Biskup z Zaporoża: wkroczenie Rosjan oznaczałoby koniec tutejszego Kościoła

Wojna zrujnowała hierarchię wartości i zostawiła w ludziach pustkę – mówi biskup Jan Sobiło z Zaporoża. Opowiada o wierze rodzącej się w okopach, o ranach, których nie widać, i o Bożym Narodzeniu pod bombami.

 

Ten tekst czytasz w całości za darmo w ramach promocji. Chcesz mieć stały dostęp do wszystkich treści? Kup subskrypcję na www.subskrypcja.gosc.pl

Agnieszka Huf: „Jeśli stąd wyjadę, to jako ostatni” – powiedział Ksiądz Biskup w czasie naszej pierwszej rozmowy, w sierpniu 2022 roku. Czy zmienił Ksiądz Biskup zdanie?

Bp Jan Sobiło:
Zdania nie zmieniłem. Jeśli wyjadę, to jako ostatni z naszych parafian. Wierzę, że Pan Bóg da siły, żeby wytrwać do końca: albo do zwycięstwa Ukrainy, albo do momentu, w którym katolicy będą musieli uciekać. Bo na terenach okupowanych przez Rosjan – także w naszej diecezji, w Berdiańsku, Mariupolu czy Ługańsku – katolickie kościoły nie działają. Czasem udaje się jakiemuś księdzu przyjechać, wyspowiadać ludzi. 

Rosjanie zabraniają funkcjonowania katolickim kościołom?

Nie ma oficjalnego dokumentu, który by to regulował, ale kapłani, którzy przed wojną opowiadali się po stronie ukraińskiej, nie mogliby tam pełnić posługi. Polski ksiądz nie został wpuszczony do Ługańska – powtarzam, przed rokiem 2022 – tylko dlatego, że twierdził, że te tereny powinny należeć do Ukrainy. Jeden ze sprawujących władzę powiedział mi, że gdyby do miasta weszli okupanci, to my, księża,  jesteśmy wysoko na liście tych, których trzeba by usunąć lub zlikwidować. Rosjanie wiedzą o nas bardzo dużo, znają nasze wypowiedzi, poglądy. Zostalibyśmy okrutnie potraktowani.

Biskup z Zaporoża: wkroczenie Rosjan oznaczałoby koniec tutejszego Kościoła   arch. prywatne bp. Jana Sobiło

Boi się Ksiądz Biskup o swoje życie?

Nie, dziś nie. Ale wiem, że jeśli będą się zbliżać okupanci, miejscowe władze zorganizują ewakuację tych, którzy będą wówczas zagrożeni. Już dziś mówią wprost: jeśli wejdą Rosjanie, nie będziemy mogli nic zrobić, nikomu pomóc. Oczywiście nie chodzi tu tylko o mnie, ale o wszystkich kapłanów i siostry zakonne, które pracują w Zaporożu, Charkowie czy Dnieprze.

Wkroczenie Rosjan oznaczałoby koniec Kościoła katolickiego na tych terenach?

Myślę, że tak, przynajmniej w dzisiejszej formie. Bo my nie przestaniemy modlić się o wolność Ukrainy, głosić prawa Ukraińców do tych ziem. A to dla Rosjan jest nie do przyjęcia. Na jakiś czas może udałoby nam zejść do podziemia, ale prędzej czy później zostalibyśmy wytropieni. Dlatego gorąco modlimy się, żeby Rosjanie nie weszli do Zaporoża, modlimy się o zwycięstwo Ukrainy. To zwycięstwo jest ważne także dla Polski i dziwię się niektórym politykom, że tego nie rozumieją. Ukraina walczy o cały cywilizowany świat, o kulturę chrześcijańską. W Rosji nie wygasł nigdy duch rewolucji z początku XX wieku, pragnienie zajęcia całej Europy. Kontynuacja marszu, który zatrzymał się dzięki cudowi nad Wisłą, jest marzeniem rosyjskich polityków. 

Biskup z Zaporoża: wkroczenie Rosjan oznaczałoby koniec tutejszego Kościoła   arch. prywatne bp. Jana Sobiło

Obecnie toczą się intensywne rozmowy pokojowe. Jakie są Wasze reakcje na doniesienia o kolejnych spotkaniach, propozycjach, scenariuszach? Więcej jest nadziei czy obawy przed decyzjami, które będą dla Was krzywdzące?

