Nowy numer 29/2019 Archiwum

Nie stawiajcie krzyżyka na Rosjanach

Z Siergiejem Adamowiczem Kowaliowem o wolności w łagrze, Armii Czerwonej i niepodawaniu ręki rozmawia Barbara Gruszka-Zych

Właśnie „Memoriał” zajmuje się sprawą polskich oficerów pomordowanych w Katyniu.
– Mówi się o tym, żeby ofiary katyńskie zostały prawnie zrehabilitowane, aby powstały możliwości dochodzenia zadośćuczynienia. To nie jest jednak istota sprawy. Ważne, żeby wrócić do początków i publicznie powiedzieć, że podczas procesu w Norymberdze jeden ludożerca osądził drugiego ludożercę. I to za co? Za kanibalizm… W Norymberdze padły słowa, że Niemcy są winni zbrodni na polskich oficerach. Kat żądał kary dla innego kata za własną zbrodnię. Wiem, że zwycięstwo Sowietów i wielka ilość ofiar zmusiły aliantów do akceptacji takiego zachowania.

Polityka uprawiana w sposób tradycyjny nie pozwalała wykreślić Związku Sowieckiego ze składu sędziowskiego. A przecież sowiecka strategia wojskowa była perfidna. Polegała na tym, żeby wyzwalane narody zalać własną krwią i zasypać ciałami własnych obywateli. Wszyscy nasi generałowie wystawiali mięso armatnie na ubój. Czy jest gdzieś na świecie kraj, gdzie w wojsku istniałyby jednostki osłonowe, przygotowane, żeby strzelać do swoich żołnierzy na wypadek gdyby chcieli zdezerterować? A podczas II wojny taka była powszechna praktyka w Armii Czerwonej. Oprócz tego istniały specjalne jednostki „Smiersz” z niebywałymi uprawnieniami do rozstrzeliwania żołnierzy bez zbędnych formalności i tzw. oddziały „zbierania łupów”, zajmujące się rabowaniem na froncie z przydziału.

Ludzie starają się o tym nie pamiętać.
– Jeśli odetniemy się od nieprzyjemnych wspomnień, to będziemy mieć świat, jaki mamy. Mam żal, że reprezentanci waszego państwa odwiedzają i ściskają ręce naszym władzom, tak jakby wybrano je w wolnych wyborach. Jakby się pani czuła, podchodząc do złodzieja i składając mu gratulacje, że tak ją uszczęśliwił? Powszechna na świecie tzw. polityka realna sprowadza się do tego, żeby udawać, że złodziej nie jest złodziejem, a kat katem, i wchodzić z nim w dobre relacje. Można powiedzieć, że polityczna poprawność to mniej więcej to samo co suwerenna demokracja. U nas ten termin wymyślił polityczny ideolog Kremla – Władysław Surkow. A przecież słowo „demokracja” nie znosi epitetów. Jeśli jakieś się pojawiają, to nie ma to nic wspólnego z demokracją.

« 1 2 3 4 »
oceń artykuł Pobieranie..

Zobacz także

Zamieszczone przez internautów komentarze są prywatnymi opiniami ich autorów i nie odzwierciedlają poglądów redakcji

Reklama

Zapisane na później

Pobieranie listy

Sponsorowane

Https://Www.AUTOdoc.PL