Życie

Dlaczego niektóre zwierzęta żyją kilka dni, a inne kilkaset lat? Skoro wszyscy pochodzimy od tej samej prakomórki, skąd takie zróżnicowanie? I, może ważniejsze, jakie mechanizmy takie zróżnicowanie umożliwiają?

Ważka – jej dorosła forma – żyje zaledwie kilkadziesiąt godzin. Na drugim brzegu skali są zwierzęta, które żyją po kilkaset lat. Wal grenlandzki, ważący 100 ton arktyczny kolos, żyje ponad 200 lat, a niektóre gatunki małży mogą żyć ponad 500 lat. Co te zwierzęta różni? Na poziomie pojedynczych komórek i podstawowych procesów – niewiele. Zbudowane są z tych samych białek, mają w zasadzie takie same mechanizmy podziału komórek. Różnią je tryb życia, środowisko, wielkość… ale te czynniki nie są decydujące. Okazuje się, że to nie konstrukcja najmniejszych naszych cegiełek, komórki czy całego organizmu determinuje jego krótko- albo długowieczność, tylko jedna cecha, czyli zdolność do naprawy błędów. Nasze DNA codziennie przyjmuje ciosy, które niszczą jego strukturę. Promieniowanie elektromagnetyczne, związki chemiczne, błędy w kopiowaniu… sporo tego. Takich ciosów DNA każdego dnia dostaje kilkadziesiąt tysięcy. U niektórych zwierząt system naprawiania błędów i usterek działa byle jak, a u innych – szybko i bez zarzutu. A zatem to nie konstrukcja komórek czy całego zbioru komórek (zwierzęcia) gra tutaj główną rolę, tylko raczej funkcjonalność i mechanizmy, które są obecne u wszystkich. Tyle tylko, że nie u wszystkich działają równie skutecznie.

Naukowcy z „Nature” odkryli, jak działa ten mechanizm naprawczy u ogromnego morskiego ssaka, wala grenlandzkiego. I okazuje się, że działa rewelacyjnie. Odkryli konkretne białko, które za to odpowiada. Wale żyją około 200 lat. Czy ludzie też by tak mogli? Cóż, eksperymenty przeprowadzone na ludzkich komórkach naświetlanych promieniami UV (które to promieniowanie dla ludzkiego DNA jest demolujące) wykazały, że można nasz system naprawy komórek wprowadzić na wyższy poziom. I takie komórki rzeczywiście żyją dłużej. Zresztą nie tylko ludzkie komórki. Opisywane w „Nature” eksperymenty pokazały, że to samo działo się z komórkami np. muszek owocówek.

I zanim tego typu eksperymenty wywołają lęk i krytykę, warto powiedzieć, że uszkodzone DNA zwykle nie zabija komórki, tylko powoduje, że schodzi ona z drogi przewidywalnych podziałów, a to pierwszy krok do powstania nowotworu. Może badając wale grenlandzkie, zrozumiemy mechanizmy, dzięki którym nasze komórki będą się potrafiły same skutecznie naprawić? Wale grenlandzkie nie chorują na nowotwory. Może w przyszłości i my nie będziemy?

« 1 »
oceń artykuł Pobieranie..

Tomasz Rożek Tomasz Rożek Doktor fizyki, dziennikarz naukowy. Założyciel i prezes Fundacji Nauka To Lubię. Autor wielu książek o tematyce popularnonaukowej. Obecnie stały współpracownik „Gościa Niedzielnego”.