Nowy numer 30/2021 Archiwum

Ślady Boga

Od samego początku chrześcijanie pielgrzymowali do Rzymu. Nie chodziło o groby apostołów. – Czcimy nie prochy, ale miłość do Jezusa, która spaliła tych ludzi – zauważa ks. dr Arkadiusz Nocoń.

To apostoł

W 2002 roku pod ołtarzem bazyliki św. Pawła za Murami archeolodzy znaleźli grób, który mógł należeć do apostoła. W czerwcu 2009 roku świat chrześcijański zelektryzowała wiadomość, że potwierdzono autentyczność relikwii świętego Pawła. Podczas uroczystych nieszporów kończących Rok świętego Pawła ogłosił to sam Benedykt XVI, który wcześniej zlecił te badania.

– Zebraliśmy się tutaj, przy grobie apostoła, którego zachowany sarkofag pod ołtarzem papieskim był ostatnio przedmiotem uważnej analizy naukowej – mówił papież. Ujawnił, że nienaruszony przez wieki grób nie został otwarty. Przez mały otwór zrobiony w ścianie wprowadzono sondę. W ten sposób pobrano próbki. Naukowcy odkryli w sarkofagu obecność fragmentów purpurowego płótna lamowanego złotem oraz innej tkaniny w kolorze błękitnym. Znaleziono tam także grudki czerwonego kadzidła. Drobne kawałki kości zostały przekazane do analizy. Zadbano, żeby zajmujący się tym specjaliści nie znali pochodzenia próbek. Badanie metodą węgla C-14 wykazało, że kości należały do człowieka żyjącego między I a II wiekiem. – Wydaje się, że potwierdza to jednogłośną i niekwestionowaną tradycję, iż mamy do czynienia z doczesnymi szczątkami apostoła Pawła – oznajmił papież.

Spaleni miłością

– Mówi się, że relikwie to ślady Pana Boga na ziemi – zauważa ks. dr Arkadiusz Nocoń, pracownik watykańskiej Kongregacji Kultu Bożego i Dyscypliny Sakramentów. – Święty Hieronim w piśmie „Przeciw Wigilancjuszowi” stwierdza, że relikwie są miejscami, w których obecność danego świętego jest szczególnie intensywna. Dlatego, jak mówi, złe duchy przy relikwiach „ryczą”, czyli demaskują się – dodaje. Precyzuje, że nie chodzi o kult przedmiotów na zasadzie amuletów czy magii. – Czcimy nie prochy, ale miłość do Jezusa, która spaliła tych ludzi – zaznacza duchowny.

Do miłości Chrystusa wszystko się sprowadza. Tylko ona jest w stanie wzbudzić w człowieku gotowość świadectwa aż do oddania życia. Dla tej miłości przyjął męczeństwo święty Paweł. Miłość tę przypieczętował krwią święty Piotr. Potwierdził w ten sposób trzykrotne wyznanie wypowiedziane ustami pewnego dnia nad Jeziorem Galilejskim.

„Nie smuć się, apostole!” – mówił w jednym z kazań, nawiązując do tej sceny, św. Augustyn. I dokończył: „Odpowiedz Panu po raz drugi i trzeci. Niechaj zwycięży trzykrotne wyznanie miłości, albowiem nadmierna pewność trzy razy zwyciężona została przez lęk. Trzy razy masz rozwiązać to, co zawiązałeś trzy razy. Rozwiąż miłością, co zawiązałeś lękiem”.•

« 1 2 3 »
oceń artykuł Pobieranie..

Franciszek Kucharczak

Dziennikarz działu „Kościół”

Teolog i historyk Kościoła, absolwent Katolickiego Uniwersytetu Lubelskiego, wieloletni redaktor i grafik „Małego Gościa Niedzielnego” (autor m.in. rubryki „Franek fałszerz” i „Mędrzec dyżurny”), obecnie współpracownik tego miesięcznika. Autor „Tabliczki sumienia” – cotygodniowego felietonu publikowanego w „Gościu Niedzielnym”. Autor książki „Tabliczka sumienia”, współautor książki „Bóg lubi tych, którzy walczą ” i książki-wywiadu z Markiem Jurkiem „Dysydent w państwie POPiS”. Zainteresowania: sztuki plastyczne, turystyka (zwłaszcza rowerowa). Motto: „Jestem tendencyjny – popieram Jezusa”.
Jego obszar specjalizacji to kwestie moralne i teologiczne, komentowanie w optyce chrześcijańskiej spraw wzbudzających kontrowersje, zwłaszcza na obszarze państwo-Kościół, wychowanie dzieci i młodzieży, etyka seksualna. Autor nazywa to teologią stosowaną.

Kontakt:
franciszek.kucharczak@gosc.pl
Więcej artykułów Franciszka Kucharczaka

Wyraź swoją opinię

napisz do redakcji:

gosc@gosc.pl

podziel się

Zobacz także