Przeplatają się w nas obawy i nadzieje. Jednego dnia czytamy, że Trump zapowiada bolesne dla Rosji sankcje i żyjemy nadzieją, że Rosjanie oprzytomnieją i zakończą wojnę, ale kolejnego dnia dowiadujemy się, że amerykański prezydent jednak dogadał się z Putinem i boimy się, że zostaniemy sprzedani. Wiem, że o przyszłości Ukrainy decydują wielcy tego świata. Ale mam też kontakt z żołnierzami i dowódcami, walczącymi na froncie. Myślę, że gdyby dziś dowiedzieli się, że granica Ukrainy ma przebiegać na Dnieprze, wielu odmówiłoby złożenia broni. Nie wyobrażam sobie, że mogliby przekreślić ten wysiłek, który podjęli. Dziesiątki tysięcy żołnierzy zginęło, około 50 tysięcy czeka na protezy kończyn. Ci wszyscy ludzie mają rodziny. Więc mamy wielką rzeszę ludzi, która byłaby zawiedziona, że śmierć czy kalectwo żołnierzy poszłoby na marne. I mam poważne obawy, że przynajmniej część żołnierzy nie podporządkowałaby się decyzjom politycznym. Poza tym nikt chyba nie wierzy, że Rosja zatrzymałaby się na Dnieprze. Za parę lat, kiedy odbudują swoją infrastrukturę, ruszą dalej. 

Co dziś dla mieszkańców Zaporoża jest najtrudniejsze? Strach przed bombardowaniami, zmęczenie, a może właśnie obawa o te niesprawiedliwe traktaty pokojowe?

Najbardziej boją się rodzice małych dzieci. Miasto jest regularnie ostrzeliwane, niektórzy każdej nocy schodzą do schronu albo śpią w łazience, bo tam jest najbezpieczniej. To życie w ciągłym strachu odbija się najbardziej zdrowiu i psychice dzieci. Jeśli ojciec jest na froncie, a matka każdej nocy musi budzić dzieci, ubierać je, schodzić do schronu, to trudno się dziwić, że jest wyczerpana. Wiele osób, które na początku wojny deklarowało, że nigdy nie opuści miasta, dziś wyjeżdża, chcąc chronić dzieci. 

Biskup z Zaporoża: wkroczenie Rosjan oznaczałoby koniec tutejszego Kościoła   arch. prywatne bp. Jana Sobiło

Emigrują za granicę czy na teren zachodniej Ukrainy?

Zależy od możliwości. Jeśli mają bliskich gdzieś zagranicą, to często jadą do nich, licząc na lepszy system wsparcia socjalnego. Tym, którzy zostają na Ukrainie, jest łatwiej pod względem językowym czy kulturowym, ale finansowo jest bardzo trudno się utrzymać.

Jak bardzo 3,5 roku wojny zmieniło Ukraińców, jeśli chodzi o mentalność, system wartości, sposób myślenia?

Wojna kompletnie zrujnowała hierarchię wartości, zacierają się granice pomiędzy dobrem i złem. Ludzie stają się ofiarami okrutnego procesu, który niszczy kulturę, także kulturę osobistą. Jestem w Zaporożu od 32 lat i zauważam, jak wielu wykształconych, poważnych ludzi – na przykład wykładowców uniwersyteckich o ogromnej klasie – staje się coraz bardziej grubiańskich, przeklina. Wszystko, co w nas delikatne i piękne, ginie w konfrontacji z brutalnością wojny. Zostaje ogromna pustka, lej jak po wybuchu bomby.

Biskup z Zaporoża: wkroczenie Rosjan oznaczałoby koniec tutejszego Kościoła   arch. prywatne bp. Jana Sobiło

Czy wierzy Ksiądz Biskup, że to są rzeczy do odbudowania? Że kiedy wojna się skończy – zakładając, że z korzyścią dla Ukrainy – i kiedy nie będzie już wszechogarniającego strachu, to uda się przywrócić świat wartości? 

Wierzę, że dużo da się odbudować – Bóg w nas działa, Duch Święty leczy rany, pociesza, uzdrawia. Ale trzeba się do Niego zwrócić. W 2015 roku byłem w USA, rozmawiałem z jednym z kongresmanów. Zapytał, co moim zdaniem będzie po wojnie najtrudniejsze do odbudowania. Niewiele myśląc powiedziałem, że infrastruktura – drogi, elektrownie, rurociągi. A on zaprzeczył i powiedział, że najtrudniejsza będzie odbudowa człowieka. I wiedział, co mówi – w USA jest wielu weteranów z Wietnamu czy Iraku, którzy mają już swoje lata, a do dziś nie uporali się ze swoimi emocjonalnymi ranami. Zdarza się, że odbierają sobie życie, choć od wojny, w której walczyli, minęło wiele lat.  Te rany wojenne są bardzo głębokie – i nie mam na myśli zranionego ciała.

