalnych planów będzie skierowane na inwestycje na obszarach wiejskich.

Dziś w Warszawie przeciwko jej podpisaniu protestują rolnicy, protesty trwają również na obwodnicy Paryża.

Czy jest się czego obawiać, czyli zalety i wady porozumienia z Mercosurem

Dlaczego skutki wprowadzenia w życie umowy mogą być niejednoznaczne, pisał przed rokiem Wojciech Teister:

Komisja Europejska przedstawia umowę z Mercosurem wyłącznie w różowych barwach: wśród najważniejszych zalet porozumienia wymienia m.in. zniesienie ceł na 91 proc. towarów, które dziś eksportowane do Ameryki Południowej są wysoko oclone (często nawet około 35 procent), usunięcie trudności pozataryfowych, takich jak uciążliwe procedury zgodności norm, szerszy dostęp UE do surowców z państw Mercosur i dywersyfikację dostaw tych surowców, a także większą ochronę 350 spożywczych europejskich produktów regionalnych takich jak węgierski Tokaj, polska wódka, Tiroler Speck, czy Fromage de Herve, które wraz z wejściem w życie umowy byłyby znacznie lepiej chronione w krajach Mercosur, chociażby przez zakaz sprzedaży podróbek zawierających w nazwie określenie „typu” czy „w stylu”.

Faktem jest, że z punktu widzenia zaostrzającej się rywalizacji geopolitycznej, której wyrazem jest rosnący protekcjonizm gospodarek krajowych, czyli odchodzenie od otwartości rynków globalnych, czego przykładem są choćby zapowiedź tworzącej się administracji Donalda Trumpa o nałożeniu na produkty europejskie importowane do USA wysokich ceł czy słuszne skądinąd handlowe ograniczenia w relacjach z Rosją, pogrążona w głębokim kryzysie (na skutek własnych błędów i setek regulacji) gospodarka państw unijnych potrzebuje nowych rynków zbytu dla swoich towarów. Sama idea otwarcia na bardziej swobodną współpracę z Mercosurem jest więc jak najbardziej sensownym kierunkiem. Zdaniem większości ekspertów porozumienie będzie miało korzystny wpływ na gospodarkę UE w ujęciu całościowym. Diabeł jednak jak zwykle tkwi w szczegółach.

Problemy zaczynają się pojawiać, kiedy z poziomu ogólnego zejdziemy na bardziej szczegółowy. Ponieważ nie dla wszystkich branż i nie dla wszystkich państw członkowskich UE skutki porozumienia będą jednakowe. Najwięcej zyskają branże produkujące wysoko zaawansowane i przetworzone produkty. Z cała pewnością otwarcie rynków będzie korzystne dla producentów elektroniki, chemii czy motoryzacji (która jest w Mercosurze obłożona cłem 35-procentowym). Z tego właśnie powodu na wejście w życie umowy naciskają najmocniej kraje wysokorozwinięte, takie jak Niemcy czy Holandia. Dla stojącego na krawędzi niemieckiego przemysłu samochodowego zdjęcie ceł i szerokie otwarcie runku składającego się z 260 mln konsumentów jest szalenie ważne.

Mniej jednoznaczna jest już ocena otwarcia rynku spożywczego, jednak ta część umowy jest kluczowa dla strony południowoamerykańskiej. Z jednej strony porozumienie oznacza, że do Europy szerszym strumieniem i bez obciążeń cłowych zaczną płynąć produkty południowoamerykańskiego rolnictwa, od wyjątkowo cenionej wołowiny, po wiele, wiele innych. W związku ze znacznie niższymi wymogami regulacyjnymi (od dopuszczalnej ilości stosowanych pestycydów po obciążenia klimatyczne i te związane z kosztami pracy), będzie to żywność tańsza od tej produkowanej przez europejskich rolników. Dla przeciętnego konsumenta będzie więc szansa na zakup tańszego jedzenia. Z drugiej strony wszystko wskazuje na to, że będzie to żywność o niższych walorach zdrowotnych. Zwolennicy umowy wskazują, że konsument będzie miał wybór między tańszym, a słabszym produktem z importu, a droższym, ale lepszym jakościowo. Jest to jednak perspektywa doraźna, ponieważ spadek sprzedaży zmusi wielu europejskich producentów żywności do zamknięcia swoich biznesów i może doprowadzić do upadku wielu sektorów rodzimego rolnictwa. Nie mamy żadnej pewności, że wobec braku konkurencji prognozowane niskie ceny żywności z Mercosuru zostaną utrzymane – scenariusz radykalnego wzrostu cen gazu po silnym uzależnieniu od rosyjskiego dostawcy tego paliwa Europa przerabia od 2021 roku, gdy Moskwa zupełnie bez uzasadnienia rynkowego postawiła na spekulację, przygotowując się do ataku na Ukrainę).

Przykład tego, co stało się z cenami i dostawami gazu każe wziąć pod uwagę jeszcze jeden aspekt związany z rolniczym aspektem umowy z Mercosurem: własna produkcja rolnicza i niezależność żywnościowa ma znaczenie strategiczne, wykraczające poza ramy zwykłego ekonomicznego rachunku zysków i strat.

Pewnym ograniczeniem ryzyka, z jakim ta umowa wiąże się dla rolnictwa, mogłoby być zniesienie części z licznych obciążeń regulacyjnych, jakie dziś są nałożone na unijnych rolników. Na to jednak Bruksela nie chce się dzisiaj zgodzić.

« 1 »
oceń artykuł Pobieranie..

PAP/AH/WT