Na Białorusi uwolniono właśnie 123 więźniów politycznych. Stany Zjednoczone nagrodziły ten gest Łukaszenki natychmiastowym zniesieniem części sankcji. Ani Polska, ani Unia Europejska nie są jednak adresatem tego ocieplenia.
Do największej od lat serii ułaskawień białoruskich więźniów doszło 13 grudnia. Wśród uwolnionych znaleźli się najważniejsi liderzy opozycji na czele z laureatem Pokojowej Nagrody Nobla z 2022 r. Alesiem Bialackim oraz Wiktarem Babaryką i Maryją Kalesnikawą. To czwarta amnestia, do poprzednich doszło we wrześniu (52 osoby), w lipcu (14 osób) oraz w lutym (3 osoby). Każdy z tych gestów białoruskiego reżimu był następstwem rozmów z administracją USA. W 2025 r. doszło do ocieplenia w relacjach obu krajów. Donald Trump wyznaczył specjalnego pełnomocnika do kontaktów z Aleksandrem Łukaszenką i już dwukrotnie znosił część sankcji. Uwolnienie ponad setki niesprawiedliwie przetrzymywanych osób to dobra wiadomość. W Europie nie powinniśmy mieć jednak złudzeń. Drobne ustępstwa Łukaszenki nie są zwiastunem głębszych zmian. Świadczą o tym pozostawienie w łagrze Andrzeja Poczobuta, dalsze przetrzymywanie ponad tysiąca więźniów politycznych i trwająca operacja destabilizowania granicy z Polską i Litwą.
To dla nas sygnał, że cenisz rzetelne dziennikarstwo jakościowe. Czytaj, oglądaj i słuchaj nas bez ograniczeń.
już od 14,90 zł