Trump chce być postrzegany jako światowy rozjemca

Trump chce być postrzegany jako światowy rozjemca, ale jego deklaracje o "zakończeniu ośmiu wojen" są wyolbrzymione (analiza).

Prezydent USA Donald Trump utrzymuje, że doprowadził do "zakończenia ośmiu wojen". W ocenie komentatorów Trump rzeczywiście przyczynił się w różnym stopniu do uregulowania konfliktów, lecz jego deklaracje są wyolbrzymione. W przypadku dwóch "zakończonych wojen" walki trwają.

Trump oraz jego otoczenie często powtarzają, że prezydent "zakończył osiem wojen" i ze względu na swoje działania na rzecz pokoju zasługuje na Nagrodę Nobla. Amerykański przywódca podkreśla, że dziewiąta wojna, którą chciałby "zakończyć", to konflikt na Ukrainie, lecz, jak niejednokrotnie przyznawał, okazał się on trudniejszy do rozwiązania, niż sądził.

- Cieszę się, że (Trump) chce być rozjemcą. Mimo tego, że jego osobisty styl (działania) jest często wojowniczy, uważam, że on sam nie cierpi przemocy - przekazał PAP Michael O'Hanlon, ekspert ds. bezpieczeństwa i polityki zagranicznej z Brookings Institution.

Jak ocenił Bloomberg, "twierdzenia prezydenta USA, że zakończył osiem wojen, nie bronią się przy głębszej analizie". W przypadku części z tych konfliktów wciąż pozostaje wiele do zrobienia, by zapanował pokój, z kolei innych w rzeczywistości nie można uznać za toczące się wojny - zauważyła agencja.

O'Hanlon zaznaczył, że Trump wniósł pozytywny wkład w uregulowanie większości z tych ośmiu konfliktów. Jednak - jak podkreślił - niektóre z nich trwają (tak jak w przypadku DRK czy Rwandy). Inne tak naprawdę nie były wojnami, podczas których dochodziło do aktywnej wymiany ognia (Egipt-Etiopia, Serbia-Kosowo) albo zostały rozwiązane przy minimalnej pomocy ze strony USA (Indie-Pakistan). W przypadku Armenii i Azerbejdżanu wsparcie ze strony USA z kolei "było przydatne, lecz skromne". Sytuacja na Bliskim Wschodzie pozostaje natomiast bardzo niestabilna.

- Więc przyznaję mu sporo zasług, ale znacznie mniej niż on sam sobie przyznaje - podkreślił ekspert z waszyngtońskiego think tanku.

Poniżej przedstawiamy osiem konfliktów, które według Trumpa zakończyły się dzięki jego zaangażowaniu:

1. Izrael i Iran

W czerwcu Izrael przeprowadził serię ataków na irański program nuklearny i dowództwo wojskowe. Amerykańskie lotnictwo przeprowadziło ataki na irańskie instalacje nuklearne, po czym Trump oświadczył, że irański program jądrowy został całkowicie zniszczony. USA wynegocjowały zawieszenie broni, a Trump ogłosił zakończenie 12-dniowej wojny między Iranem i Izraelem.

2. Egipt i Etiopia

W lipcu prezydent ogłosił, że pomógł w zakończeniu "walki o wielką tamę i panuje tam pokój przynajmniej na razie". Między stronami nie ma jednak porozumienia, a negocjacje między Egiptem, Etiopią i Sudanem utknęły w miejscu AP. We wrześniu Etiopia uruchomiła zaporę wodną na Nilu - największą w Afryce i jedną z największych na świecie. Tama, która powstała na Nilu Błękitnym, budzi poważny niepokój w sąsiednich Egipcie i Sudanie, które uważają, że zagraża bezpieczeństwu tych państw, a szczególnie ich dostępowi do wody.

3. Indie i Pakistan

Wiosną 2025 r. Indie i Pakistan, które mają od lat napięte stosunki, stanęły u progu wojny. Ostatecznie osiągnięto zawieszenie broni. Trump podkreśla, że USA wynegocjowały wstrzymanie ognia częściowo dzięki zaoferowanym przez niego ustępstwom handlowym. Pakistan podziękował Trumpowi i zgłosił jego kandydaturę do Pokojowej Nagrody Nobla, a Indie zaprzeczyły twierdzeniom Trumpa, podkreślając, że nie prowadziły z USA rozmów na temat handlu w kontekście rozejmu.

4. Serbia i Kosowo

Podczas pierwszej kadencji Trump wynegocjował między tymi krajami szerokie porozumienie, lecz większość przewidzianych w nim zapisów nigdy nie została wdrożona. Podczas drugiej kadencji nie pojawiło się żadne zagrożenie wojną między tymi dwoma krajami, a prezydent w tym roku nie wniósł żadnego znaczącego wkładu w poprawę stosunków.

5. Armenia i Azerbejdżan

W sierpniu w Białym Domu Armenia i Azerbejdżan podpisały deklarację pokojową, która przewiduje utworzenie Szlaku Trumpa na rzecz Międzynarodowego Pokoju i Dobrobytu, czyli obszaru tranzytowego łączącego Azerbejdżan z jego eksklawą, Nachiczewańską Republiką Autonomiczną. Obaj liderzy zapowiedzieli zgłoszenie Trumpa do Pokojowej Nagrody Nobla. Trump powiedział, że podpisane dokumenty kończą 35 lat wojny.

