Nowy numer 47/2022 Archiwum

Adwent z „Gościem”: Zderzony z ciemnościami

To nie jest historia z hollywoodzkim happy endem, choć tak może wyglądać. To biblijna lekcja, w której Józef, cierpliwie znosząc swoje trudne życie, dał się prowadzić Bogu.

W Księdze Rodzaju czytamy: „Kiedy bracia Józefa poszli paść trzody do Sychem, Izrael rzekł do niego: »Wiesz, że bracia twoi pasą trzodę w Sychem. Chcę cię więc posłać do nich«. Odpowiedział mu Józef: »Jestem gotów«. Wtedy Jakub rzekł do niego: »Idź i zobacz, czy bracia twoi są zdrowi i czy trzodom nic się nie stało, a potem mi opowiesz«. Po czym wyprawił go z doliny Hebronu, a on poszedł do Sychem” (Rdz 37,12-14). Tak zaczyna się historia Józefa. Młodzieniec nie spodziewał się, że padnie ofiarą spisku ze strony braci. Gdy się do nich zbliżał, „oni ujrzeli go z daleka i zanim się do nich przybliżył, postanowili podstępnie go zgładzić” (Rdz 37,18). Powody konfliktu wydają się błahe. „Śniło mi się, że wiązaliśmy snopy w środku pola i wtedy snop mój podniósł się i stanął, a snopy wasze otoczyły go kołem i oddały mu pokłon” (Rdz 37,7) – mówi do braci. Interpretacja snu oraz to, że był faworyzowany przez ojca, sprowadziło na niego zgubę. Bracia nie byli gotowi na przyjęcie wiadomości o jego przyszłym panowaniu nad nimi. „Teraz zabijmy go i wrzućmy do którejkolwiek studni. Zobaczymy, co będzie z jego snów” (Rdz 37,20). Tylko interwencja Rubena i Judy sprawiła, że Józef uszedł z życiem i został sprzedany do niewoli kupcom madianickim. Trafił do Egiptu jako niewolnik w domu Potifara, urzędnika faraona. Jego zdolności zostały szybko rozpoznane i wkrótce stał się ważną postacią na dworze władcy. Tam przyszło mu zmierzyć się z kolejnym dramatem.

Rekolekcje więzienne

Nieszczęścia nie chodzą parami. One się po prostu zdarzają. Wplecione w sieć wydarzeń naszego życia mogą stać się punktem zwrotnym, momentem przemiany, czasem oczyszczenia. A pomyślnie przeżyta próba rodzi obfite owoce. Tak było w życiu Józefa. Na dworze „zwróciła na niego uwagę żona jego pana i rzekła do niego: »Połóż się ze mną«” (Rdz 39,7). „On jednak nie zgodził się”, odrzucił cudzołóstwo, pozostał lojalny wobec swojego pana. „Jakże mógłbym popełnić tak wielką niegodziwość i zgrzeszyć przeciwko Bogu?”. Fałszywie oskarżony trafił więc do więzienia. Uwięzienie okazało się dla niego nie tylko godziną ciemności, ale i czasem wyjątkowych rekolekcji – jak powiedzielibyśmy dzisiaj. Józef stanął twarzą w twarz z poczuciem niesprawiedliwości. Ale i z Bogiem, który go nie opuścił.

Przemienić trudy w drogę

Zapewne niejeden raz stawaliśmy wobec krzywdzących słów. Niesprawiedliwe oceny, powielane plotki, fałszywe interpretacje naszych zachowań wprowadziły w nasze życie chaos i zamęt. Z pozoru niegroźne, czasem nawet błahe doświadczenia związane z „grzechami języka” powodują wewnętrzny ból i niezgodę. Wyzwalają też mechanizmy odwetu. O ile bardziej bolesny musiał być cios zadany przez rodzonych braci czy fałszywe oskarżenie o grzech cudzołóstwa… Józef z pewnością przeżywał rozterki, a jego duszę próbowały opanować mroczne myśli o przyszłości i odzierający z nadziei lęk. W jaki sposób jego więzienie stało się czasem dojrzewania?

Rozważający sytuację Józefa w więzieniu kard. Carlo Maria Martini przywołuje różne możliwe scenariusze. Młodzieniec mógłby na przykład się poddać. Wejść w rolę ofiary, która nieustannie oskarża wszystkich (a nawet samego siebie) o wszystko. „Dlaczego mania wielkości i niezdrowe ambicje zdobyły moje serce?” – być może takie myśli pojawiały się w jego sercu. Józef mógłby, siedząc w więzieniu, marzyć o zemście na braciach, Potifarze i jego żonie lub pisać listy do faraona, zapewniając o niewinności.

Wybrał jednak inną drogę. Nie wszedł w rolę ofiary. „Nie ogarnie mnie rozpacz”, „nie pogrążę się w pesymizmie”, „będę ufał, bo Bóg jest ze mną” – postanowił. Prawdopodobnie takie duchowe impulsy zdobywały jego serce. I to skutecznie.

