Janusz Świtaj: Każda czynność to święto i cieszę się z niej, czekając, jaką radość przyniesie kolejny dzień

O dostrzeganiu dobra, wykorzystanej szansie i radości do ostatniego tchnienia mówi Janusz Świtaj.

Barbara Gruszka-Zych: Ostatnio spotykamy się na meczach siatkówki. Lubi Pan tę dyscyplinę?

Janusz Świtaj: Oczywiście, że tak, ale nie tylko kibicuję mojemu Jastrzębskiemu Węglowi, ale też obserwuję mecze innych drużyn, np. JKH GKS Jastrzębie. Zawsze wierzę w naszych zawodników. Z asystentem Benkiem staramy się jeździć na wszystkie mecze. Na moim profilu facebookowym, gdzie zamieszczam relacje o tym, czym się zajmuję, widać, że poza sportem mam dużo więcej zainteresowań. Na przykład regularnie jeżdżę na koncerty do NOSPR-u lub Cavatina Hall. Pokazuję w mediach społecznościowych swoją aktywność, żeby ludzie widzieli, że nie leżę w domu, czekając na koniec.

W swojej książce autobiograficznej, zatytułowanej „12 oddechów na minutę” przyznał Pan, że może poruszać tylko głową, która wychyla się z tego kręgu śmierci, w którym się Pan znalazł.

Dziękujemy, że z nami jesteś

To dla nas sygnał, że cenisz rzetelne dziennikarstwo jakościowe. Czytaj, oglądaj i słuchaj nas bez ograniczeń.

Czytasz fragment artykułu

Subskrybuj i czytaj całość

już od 14,90

Poznaj pełną ofertę SUBSKRYPCJI

Masz subskrypcję?
Kup wydanie papierowe lub najnowsze e-wydanie.
« 1 »
oceń artykuł Pobieranie..

Barbara Gruszka-Zych Barbara Gruszka-Zych Dziennikarka działu „Kultura”. W „Gościu” od 1988 r., reportażystka, poetka, pisarka, krytyk literacki. Należy m. innymi do: Stowarzyszenia Pisarzy Polskich, Stowarzyszenia Dziennikarzy Polskich, Górnośląskiego Towarzystwa Literackiego. Wydała ponad dwadzieścia tomików wierszy. Opublikowała też zbiory reportaży oraz książki wspomnieniowe. Laureatka wielu prestiżowych nagród. Wybory jej wierszy zostały wydane po litewsku i rosyjsku w Kownie, Wilnie, Petersburgu i Petersburgu i Wilnie.