Nieanioły i inne niemłodzieżowe słowa roku

Strach paraliżuje, bo stawia jedynie znaki ostrzegawcze. Nadzieja stawia drogowskazy. Ruszamy w nowy rok.

Kilka tygodni temu poznaliśmy wyniki plebiscytu na Młodzieżowe Słowo Roku 2025. Internauci jako zwycięzcę wskazali słowo „szponcić”. Przyznam, że jako fan futbolu – a zarazem reprezentant pokolenia, do którego nie należy chyba już żaden grający, profesjonalny piłkarz – pomyślałem, że chodzi o któregoś mniej znanego zawodnika rodem z Chorwacji. Sporo jeżdżę komunikacją miejską. Staram się mieć otwarte ucho na język młodych. Raz ktoś szprechał po niemiecku, lecz nikt dotąd nie szponcił. Już zobaczyłem oczyma wyobraźni Szponcicia w roli króla strzelców zbliżającego się mundialu… Słownik języka polskiego szybko zatarł to wyobrażenie. Jak wyjaśnia PWN, „szponcić” to słowo używane albo z żartobliwą dezaprobatą (robić coś nie do końca właściwego i legalnego, igrać z czymś, wygłupiać się, cwaniaczyć), albo z podziwem (robić coś ciekawego, szalonego, organizować coś, flirtować).  

Dzień przed werdyktem w sprawie młodzieżowego słowa szponcił w Sztokholmie człowiek roku na Węgrzech. Laureat literackiego Nobla László Krasznahorkai wygłosił wykład o aniołach, które „nie niosą żadnego przesłania”.

„Początkowo pragnąłem podzielić się swoimi przemyśleniami na temat nadziei, ale ponieważ moje zapasy nadziei definitywnie się wyczerpały, teraz będę mówić o aniołach” – zaznaczył na wstępie noblista. Później wyjaśnił, że rzecz dotyczy – w przeciwieństwie do starych, uskrzydlonych aniołów, które „przynosiły wiadomość, że narodzi się Ten, który Ma się Narodzić” – aniołów nowych. Te nie mają skrzydeł i nie niosą już żadnego przesłania. „Są po prostu tutaj wśród nas w swoich prostych ubraniach ulicznych, nierozpoznawalni, jeśli tak chcą (…) patrzą na nas, szukają naszego spojrzenia, a w tym poszukiwaniu jest prośba, abyśmy sami przekazali im wiadomość, tylko że niestety nie mamy żadnej wiadomości do przekazania” – stwierdził Węgier. I jeszcze jeden, ostatni cytat: „Dobro nigdy nie dogoni miotającego się zła, bo między dobrem a złem nie ma żadnej nadziei”. 

Opowieścią o świecie bez nadziei, czyli beznadziejnym świecie, a także o aniołach-nieaniołach Krasznahorkai trafnie wpisuje się w atmosferę wszechogarniającego niepokoju o nadchodzący rok. Intelektualnie może i zgrabna konstrukcja myśli noblisty z pewnością nie zostawiła tych, którzy słuchali długiego i dość ponurego wykładu, z odczuciem pokrzepienia. Chyba też była mało pouczająca. Nie wiem, czy autor „Melancholii sprzeciwu” wiedział, że jego przemowa, jak i grudniowy Tydzień Noblowski, zbiega się z trwającym w Kościele katolickim Rokiem Jubileuszowym pod hasłem „Pielgrzymi Nadziei”. Kim jest pielgrzym nadziei? Być może właśnie tym kimś, kto „nowym aniołom” z przemowy Krasznahorkaia mimo wszystko ma coś ważnego do przekazania. Z mijającym roku papież Leon XIV wiele razy podpowiadał, co warto przekazać. Kilka wybranych myśli: „Nadzieja zawsze, w każdym wieku jest źródłem radości” (27 lipca); „Nadzieja polega na świadomości, że nawet jeśli my możemy zawieść, Bóg nie zawodzi nigdy” (13 sierpnia); „Mieć nadzieję to uczestniczyć” (6 grudnia); „Mieć nadzieję to rodzić. Mieć nadzieję to widzieć, jak ten świat staje się światem Boga” (20 grudnia).

Pesymizm węgierskiego noblisty – z zapasami nadziei, które definitywnie się wyczerpały – będzie bliski wielu zwykłym zjadaczom chleba… Zwykłych użytkowników internetu, którzy  przelatują wiadomości po nagłówkach, może dotknąć paraliżujący strach. Jak zauważa Byung-Chul Han, strach stawia jedynie znaki ostrzegawcze, gdy nadzieja stawia drogowskazy. Pochodzący z Korei Południowej filozof, choć nie jest kojarzony z nurtem chrześcijańskim, sporo pisze o nadziei, która „uskrzydla życie” (najnowszy zbiór tekstów „Duch nadziei i inne eseje”). A jednym zdaniem trafia w sam środek tarczy: „Nadzieja nie jest dostępna w sposób oczywisty. Nadzieja się budzi”. A może inaczej – sprawdza się w działaniu. Stąd pielgrzymi. Bo jedynie nadzieja, jak dalej zaznacza Han, „pozwala nam odzyskać to życie, które jest czymś więcej niż tylko przeżyciem (…) w darze przynosi nam przyszłość”.

Nie zapominajmy, że mowa o przyszłości, gdzie coraz więcej do powiedzenia będą mieli nieaniołowie, którzy nie śnili się ani filozofom, ani noblistom. Amerykański magazyn „Time” ogłosił, że człowiekiem roku 2025 zostali architekci sztucznej inteligencji. Jak (i w jakim tempie) rozwiną się ich wynalazki, trudno dziś przewidzieć. Oby tylko nie zaczęły szponcić. A nawet jeśli zaczną, nadzieja zawieść nie może (zob. Rz 5,5).

Nieanioły i inne niemłodzieżowe słowa roku   Unsplash
« 1 »
oceń artykuł Pobieranie..

Piotr Sacha Piotr Sacha Dziennikarz, sekretarz redakcji internetowej „Gościa Niedzielnego”. Jest absolwentem socjologii na Uniwersytecie Śląskim oraz dziennikarskich studiów podyplomowych w Wyższej Szkole Europejskiej w Krakowie. Były korespondent Katolickiej Agencji Informacyjnej w Katowicach. Wieloletni redaktor „Małego Gościa Niedzielnego”. Autor licznych artykułów dotyczących kultury oraz tematyki społecznej, a także książki dla dzieci „Mati i wielkie fałszerstwo”. Z pasją wędruje stronami literatury współczesnej i po ścieżkach muzyki. Ostatnio – wraz z prof. Jackiem Wojtysiakiem – opublikował książkę „Bóg na logikę. Rozmowy o wierze w zasięgu rozumu”.