„Pan był z Józefem i okazał mu łaskę” (Rdz 39,21). Skoro Pan był z Józefem, to Józef także był z Nim. Cierpliwie znosił próbę, pozwalając, by więzienie stało się czasem błogosławionym. I choć Biblia milczy na temat jego modlitwy, mógł wołać jak psalmista: „Z głębokości wołam do Ciebie, Panie, Panie, wysłuchaj głosu”.

Pozwolić na przemianę

Ciemności więzienia, których doświadczył niewinny Józef, są również symbolem naszego życia. To czas, w którym sięgamy dna, moment wyjątkowej próby i szansa, by dojrzeć i wyjść zahartowanym do kolejnej walki.

Józef przepracował w więzieniu swoją przeszłość. Rzucił na nią światło z wysoka. Prawdopodobnie nie tłumaczył zachowań braci, bo ze złem lepiej nie dyskutować, tylko oddać je Bogu. Jedynie On jest w stanie je pokonać. Mógł pomstować na braci, urzędników, na ślepy los i niezasłużone cierpienie. Oskarżać siebie, innych i cały świat. Wybrał jednak inną drogę. Poddał się prowadzeniu. Więzienie było dla niego czasem cierpliwego mierzenia się z poczuciem niesprawiedliwości. Poszukiwaniem sensu minionych zdarzeń. Czasem terapeutycznym, w którym jego wnętrze krok po kroku poddawało się przemieniającej mocy Boga. „Pan był z Józefem i okazał mu łaskę” (Rdz 39,21). To zakotwiczenie życia w mocy Boga, koncentracja na Jego darach pozwoliły mu zwycięsko wyjść z najtrudniejszej próby. Józef zobaczył sens własnej drogi, odkrył plan, w który tajemniczo wpisana była historia grzechu. A cierpliwe mierzenie się ze wspomnieniami było przygotowaniem do spotkania z braćmi.

Największe ciemności mogą być czasem Bożego błogosławieństwa. Józef w więzieniu stał się zdolny do udzielenia faraonowi wyjaśnień, gdy ten zapytał go o znaczenie snów. Przygotował wielki plan zabezpieczenia Egiptu przed klęską głodu, bo ręka Boga go nie opuszczała. Wkrótce też spotkał się z braćmi, którzy w czasie kryzysu trafili do zarządzanego przez brata Egiptu. W dwóch spotkaniach ujawniają się sekret wewnętrznej przemiany Józefa oraz geniusz strategii, którą podjął za natchnieniem Boga.

Po pomyślnym przejściu największej próby swego życia poddał braci próbie, mając jeden cel – pojednanie. Dzięki przepracowaniu własnej przeszłości i wpisaniu swojego życia w plan Boga był w stanie przyjąć wobec braci właściwą postawę.

Wykuwanie łagodności

„Współcześnie znaczenie słowa »łagodność« lub »dobroduszność« jest niewielkie” – pisze kard. Martini. „Co więcej, jest bardzo często mylone ze słabością, z łatwym uleganiem komuś lub czemuś, a więc generalnie pojmowane jako coś negatywnego lub pasywnego, a czasami wręcz nieużytecznego w walce prowadzonej przez człowieka żyjącego w trudnej społeczności”. Nie ma wątpliwości, że Józef żył w skomplikowanym świecie relacji, a te zadały jego sercu niejedną ranę. Brutalnie potraktowany przez braci, niesłusznie oskarżony przez pożądliwą kobietę, nosił w sobie poczucie krzywdy. „Przemocą zostałem uprowadzony z kraju Hebrajczyków, a i tu również nie popełniłem nic takiego, za co należałoby mnie wtrącić do tego lochu” (Rdz 40,15). Gniew jednak nie zadomowił się w jego sercu. Józef przechodził kolejne próby, które otwierały go nie tylko na udzielany przez Boga dar mądrości. Wykuwały w nim nie tylko wybitne zdolności przywódcze i organizacyjne. Proces oczyszczenia, któremu się poddał, doprowadził do przemiany jego postawy.

„Łagodność jest zdolnością dostrzegania, że w relacjach międzyludzkich – a więc tych, które budują ludzki poziom naszego istnienia – nie ma miejsca na przymus czy brutalność, natomiast bardziej budujące jest przekonywanie przepełnione duchem miłości. Łagodność jest zdolnością pokładania ufności w przemieniającej sile przyjaźni” – twierdzi kard. Martini.

Czy Józef zdołałby osiągnąć dojrzałość, gdyby nie przyjął przemieniającego daru przyjaźni z Bogiem? Jak potoczyłyby się jego losy, gdyby wtrącony do więzienia zamknął się wewnętrznie, rozdrapując swoje rany i pozwalając, by gorycz zawładnęła jego wnętrzem? Tymczasem on przemyślał swoje doświadczenia. Znalazł sens tego, co przeżył. Cierpliwie znosił swoje trudne życie, zrozumiał je i nadał mu nowy porządek. A kiedy nastały lepsze dni, sprytnie rozegrał spotkanie z braćmi, wolny od niszczycielskiej siły przemocy.•

ZOBACZ WIĘCEJ: Adwent z „Gościem”

« 1 »
oceń artykuł Pobieranie..

Wyraź swoją opinię

napisz do redakcji:

gosc@gosc.pl

podziel się

Reklama

Zapisane na później

Pobieranie listy