6. Izrael i Hamas

W połowie października Trump ogłosił zawieszenie broni między Izraelem i Hamasem, jednak obie strony oskarżają się wzajemnie o złamanie warunków rozejmu. Wstrzymanie ognia i porozumienie dotyczące wymiany zakładników są oceniane jako istotny postęp, lecz to dopiero wczesny krok na ścieżce ku zakończeniu wojny, nie mówiąc już o potencjalnym rozwiązaniu dwupaństwowym.

Podczas niedawnych konsultacji w Miami przedstawiciele USA, Turcji, Egiptu i Kataru potwierdzili zaangażowanie na rzecz 20-punktowego planu pokojowego Trumpa i wezwali wszystkie strony do tego, by przestrzegały swoich zobowiązań. W następnych tygodniach mają odbyć się kolejne konsultacje dotyczące wdrażania fazy drugiej porozumienia o rozejmie, które obejmuje wycofanie armii z części terytorium Strefy Gazy i rozmieszczenie tam międzynarodowych sił stabilizacyjnych. Na czele struktur rządzących w Strefie ma stanąć Rada Pokoju pod przewodnictwem Trumpa.

7. Tajlandia i Kambodża

Pod koniec października oba kraje podpisały porozumienie o zawieszeniu broni, wynegocjowane z udziałem Trumpa. Zostało ono jednak złamane zaledwie kilka tygodni później. W pierwszej połowie grudnia w starciach przy granicy obu krajów zginęło ponad 20 osób, w tym trzech cywilów. Strony wzajemnie oskarżały się o sprowokowanie starć. 27 grudnia Tajlandia i Kambodża zgodziły się ponownie na "natychmiastowe zawieszenie broni".

8. Demokratyczna Republika Konga i Rwanda

DRK i Rwanda podpisały w Waszyngtonie z udziałem Trumpa porozumienie pokojowe mające zakończyć trwający od lat konflikt. Na miejscu jednak wciąż trwają walki. Sekretarz stanu USA Marco Rubio odniósł się do sytuacji między tymi dwoma krajami podczas niedawnej konferencji prasowej. - Te zobowiązania nie są przestrzegane, ale przynajmniej podpisali je. Więc teraz możemy się do czegoś odwoływać, możemy na nich naciskać - powiedział szef amerykańskiej dyplomacji.

- W wielu przypadkach, gdy chodzi o pokój, podpisuje się umowę pokojową, następuje zgoda, coś się dzieje, przestają się zgadzać, trzeba ich z powrotem przekonać, trzeba próbować naciskać... Ale zamiast negocjować coś nowego, po prostu próbuje się teraz zmusić ludzi do przestrzegania tego, co już uzgodnili. Więc myślę, że to jest osiągnięcie - ocenił Rubio.

Prezydent, mimo wielu zgłoszeń jego kandydatury do Pokojowej Nagrody Nobla, nie otrzymał w tym roku tego wyróżnienia. Przyznano mu natomiast pierwszą nagrodę pokojową FIFA. Imię Donalda Truma otrzymał też Instytut Pokoju w Waszyngtonie. Jak podkreślały media, zmiana nazwy miała uznać dokonania Trumpa jako "światowego rozjemcy".

- To mówienie o ośmiu wojnach nie jest słuszne. Trump mógłby być prezydentem pokoju, ale na razie jego polityka nie zmierza w tym kierunku - powiedział PAP Jon Hoffman, ekspert libertariańskiego ośrodka analitycznego Cato Instiute.

Według niego amerykańska polityka zagraniczna - wbrew temu, co słyszymy - jest kontynuacją jej dotychczasowego kierunku. - Wciąż tkwimy po uszy w Ukrainie, na Bliskim Wschodzie. Dołączyliśmy do wojny z Iranem, a Izrael właśnie próbuje naciskać na Stany Zjednoczone, by zatwierdziły kolejną izraelską rundę ataków. I oczywiście oczy wszystkich zwrócone są na Wenezuelę, bo najwyraźniej z jakiegoś powodu musimy wywołać wojnę w Wenezueli - wyliczał Hoffman.

Zaznaczył, że Trump chce być postrzegany jako "dealmaker" i ktoś, kto posiada wyjątkowe umiejętności zawierania umów. - Ta narracja jest promowana na poziomie retorycznym. Ale w praktyce polityka realizowana przez Stany Zjednoczone nie prowadzi do pokoju. Prowadzi ona do eskalacji i głębokiego uwikłania Stanów Zjednoczonych w wiele teatrów działań, z których, jak twierdził (Trump), chciał się wycofać - ocenił ekspert.

"Kończenie wojen wymaga cierpliwej dyplomacji i długotrwałego zaangażowania, a nie głośnych nagłówków" - ocenił na łamach "Washington Post" Keith B. Richburg.

Z Waszyngtonu Natalia Dziurdzińska (PAP)

ndz/ zm/

« 1 »