Jak leczyć poranioną duszę?

Jakiś czas temu towarzyszyłem grupie żołnierzy z Zaporoża, którzy dzięki pochodzącej z  naszego miasta Amerykance pielgrzymowali do Medjugorie. Po kilku dniach mówili mi: „kiedy tu przyjechaliśmy, złościło nas, że ktoś mówi nam o miłości, o przebaczeniu. Myśleliśmy tylko o tym, że ruskich trzeba wyciąć w pień, bo to dziadowskie plemię tylko zarazę po świecie roznosi. A po tygodniu jesteśmy w stanie im przebaczyć, choć wojna jeszcze się nie skończyła”. Więc odpowiedź na pani pytanie jest krótka: trzeba zaprosić Matkę Bożą i Jej Syna do tego procesu. Po ludzku wydaje się, że to wojenne pokolenie jest stracone, ich dzieci też nie będą w stanie przebaczyć. Ale Bóg jest wszechmogący, może zaleczyć wszystkie rany.

Biskup z Zaporoża: wkroczenie Rosjan oznaczałoby koniec tutejszego Kościoła   arch. prywatne bp. Jana Sobiło

Podczas naszej poprzedniej rozmowy zauważył Ksiądz Biskup, że w okopach nie ma niewierzących, że wojna przybliża ludzi do Boga. Jak to wygląda dziś? Czy Ukraińcy szukają nadziei w Bogu?

Coraz częściej do kościoła przychodzą ludzie, którzy od lat nie korzystali z sakramentów. Teraz czują potrzebę powrotu do Boga. Ale najbardziej wymownym znakiem są dla mnie żołnierze, którzy przyjeżdżają z frontu na krótki odpoczynek – spotkać się z bliskimi, zjeść normalny posiłek, wyprać ubrania. Wykorzystują tę krótką przerwę, żeby iść do spowiedzi i na Eucharystię. Ten proces rozpoczął się od czasu wybuchu pełnoskalowej wojny, kiedy ludzie zobaczyli, że to, w czym pokładali nadzieję – pieniądze, zdrowie, praca – w każdej chwili może przestać istnieć. Pojawiają się pytania: co będzie ze mną dalej? Co jest po śmierci? 

A kiedy śmierć otacza z każdej strony, te pytania przestają być odległą teorią…

Właśnie tak. Przyjeżdża żołnierz i mówi, że z roty, w której było ich ponad stu, został przy życiu tylko on. Inny opowiada: „stałem w okopie, kolega był obok mnie. Potem wybuch, widzę koło siebie rękę tego kolegi, ciągnę… i ta ręka zostaje mi w dłoni. Później znajduję jego nogę”. I pyta: „dlaczego ja żyję, a moi koledzy nie?”. Inny mówi: „jeśli koniec życia ma wyglądać tak, jak w okopach – porozrywane na kawałki ciała – to życie nie ma sensu. Ale może jest coś więcej, coś ponad to, co widzimy?”. Zaczynają szukać, idą do kościoła, do cerkwi, chociaż nigdy tam nie chodzili. Szukają kapelanów, zadają najważniejsze pytania. Nie: „kiedy wojna się skończy”, ale „co będzie ze mną, jeśli zginę”. 

Biskup z Zaporoża: wkroczenie Rosjan oznaczałoby koniec tutejszego Kościoła   arch. prywatne bp. Jana Sobiło

A jak duchowo radzą sobie cywile? Co prawda nie widzą poszarpanych ciał, ale każdego dnia wiedzą, że mogą zginąć od drona, ostrzału…

Zadają pytania. „Gdzie jest Bóg?”, „dlaczego milczy?”, „dlaczego giną dzieci?”. 

Co im Biskup odpowiada?

Że Bóg jest pokojem, nie chce wojny. Wojna jest skutkiem naszego grzechu. Tłumaczę im, że nie rozumiemy tego, dlaczego niewinni muszą cierpieć, dlaczego małe dzieci są zabijane. Ale jednocześnie pokazuję im inną perspektywę. Mówię: „wczoraj w naszym mieście od rosyjskich bomb zginęło dwoje dzieci. Ale znacznie więcej zginęło na skutek aborcji. Nie zabił ich Putin i rosyjskie bomby – zrobiły to ich matki. I tu już nikt nie pyta, gdzie był Bóg. A Bóg śmierci tych nienarodzonych też nie chce”. Powtarzam, że nasz grzech jest potężny jak największy potencjał militarny. I zły duch doprowadził do wojny, żeby mocą naszych grzechów niszczyć, siać zło. Niewinni cierpią na skutek naszych grzechów.

