Nowy numer 40/2020 Archiwum

Złote usta

"Ważne jest nie tylko, co się mówi, ale i jak się mówi. Zwłaszcza na kazaniu."

Homilia 15-minutowa uchodzi dziś za długą. Kazania św. Jana Chryzostoma trwały 2 godziny, ale słuchano go z otwartymi ustami. Przed pulpitem cisnęli się stenografowie chcący zapisać jego słowa. Chryzostom mówił piękną greką. Jego mowy były pełne mocy, momentami patetyczne, momentami ciepłe, kolokwialne, wręcz rodzinne. Ożywiały je obrazy i porównania, nawiązania do współczesnych okoliczności i interesujące dygresje. Kiedy w trakcie jednego kazania zaczęto zapalać lampy, Jan natychmiast reagował: „Uważajcie przecież i zaniechajcie roztargnienia! Dlaczego to mówię? Mówimy do was o Piśmie Świętym, a wy nie patrzycie na nas, tylko na lampy i ich zapalacza! Jaka to wielka lekkomyślność patrzeć na lampiarza, zamiast na kaznodzieję. I ja zapalam światło, światło Pisma Świętego, a na moim języku płonie lampa świętej nauki”. Po przemówieniu nieraz wybuchały entuzjastyczne oklaski. Jan nie na darmo nosił tytuł „Złotousty”.

Przyszedł na świat w Antiochii około 350 roku. Pochodził ze znakomitej rodziny, otrzymał staranne wykształcenie filozoficzne i retoryczne. Chrzest przyjął jako człowiek dorosły. Pociągała go od dziecka pustynia. Kilka lat wiódł życie samotnego eremity w pobliskich górach. Zdrowie zmusiło go jednak do powrotu do miasta. Został diakonem, potem kapłanem. Jego kazania zaczęły ściągać tłumy. Z rozkazu cesarza Arkadiusza został podstępnie uprowadzony do Konstantynopola i mimo jego oporów ustanowiony patriarchą. Jedną z pierwszych decyzji była likwidacja wystawnego pałacu poprzednika. Prowadził nadal proste, ascetyczne życie, krytykował wystawny i rozwiązły tryb życia carskiego dworu. Kler zapędził do pracy duszpasterskiej, mnichów do klasztorów.

To nie podobało się wszystkim Podpadł cesarzowej Eudoksji. To przez jej intrygi złożono go z urzędu. W noc wielkanocną przerwano przy użyciu oręża uroczystości chrzcielne i usiłowano go zabić. Biskup Jan musiał w końcu udać się na banicję. Miejscem jego wygnania stała się Armenia. Kiedy nakazano mu przenieść się jeszcze dalej na wschód, zmarł w 407 roku. Już 30 lat później cesarz Teodozjusz II, syn Eudoksji, kazał sprowadzić szczątki świętego i złożyć je uroczyście w kościele Apostołów. Konstantynopol powitał go z entuzjazmem, a sam cesarz położył głowę na trumnie i błagał Jana o przebaczenie dla swoich rodziców. Dziś ciało Chryzostoma przechowywane jest w Rzymie, w Bazylice św. Piotra.

Św. Jan był przede wszystkim kaznodzieją i duszpasterzem praktykiem. Stąd większość jego pism to homilie i mowy, w których komentuje Biblię lub podejmuje praktyczne kwestie moralne i obyczajowe. Jest patronem kaznodziejów. Zostawił po sobie ogromną ilość dzieł (17 tomów!). Zachowało się ich najwięcej spośród pism wschodnich Ojców Kościoła. To potwierdza tezę, że ważne jest nie tylko, co się mówi, ale i jak się mówi. Zwłaszcza na kazaniu.

« 1 »
oceń artykuł Pobieranie..

Zobacz także

Wyraź swoją opinię

napisz do redakcji:

gosc@gosc.pl

podziel się

Polecane filmy

Reklama

Zapisane na później

Pobieranie listy

Sponsorowane

Https://Www.AUTOdoc.PL