Rosyjskie miliardy, europejskie złudzenia i pytania o realną siłę UE. Rozmowa Jaśminy Nowak z Markiem Budziszem, analitykiem Strategy&Future

- Rosja zagroziła przejmowaniem czy wywłaszczaniem firm z krajów, które poprą decyzje o nałożeniu sankcji. Możemy zatem spodziewać się agresywnej reakcji po szczycie UE w Brukseli – mówi „Gościowi” Marek Budzisz w rozmowie z Jaśminą Nowak.

Premier Donald Tusk bierze udział w posiedzeniu Rady Europejskiej poświęconemu m.in. aktualnej sytuacji w Ukrainie, przyszłości zamrożonych rosyjskich aktywów bankowych oraz możliwemu zaangażowaniu Europy w gwarancje bezpieczeństwa po ewentualnym zawieszeniu broni. Stawką tych rozmów jest nie tylko dalszy los wojny, ale również rola Unii Europejskiej jako samodzielnego aktora geopolitycznego. 

Gość kolejnego odcinka naszego cyklu „Bliżej świata”, prowadzonego przez red. Jaśminę Nowak z Radia Wnet, Marek Budzisz, podkreśla, że kluczowe pytanie dotyczy zdolności Europy do realnego uczestnictwa w procesie negocjacyjnym: - Chodzi tu o to, czy Europa będzie w stanie wziąć udział jako podmiotowy partner w tej rozgrywce geostrategicznej, która ma miejsce z negocjacjami pokojowymi na Ukrainie – zaznacza ekspert.

Jednym z głównych tematów brukselskich rozmów jest przyszłość rosyjskich aktywów zamrożonych w ramach sankcji. Obecnie wymagają one jednomyślnego przedłużania co sześć miesięcy przez wszystkie państwa członkowskie UE. Rozważane jest jednak rozwiązanie trwałe, które dawałoby większą pewność co do losu tych środków. Oznaczałoby to, że aktywa mogłyby zostać odmrożone dopiero po zakończeniu wojny przez Rosję oraz po naprawieniu szkód wyrządzonych Ukrainie.

Według szacunków, 192 mld euro rosyjskich środków znajduje się w Euroclear, międzynarodowej instytucji finansowej z siedzibą w Brukseli. Kolejne 25 mld euro zamrożono w bankach komercyjnych we Francji i Belgii. Rosyjskie aktywa zdeponowane są również w innych krajach europejskich: 8 mld euro w Wielkiej Brytanii, 200 mln euro w Niemczech, mniej niż 100 mln euro na Cyprze oraz 10 tys. euro w Szwecji. Jak zauważa Marek Budzisz, ewentualne decyzje UE mogą spotkać się z ostrą reakcją Moskwy: - Rosja zagroziła przejmowaniem czy wywłaszczaniem firm z krajów, które poprą decyzje o nałożeniu sankcji. Możemy zatem spodziewać się agresywnej reakcji po decyzjach w Brukseli - ocenia.

Równolegle w Europie trwa dyskusja na temat ewentualnej obecności międzynarodowego kontyngentu wojskowego po zawieszeniu broni. Budzisz podkreśla, że Moskwa konsekwentnie odrzuca takie rozwiązanie. - Jeżeli chodzi o obecność kontyngentu wojskowego już po zawieszeniu broni, to oczywiście Rosja nie zgadza się na tego typu rozwiązanie, wyklucza je. Należy więc domniemywać, że będzie to jeden z warunków, jaki Rosja postawi, zanim zasiądzie do stołu negocjacyjnego – mówi ekspert Strategy&Future.

Z dotychczasowych deklaracji wynika, że stanowisko UE zakłada możliwość stworzenia kontyngentu stabilizacyjnego, który miałby patrolować szlaki żeglugowe na Morzu Czarnym oraz chronić przestrzeń powietrzną Ukrainy. Kwestia obecności wojsk lądowych pozostaje jednak niejasna. - Jeśli chodzi o kontyngent sił lądowych, to nie jest jeszcze jasne. Można domniemywać, że chodziłoby o kontyngent szkoleniowy – zlokalizowany relatywnie daleko od linii rozgraniczenia i niemający charakteru misji bojowej. To wciąż sprawa otwarta – dodaje Budzisz.

Zapraszamy do wysłuchania całej rozmowy:

Marek Budzisz o rosyjskich miliardach, europejskich złudzeniach i pytaniach o realną siłę UE.
Gość Niedzielny
« 1 »

Jaśmina Nowak dziennikarka i redaktorka w Radiu Wnet. Specjalizuje się w tematyce polityki międzynarodowej i nowoczesnych technologiach. Członek Rady Programowej Forum G2, jednego z największych wydarzeń gospodarczych i największego forum gospodarczo-geopolitycznego w kraju. Współpracuje z Układem Sił, Nową Konfederacją i The Opportunity. Moderator kilkudziesięciu konferencji naukowych i politycznych.