Jak reagują na te słowa?

Przyjmują to, rozumieją. Ta prawda dociera do sanktuarium ich serc i zmienia się ich obraz wojny. Zaczynają rozumieć, że nikt z nas nie jest niewinny, zaczynają się nawracać. Nie mam wątpliwości, że cały świat potrzebuje nawrócenia. Dopiero wtedy skończą się wojny. W innym wypadku będzie coraz więcej miejsc takich jak Donbas czy Mariupol.

Biskup z Zaporoża: wkroczenie Rosjan oznaczałoby koniec tutejszego Kościoła   arch. prywatne bp. Jana Sobiło

Co dla Księdza Biskupa jest najtrudniejsze w posłudze podczas wojny?

Bezradność. Patrzenie na cierpienie ludzi, którzy do końca życia będą kalekami. Słuchanie żołnierzy, którzy są tak mocno poranieni fizycznie, ale i duchowo, że nie widzą dla siebie przyszłości. Wtedy trzeba godzinami rozmawiać, modlić się z nimi, za nich. Mogę dać im otuchę, pokazać, że nawet okaleczonym ciałem mogą przytulić się do Jezusa, do Maryi. I widzę, że Pan Bóg w nich działa, naprawdę. Takie cierpliwe bycie z drugim człowiekiem jest z najtrudniejsze, ale z drugiej strony jest czymś pięknym, bo mogę obserwować, jak Bóg przemienia ich serca. 

Mówi im Ksiądz Biskup o przebaczeniu wrogom?

To zależy. Czasem widzę, że to jeszcze nie ten moment, że rany są zbyt świeże. Trudno przebaczać, kiedy leżysz w szpitalu z ciężkimi ranami, a twoi koledzy ciągle są w okopach. Rozmawiając z nimi, nie zaczynam od przebaczenia. Na to trzeba czasu i Bożej łaski. Ale stopniowo, pod wpływem rozmów, modlitwy, lektury Ewangelii, ci ludzie się zmieniają. I słyszę: „gdybym spotkał Rosjanina i miał przy sobie pistolet albo nóż, nie zrobiłbym mu krzywdy”. 

Biskup z Zaporoża: wkroczenie Rosjan oznaczałoby koniec tutejszego Kościoła   arch. prywatne bp. Jana Sobiło

Jakie będzie to Boże Narodzenie, które już za parę dni?

Boję się, że Putin będzie chciał pokazać swoją siłę, że będzie atakował bardziej, niż zwykle. Szczególnie, że Rosjanie świętują dwa tygodnie później, niż my, dla nich to będą zwyczajne, wojenne dni. Chyba, że wydarzy się coś nieoczekiwanego, rozmowy prowadzone przez prezydenta Trumpa przyniosą jakieś owoce. Ale szykujemy się na trudne święta.

Czy jakiś biblijny obraz tych dni będzie dla Was szczególną pociechą?

W czasie homilii będę podkreślał, że cały chrześcijański świat jest z nami. W listopadzie spotkałem się z Leonem XIV, otrzymałem jego błogosławieństwo. Tak, jak papież Franciszek, on też zapewnia nas o duchowej solidarności. Mamy za sobą miliony ludzi, którzy się za nas modlą i dobrze nam życzą. A w Bożym Narodzeniu najważniejsze jest, że na ziemię przychodzi Bóg – Książę Pokoju. Maleńkie dziecko – a jednocześnie wszechmogący Pan. I to jest dla nas źródło nadziei, którego nie zagłuszą bomby. 

Biskup z Zaporoża: wkroczenie Rosjan oznaczałoby koniec tutejszego Kościoła   arch. prywatne bp. Jana Sobiło
« 1 »
oceń artykuł Pobieranie..

Agnieszka Huf Agnieszka Huf Dziennikarka, redaktor portalu „Gościa Niedzielnego”. Z wykształcenia pedagog i psycholog, przez kilka lat pracowała w placówkach medycznych i oświatowych dla dzieci. Absolwentka Akademii Dziennikarstwa na PWTW w Warszawie. Autorka książek „Zawsze myśl o niebie: historia Hanika – ks. Jana Machy (1914-1942)” oraz „Szczeliny. Bóg w popękanej psychice”.