GN 48/2020 Archiwum

Po maturze bez zmian

– Dla nas matura nie jest egzaminem dojrzałości, ale jednym z wielu sprawdzianów – uważa Marek Żydek, tegoroczny maturzysta. – Egzamin dojrzałości zdam, kiedy wyprowadzę się od rodziców i będę radził sobie sam.

Rok gotowości
Poza schematami żyje też Marek Żydek. Od 6 lat jest tancerzem ognia – nie tylko potrafi wyczyniać z nim akrobacje, ale też go połyka. Pokazuje blizny na rękach. – Zawsze przy tej okazji muszę mieć przy sobie gaśnicę i koc gaśniczy – opowiada. Dodatkowo śpiewa w chórze gospelowym, pisze opowiadania, działa jako wolontariusz w „Radiu Katowice” i wygrywa w konkursach recytatorskich. Z marszu mówi mi kilka wierszy ulubionego Josifa Brodskiego. – Matura to wykładnik tego, ile czasu poświęciliśmy dotąd na naukę i jak dobrze zdołaliśmy się dopasować do systemu, np. ucząc się formuł w języku angielskim, które na pewno pojawią się na teście – uważa. – System krzywdzi jednostkę, bazuje na uogólnieniach – twierdzi. Dlatego nie bardzo odpowiada mu formuła obecnej matury. – Teraz można zdawać sześć przedmiotów. Chciałbym, żeby za pewną opłatą można było zdawać ich tyle, ile się chce – mówi. – Aby dostać się na politologię, zdecydował się na zdawanie „rozszerzonego” polskiego, WOS-u, angielskiego i oczywiście podstawowej matematyki. – Wystarczyło rzetelnie się uczyć – powtarza. Ale sam na dwa weekendy zapisał się na warsztaty przygotowujące do egzaminu z WOS-u na Uniwersytecie Śląskim. – Trzy lata w szkole w dwa weekendy – to była niezła powtórka – podsumowuje. Podobną strategię przygotowań do matury ma Maja Diduszko z sosnowieckiego „Staszica”. Przez dwa lata liceum bardzo intensywnie uczyła się wybranych przedmiotów. Pod kątem medycyny wybrała klasę biologiczno-chemiczną. Na dodatkowe „korki”, czyli korepetycje, chodzi tylko z chemii i polskiego. – Nie trzeba korzystać wyłącznie z pomocy nauczycieli, ale na przykład starszych kolegów – przekonuje. O maturze myśli, że to stresujący, ale nie przełomowy moment w życiu. – Jak nie wyjdzie, to można ją zdawać jeszcze raz. – To rok intensywnej gotowości – podkreśla. – Mamy mniej lekcji, przeciętnie wychodzimy ze szkoły około 13, więc jest czas na powtórki – opowiada. Ale też na słuchanie muzyki, także poważnej, i czytanie. Spotykamy się w sosnowieckim pubie „Passe”. Bo przed maturą warto też wypić gorącą czekoladę z koleżankami z klasy. I ponarzekać, że za szybko żyją. Chcą jak najwięcej zrobić w jak najkrótszym czasie. – A przecież potrzebna jest równowaga ciała i ducha, smakowanie życia – mówi Maja.

Kto zdaje maturę w 2011 r.
Tegoroczną maturę zdają roczniki 1992 w liceach i 1991 w technikach Według danych Państwowej Komisji Egzaminacyjnej w ostatnich latach znacząco nie zmieniła się liczba uprawnionych do jej zdawania. W 2005 r. do matury podeszło 500 tys., w 2008 prawie 440 tys. W 2011 będzie ją zdawać 400 tys. uczniów, podobnie jak w 2010.

Co na maturze 2011
Jak w roku ubiegłym obowiązkowa jest matura z języka polskiego oraz wprowadzona w 2010 r. jako obowiązkowa matura z matematyki oraz język obcy nowożytny na poziomie podstawowym. Najpopularniejszymi przedmiotami dowolnymi, które wybierają maturzyści, są: geografia (22 proc.), wiedza o społeczeństwie (18 proc.), biologia (19 proc.), matematyka na poziomie rozszerzonym (15 proc.), chemia (11 proc.), fizyka i astronomia (8 proc.). Od 2005 roku utrzymuje się duża popularność geografii, WOS i biologii – z niewielkimi różnicami w kolejnych latach. Systematycznie rośnie zainteresowanie chemią, fizyką i matematyką na poziomie rozszerzonym. W 2005 roku do egzaminu np. z chemii przystąpiło 7 proc. zdających, a z fizyki 5 proc. Mniejszą popularnością niż w latach ubiegłych cieszy się historia. W tym roku chce ją zdawać 7 proc. maturzystów, podczas gdy w roku 2005 egzamin z tego powrotu zdawało prawie 21 proc. zdających.

« 1 2 3 »
oceń artykuł Pobieranie..
TAGI:

Wyraź swoją opinię

napisz do redakcji:

gosc@gosc.pl

podziel się

Polecane filmy

Zapisane na później

Pobieranie listy

Reklama