Nowy numer 2/2021 Archiwum

Biegun rosyjski

Rosjanie ogłosili, że zajęli biegun północny i Morze Arktyczne. Po co im taka góra lodu? Z pewnością nie o lód tu chodzi.

Różne szacunki mówią, że pod północnymi lodami znajdować się może nawet trzecia część nieeksploatowanych jeszcze światowych złóż ropy naftowej. Nie tak prosto do nich jednak się dostać. Po pierwsze dlatego, że teren jest skuty miejscami wielometrową warstwą lodu, a to w praktyce uniemożliwia wydobycie. Po drugie dlatego, że Arktyka jest bezpaństwowa. Biegun północny i Morze Arktyczne nie należą do żadnego państwa, a więc nikt nie może wydobywać stamtąd bogactw naturalnych.

Zrezygnować? Nigdy!
W opinii specjalistów jednym z efektów zmian klimatycznych na Ziemi będzie zmniejszająca się grubość pokrywy lodowej na biegunach. Jeżeli badacze mają rację, z czasem wydobycie surowców powinno być coraz prostsze. Pozostaje jednak problem poważniejszy. Rosjanie nie mogą przywłaszczyć sobie ropy czy diamentów z terenów, które znajdują się na obszarze bezpaństwowym. Na oszustwo czy kradzież też nie ma szans. Bogactwa ukryte pod dnem Morza Arktycznego są zbyt cenne, by społeczność międzynarodowa biernie przyglądała się czerpaniu przez Moskwę nieuprawnionych zysków. Rosjanie o tym wiedzą. Nie mają zamiaru podkradać czyichś bogactw. Nie mają też zamiaru udawać, że nic o międzynarodowym status quo nie wiedzieli. Postanowili więc udowodnić, że… biegun północny należy do nich. No może nie w całości, ale w dosyć sporej części.

Jeżeli Rosja udowodni, że Arktyka jest przedłużeniem jej terytorium kontynentalnego, ONZ będzie musiała uznać, że biegun jest rosyjski. Wtedy olbrzymie Morze Arktyczne też przypadnie Rosji, bo będzie akwenem wewnętrznym. Łatwo powiedzieć, trudniej zrobić. Strategia jest taka, by naukowo wykazać, że Arktyka i Eurazja są „jednym kawałkiem”, tylko miejscowo zalanym Morzem Arktycznym. Jak tego dokonać? Wspomniany akwen między Rosją a biegunem jest bardzo głęboki. Po to, by przedstawić wspólnocie międzynarodowej jakiekolwiek dowody geologiczne, konieczne jest zbadanie jego dna. Temu właśnie miała służyć wyprawa rosyjskich batyskafów. Rosja chce udowodnić, że jeden z szelfów, tzw. Grzbiet Łomonosowa, jest częścią kontynentu od strony Rosji, a konkretnie Wysp Nowosyberyjskich. Szelf to przedłużenie kontynentu, ale znajdujące się pod wodą. Morze (ocean), który szelf przykrywa, nazywany jest morzem szelfowym. Z definicji wynika jednak, że szelf sięga do głębokości kilkuset metrów poniżej poziomu wody, tymczasem Grzbiet Łomonosowa znajduje się kilka tysięcy metrów pod wodą.

« 1 2 3 »
oceń artykuł Pobieranie..

Tomasz Rożek

Kierownik działu „Nauka”

Doktor fizyki, dziennikarz naukowy. Nad doktoratem pracował w instytucie Forschungszentrum w Jülich. Uznany za najlepszego popularyzatora nauki wśród dziennikarzy w 2008 roku (przez PAP i Ministerstwo Nauki). Autor naukowych felietonów radiowych, a także koncepcji i scenariusza programu „Kawiarnia Naukowa” w TVP Kultura oraz jego prowadzący. Założyciel Stowarzyszenia Śląska Kawiarnia Naukowa. Współpracował z dziennikami, tygodnikami i miesięcznikami ogólnopolskimi, jak „Focus”, „Wiedza i Życie”, „National National Geographic”, „Wprost”, „Przekrój”, „Gazeta Wyborcza”, „Życie”, „Dziennik Zachodni”, „Rzeczpospolita”. Od marca 2016 do grudnia 2018 prowadził telewizyjny program „Sonda 2”. Jest autorem książek popularno-naukowych: „Nauka − po prostu. Wywiady z wybitnymi”, „Nauka – to lubię. Od ziarnka piasku do gwiazd”, „Kosmos”, „Człowiek”. Prowadzi również popularno-naukowego vbloga „Nauka. To lubię”. Jego obszar specjalizacji to nauki ścisłe (szczególnie fizyka, w tym fizyka jądrowa), nowoczesne technologie, zmiany klimatyczne.

Kontakt:
tomasz.rozek@gosc.pl
Więcej artykułów Tomasza Rożka

 

Wyraź swoją opinię

napisz do redakcji:

gosc@gosc.pl

podziel się

Zobacz także