Nowy numer 30/2021 Archiwum

Na podwórko!

Wisiałeś do góry nogami na trzepaku? Spotykałeś się z kumplami w tajnej bazie na dworze (wersja galicyjska: na polu, śląska: na placu)? Wspinałeś się na drzewa? Miałeś szczęśliwe dzieciństwo. Dziś dzieciaki „grają w grę”.

Byłem Janem Furtokiem i przez wiele godzin biegałem „za balą” po naszym lokalnym trawiastym, usianym psimi odchodami Łemblej. To była norma. Wracaliśmy do domu spoceni i brudni jak górnicy po szychcie. Nikt nie miał komórki ani Facebooka, a i tak wszyscy wiedzieli, gdzie się spotkać. Z dzieciństwa zapamiętałem charakterystyczny obrazek: irytujące sąsiadów przenikliwe, nieznoszące sprzeciwu krzyki pod oknami: „Mamooooooo!”. Kiedy ostatnio słyszeliście taki głos dochodzący zza okna?

Tacy sami

Dziś na opustoszałych podwórkach można spotkać dzieci w wieku przedszkolnym (oczywiście z rodzicami), na skateparkach nastolatków śmigających na hulajnogach i rolkach, ale trudno wypatrzyć dzieciaki z podstawówki. Można je policzyć na palcach jednej ręki. Na orlikach grają przede wszystkim ci, którzy na co dzień trenują w klubach. Większość dzieci pozostaje w domach. Wychowują się w cieplarnianych warunkach. W swych złotych klatkach.

Ponieważ nawet rodzina z trojgiem dzieci przez sporą część społeczeństwa jest uważana za „patologię” (te dyskretne pytania: „Planowaliście?”), nad Wisłą żyje aż 1,7 mln jedynaków poniżej piętnastego roku życia. Nie mają z kim pójść na podwórko, więc ich towarzyszem zabaw pozostaje konsola lub klawiatura. Rodzice mają „święty spokój”. Jeszcze dwie dekady temu liczba Polaków, którzy uważali, że jedno dziecko to stan idealny, wynosiła zaledwie 7 proc., dziś to już o 10 proc. więcej. Aż 37 proc. pracujących matek z jednym potomkiem nie planuje powiększania rodziny. Na Wyspach Brytyjskich niemal połowa rodzin wychowuje jedynaka, a Chińczycy ze 150 mln rodzin z jednym dzieckiem nazywają takie pociechy „małymi cesarzami”. Są roszczeniowe, samolubne i niezwykle rozpieszczone.

Pokolenie online

Dziś zamiast charakterystycznego krzyku „Maaaamo!” usłyszymy częściej pytanie (autentyk z imprezy urodzinowej ośmiolatków): „Przepraszam, jakie tu jest hasło do Wi-Fi?”. Sytuację znakomicie opisuje jeden z rysunkowych żartów. Chłopak siedzi z komórką i „gra w grę”. Podchodzi matka z piłką w dłoni i mówi: „Idź pograć na podwórko!”. Na kolejnym obrazku jej syn siedzi rzeczywiście na podwórku i gra. Na komórce.

Czy dziś „Dzieci z Bullerbyn” w wersji Anno Domini 2021 nie wyglądałyby tak: „Witajcie, mam na imię Lisa i mieszkam w Zagrodzie Środkowej. Codziennie czatuję z Anną i Brittą z Zagrody Północnej, a wczoraj dostałam na Instagramie świetne zdjęcie małej siostrzyczki Ollego, naszego sąsiada z Zagrody Południowej”?

« 1 2 3 4 »
oceń artykuł Pobieranie..

Wyraź swoją opinię

napisz do redakcji:

gosc@gosc.pl

podziel się

Zapisane na później

Pobieranie listy

Reklama