Nowy numer 4/2023 Archiwum

Adwent z „Gościem”: Apostolska gorliwość

Zapał poddany prowadzeniu Ducha Świętego zrobi z Pawła śmiałego, nieskłonnego do zniechęcania się ewangelizatora, gotowego do otwartego głoszenia w najbardziej nieprzychylnych warunkach.

Dzieje Apostolskie opisują przedziwny splot wydarzeń. Działalność pierwszych chrześcijan i głoszenie Ewangelii z jednej strony, opór i prześladowania – z drugiej. Dar Ducha popycha do ewangelizacji, ale potęgi tego świata nie chcą przyjąć przemieniającej siły Dobrej Nowiny. Co robi Kościół? Staje do modlitwy. Prosi o gorliwość i odwagę w kontynuowaniu dzieła ewangelizacji. „Zeszli się bowiem rzeczywiście w tym mieście przeciw świętemu Słudze Twemu, Jezusowi, którego namaściłeś (…), Teraz spójrz, Panie, na ich groźby i daj sługom Twoim głosić słowo Twoje z całą odwagą” (Dz 4,29) – modlą się uczniowie Chrystusa tuż po uwolnieniu Piotra i Jana z więzienia. W modlitwie uderza to, że przedmiotem prośby nie jest usunięcie trudności czy powstrzymanie prześladowań. Tym, czego potrzebuje Kościół, są gorliwość i odwaga, która nazwana jest parezją. Konieczna nie tylko po to, aby stawić czoła prześladowcom, którzy chcą zgasić w zarodku dzieło Boże – stawka jest przecież o wiele większa.

Pomimo zniechęceń

Temat parezji, śmiałego i odważnego głoszenia Ewangelii, wielokrotnie powraca w Dziejach Apostolskich. Jest ona jednym z pierwszych darów Ducha, które z całą mocą ujawniają się tuż po nawróceniu św. Pawła. „Jakiś czas spędził z uczniami w Damaszku i zaraz zaczął głosić w synagogach, że Jezus jest Synem Bożym” (Dz 9,21). Co więcej, gdy głoszenie Pawła spotykało się z oporem i wrogością wśród Żydów, „występował coraz odważniej, dowodząc, że Jezus jest Mesjaszem” (Dz 9,22). Można tu zauważyć schemat podobny jak w przypadku wspomnianej modlitwy Kościoła jerozolimskiego. Bo prześladowania nie gaszą ducha, raczej rozpalają gorliwość, wzmacniają zapał, pobudzają do większego oddania się sprawie Ewangelii.

Siła przekonywania zbudowana na parezji będzie towarzyszyć Pawłowi także wówczas, gdy przybędzie on do Jerozolimy. Tam mimo oporu wspólnoty, która pamiętała o tym, że był prześladowcą, został przygarnięty przez Barnabę, który „zaprowadził go do Apostołów i opowiedział im, jak w drodze Szaweł ujrzał Pana, który przemówił do niego, i z jaką siłą przekonania przemawiał w Damaszku w imię Jezusa” (Dz 9,27). A później „przemawiał też i rozprawiał z hellenistami, którzy usiłowali go zgładzić” (Dz 9,29). Jako Żyd wychowany w kulturze helleńskiej, posługujący się językiem greckim, był dobrze przygotowany do debaty z przedstawicielami tej grupy. Podjął ryzyko, ponieważ został przynaglony do tego przez Ducha Świętego. Co się zmienia w człowieku, który niegdyś „z gorliwością” prześladował Kościół, prześcigając w tym innych? Wszystko. Teraz to „naturalne wyposażenie”, zapał dla idei, poddanie innemu prowadzeniu zmieni go w śmiałego, nieskłonnego do zniechęcenia ewangelizatora, gotowego do otwartego głoszenia w najbardziej nieprzychylnych warunkach.

W licznych podróżach

Nie sposób wymienić wszystkich miast, które odwiedził Paweł podczas swoich podróży misyjnych. W jednych zatrzymywał się na bardzo krótki czas, w innych na dłużej, zakładając wspólnoty. Niemal wszędzie doświadczał prześladowań. Po latach wspomina je zamknięty w więziennej celi. Jest świadomy, że nawet kajdany nie są w stanie skrępować słowa, które zostało mu powierzone. Wie, że dla Ewangelii znosi „niedolę aż do więzów jak złoczyńca; ale słowo Boże nie uległo skrępowaniu”, o czym wspomina przed śmiercią w 2 Liście do Tymoteusza (2,9). Świadomość mocy słowa, które wkracza w świat przez odwagę głoszenia, towarzyszyła mu przez całe życie. Zwłaszcza w krytycznych momentach. Z więzienia w Efezie pisze do Filipian: „Jak zawsze, tak i teraz, z całą swobodą i jawnością Chrystus będzie uwielbiony w moim ciele: czy to przez życie, czy przez śmierć”. A pisząc do Efezjan z Rzymu prosi: „Przy każdej sposobności módlcie się w Duchu! Nad tym właśnie czuwajcie z całą usilnością i proście za wszystkich świętych i za mnie, aby dane mi było słowo, gdy usta moje otworzę dla jawnego i swobodnego głoszenia tajemnicy Ewangelii” (Ef 6,19). Parezja jest dla Pawła wychodzeniem naprzeciw nieznanej rzeczywistości. Niegasnącym ogniem, impulsem, który ukierunkowuje całe jego życie. Apostoł wie, że być odważnym, działać z gorliwością znaczy decydować się na konfrontację z nieznanym, ciągle nowym, a przecież tym samym oporem wobec prawdy Ewangelii. Czy mając w pamięci to, w jaki sposób ów opór został pokonany w nim samym pod Damaszkiem, wierzył, że również jego prześladowców może spotkać podobne doświadczenie? Zapewne tak. Łukasz w końcówce Dziejów Apostolskich, wspominając jego pobyt w domowym areszcie w Rzymie, informuje: „Przez całe dwa lata pozostał w wynajętym przez siebie mieszkaniu i przyjmował wszystkich, którzy do niego przychodzili, głosząc królestwo Boże i nauczając o Panu Jezusie Chrystusie zupełnie swobodnie, bez przeszkód” (Dz 28,30-31).Swoją drogą to bardzo ciekawe, że jednym z ostatnich słów w Dziejach Apostolskich jest parezja.

Charyzmat parezji

Lektura Nowego Testamentu nie pozostawia wątpliwości. Parezja to nie wyuczony sposób przemawiania, technika, którą można stale doskonalić. To sposób głoszenia, charakterystyczny dla samego Jezusa. Owoc otwartości na prawdę Jego Ewangelii, współpraca z Duchem Świętym. Dzięki niej wszelkie przeszkody w głoszeniu wydają się mało znaczące. Nawet te wynikające z prześladowań. Co więcej, to właśnie one mogą stać się impulsem do bardziej gorliwego działania. Gdy przemawia się odważnie, z ufnością świadcząc o wierze, Bóg przychodzi z pomocą, potwierdzając słowo licznymi znakami. Parezja to charyzmat, dar Bożego Ducha. Uczeń Pana posiadający takie wyposażenie, nawet bez wykształcenia, jest zdolny do odważnego mówienia o Chrystusie. •

« 1 »
oceń artykuł Pobieranie..

Wyraź swoją opinię

napisz do redakcji:

gosc@gosc.pl

podziel się

Reklama

Zapisane na później

Pobieranie listy