W Księdze Izajasza znajdują się cztery tzw. Pieśni Sługi Jahwe.
1. W Księdze Izajasza znajdują się cztery tzw. Pieśni Sługi Jahwe. Opowiadają one w poetycki sposób o tajemniczej postaci, która będzie Bożym wysłannikiem dokonującym zbawienia przez cierpienie ofiarowane za innych. Dzisiejszy fragment to pierwsza z tych pieśni koncentrująca się na powołaniu Sługi Jahwe. Bóg jakby przedstawia swojego wybrańca wkraczającego na scenę ludzkiej historii. Jest to ktoś napełniony Duchem Bożym, a jednocześnie bardzo pokorny. „Nie złamie trzciny nadłamanej, nie zgasi ledwo tlejącego się knotka”. To zdanie stało się wręcz przysłowiowym opisem kogoś, kto rządzi z autorytetem, a zarazem z wyjątkową pokorą.
2. Jako chrześcijanie nie mamy wątpliwości, że wypełnieniem tych zapowiedzi jest Jezus Chrystus. On jest Sługą Jahwe. W opisie chrztu Jezusa w Jordanie dostrzegamy elementy Izajaszowej wizji. Oto Duch Święty zstępuje na Jezusa, namaszcza Go do mesjańskiej misji, a z nieba rozlega się głos Boga przedstawiającego Chrystusa jako umiłowanego wybrańca. Chrystus przychodzi jako sługa, a zarazem Syn Boga, a więc jest Kimś więcej niż zapowiadał Izajasz. Prosząc o chrzest, Pan objawia swoje uniżenie, które nie mieści się w głowie Jana Chrzciciela. Jezus utożsamia się z grzesznikami, wchodzi w rzekę nieprawości, aby ludzkość oczyścić z brudu i wskazać drogę ku pełnemu życiu.
3. Izajasz nazywa Sługę Jahwe „przymierzem dla ludzi” i „światłością dla narodów”. W Jezusie te prorockie określania zostają wypełnione rewelacyjną treścią. Bóg ustanawia w Chrystusie nowe i wieczne przymierze z człowiekiem. W osobie Syna Bożego boska i ludzka natura zostają zjednoczone, ale nie zmieszane (to ważne!). W Jezusie realizuje się unia Boga i człowieka. I w ten sposób powstaje cudowne lekarstwo dla ludzkiej natury skażonej grzechem. Człowiek otrzymuje nowy wzrok, nową wolność, nowe oświecenie. A wszystko to dokonuje się bez triumfalizmu, bicia w bębny czy zadęcia. Jezus przychodzi jako pokorny sługa. Pokora betlejemskiej stajni jest dziś dopełniona pokorą chrztu w Jordanie zapowiadającego uniżenie Krzyża. Obraz Chrystusa-Sługi fascynował ks. Franciszka Blachnickiego, który uczył, że całe życie Jezusa było proegzystencją, czyli życiem DLA. Dla Ojca i dla ludzi. Z takiego obrazu Zbawiciela płyną konsekwencje dla Kościoła, który winien być rozumiany jako przedłużenie tajemnicy namaszczenia Chrystusa Duchem Świętym. Kościół musi naśladować pokorę Założyciela, czyli łączyć w sobie Boży autorytet z łagodnością wobec każdej „trzciny nadłamanej”.
Ks. Tomasz Jaklewicz W I czytaniu