Nowy numer 2/2021 Archiwum

Podlizuję się Bogu

O podlizywaniu się Panu Bogu, świątecznych życzeniach i dawnych komediach z Janem Kobuszewskim rozmawia Barbara Gruszka-Zych

A mama?
– Uczyła mnie pacierza. Poza tym podczas wojny moje siostry miały naście lat i stale były narażone na niebezpieczeństwa grożące ze strony okupanta. Dlatego dziękując za każdy przeżyty dzień, zawsze po godzinie policyjnej klękaliśmy do Różańca, który zaczynała mama.

Nadal odmawia Pan Różaniec?
– To bardzo intymne pytanie, ale przyznam, że codziennie mówię pacierz, wstępuję do kościoła. Poza odmawianiem powszechnie znanych tekstów, potrafię się też modlić, patrząc na drzewa i ptaki, dziękować Bogu, że mogę je jeszcze oglądać. To nie tylko wyraz radości, lecz zwrócenie się do Istoty Najwyższej z podziękowaniem, ale i prośbą o życie i zdrowie dla najbliższych.

Podobno przez wiele lat nie chodził Pan do spowiedzi.
– To było zachłyśnięcie się tą durną, idiotyczną młodością. Byłem cały czas wierzący, ale z praktykowaniem układało się nie za bardzo. A potem dotknął mnie palec Boży, czyli bardzo ciężka choroba, o której nie chcę mówić. I nagle nastąpił mój nieprawdopodobny zwrot nie do Boga, ale do obowiązków względem Najwyższego. Przypomina się powiedzenie „Jak Kuba Bogu, tak Bóg Kubie”. Ponieważ człowiek jest egoistą, więc stara się podlizać Bogu, żeby był dla niego łaskawszy. Ale to podlizywanie również należy do naszych obowiązków. Teraz, na starość, robię to bardzo regularnie. Nie wiem, może z radości, że tak długo żyję, a może ze strachu.

Przed czym?
– Przed śmiercią oczywiście. Przyjście na ten świat jest łaską, ale najsprawiedliwsze jest odejście nas wszystkich. Pogodzenie ze śmiercią jest konieczne. Ale człowiek jest tym odejściem przestraszony. Przecież sam Chrystus powiedział „Ojcze, oddal ode mnie ten kielich goryczy, ale niech się stanie wola Twoja, nie moja”. Bo był nie tylko Bogiem, ale i człowiekiem.

Lęk stale nam towarzyszy.
– Jest wpisany w każde poczynanie. Każda mała decyzja jest podszyta małą niepewnością, a duża większą, bo „za futerko ma olbrzymi lęk”.

« 1 2 3 4 »
oceń artykuł Pobieranie..

Barbara Gruszka-Zych

od ponad 30 lat dziennikarka „Gościa Niedzielnego”, poetka. Wydała ponad dwadzieścia tomików wierszy. Ostatnio „Nie chciałam ci tego mówić” (2019). Jej zbiorek „Szara jak wróbel” (2012), wybitny krytyk Tomasz Burek umieścił wśród dziesięciu najważniejszych książek, które ukazały się w Polsce po 1989. Opublikowała też zbiory reportaży „Mało obstawiony święty. Cztery reportaże z Bratem Albertem w tle”, „Zapisz jako…”, oraz książki wspomnieniowe: „Mój poeta” o Czesławie Miłoszu, „Takie piękne życie. Portret Wojciecha Kilara” a także wywiad-rzekę „Życie rodzinne Zanussich. Rozmowy z Elżbietą i Krzysztofem”. Laureatka wielu prestiżowych nagród za wywiady i reportaże, m.innymi nagrody Stowarzyszenia Dziennikarzy Polskich w dziedzinie kultury im. M. Łukasiewicza (2012) za rozmowę z Wojciechem Kilarem.

Kontakt:
barbara.gruszka@gosc.pl
Więcej artykułów Barbary Gruszki-Zych

 

Wyraź swoją opinię

napisz do redakcji:

gosc@gosc.pl

podziel się

Zobacz także