Nowy numer 18/2021 Archiwum

Weź głęboki oddech

O tym, jak Jan Kowalski może odkryć, że jest po uszy zanurzony w Bogu, opowiada Daniel Wojda, jezuita.

Marcin Jakimowicz: Halo, czy to zakład pogłębiania?

Daniel Wojda SJ: Tak. W czym mogę pomóc?

Co Państwo pogłębiają?

Robimy różne wykopy, kopiemy głębokie dziury. Pogłębiamy też wiarę.

Ooo! Znajomy proboszcz pracujący w bardzo tradycyjnej parafii powiedział mi kiedyś z przekąsem: „To wiara, której nie da się wykorzenić, ale… nie da się jej też pogłębić”.

Raczej smutna diagnoza… Mająca niewiele wspólnego z Jezusowym wezwaniem; „Wypłyń na głębię”. Jeśli ktoś ma przekonanie, że wiary nie da się pogłębić, to powinna zapalić się czerwona lampka. Mam doświadczenie, że wiarę, która nie jest pogłębiana, łatwo wykorzenić. Dlatego utworzyliśmy portal i aplikację Pogłębiarka…

Dlaczego słowo „medytacja” nie kojarzy się już nam z klęczącymi w ciszy trapistami, a jeśli pojawia się na słupach ogłoszeniowych, to jak papużka nierozłączka związane jest z wyrażeniem „transcendentalna”?

Stało się coś przedziwnego. To, co było od samego początku w chrześcijańskiej tożsamości (medytacja nad Słowem, ćwiczenia oddechowe, na które zwracali uwagę ojcowie pustyni), zostało przez nas zapomniane i wraca do nas ze strony wschodnich duchowości, z nieodłącznym dopiskiem „transcendentalna”. To dla nas, chrześcijan, powód do wstydu, bo zapomnieliśmy o tym, co było doświadczeniem Kościoła. Myślę, że problem pojawił się w XIX wieku, który przestawił akcent z tego, że „Bóg do nas mówi”, na to, jaka jest nasza odpowiedź. Ze słowa, które pochodzi od Boga, na ludzkie zachowanie, zasady, moralność. Na katedrach, zamiast teologii mistycznej, zaczęto chętniej wykładać teologię moralną. A przecież nic nie zastąpi spotkania z żywym Bogiem, misterium tajemnicy, zachwytu Jego słowem, obcowania z Nim… Ponieważ zapomnieliśmy o słowie „medytacja”, powróciło ono do nas z Dalekiego Wschodu i może dlatego u niektórych katolików budzi dziś nieufność… Tymczasem chrześcijańska medytacja ma niewiele wspólnego z tą, o której przeczytamy na newage’owych plakatach. Przede wszystkim różni się od niej celem. Koncentruje się nie na nas samych, ale na Bogu. My nie uprawiamy „wschodniej medytacji”…

…w wersji jezuickiej…

Nie! Odkopujemy to, co jest dziedzictwem Kościoła! Chrześcijańska medytacja nad słowem Bożym, tekstami mistyków prowadzi nas do spotkania z Jezusem i ma zmieniać naszą wiarę, postawę na bardziej ewangeliczną…

„Medytacja” – pierwsze skojarzenie Daniela Wojdy?

Pokój. Wyciszenie. Uspokojenie zanurzone w Bogu. Odpoczynek w Nim. Oddychanie Bogiem. „Tchnienie, oddech” to hebrajskie ruah, które oznacza też Ducha Świętego. Okazuje się, że zwykłe ćwiczenie oddechowe może ci uświadomić, że oddychasz Bogiem, dzięki Niemu i w Nim.

Znajomy bernardyn, którego mocno przeczołgał COVID, opowiadał mi, że był tak słaby, że mógł się modlić, jedynie oddychając. „I wówczas – wspominał – naprawdę miałem doświadczenie, że oddycham dzięki Bogu, że jestem w Nim zanurzony”…

To niezwykle intymne doświadczenie. Ktoś może spytać, dlaczego opowiadam o oddechu zamiast o Panu Bogu. Też tak pomyślałem, gdy po raz pierwszy usłyszałem o tym, że można oddech kojarzyć z modlitwą. A w tym wszystkim nie chodzi o formę, technikę, ale o odkrycie tego, że nasz oddech jest podtrzymywany przez Boga. Jesteś nieustannie w Jego obecności.

« 1 2 »
oceń artykuł Pobieranie..

Marcin Jakimowicz

Dziennikarz działu „Kościół”

Absolwent wydziału prawa na Uniwersytecie Śląskim. Po studiach pracował jako korespondent Katolickiej Agencji Informacyjnej i redaktor Wydawnictwa Księgarnia św. Jacka. Od roku 2004 dziennikarz działu „Kościół” w tygodniku „Gość Niedzielny”. W 1998 roku opublikował książkę „Radykalni” – wywiady z Tomaszem Budzyńskim, Darkiem Malejonkiem, Piotrem Żyżelewiczem i Grzegorzem Wacławem. Wywiady z tymi znanymi muzykami rockowymi, którzy przeżyli nawrócenie i publicznie przyznają się do wiary katolickiej, stały się rychło bestsellerem. Wydał też m.in.: „Dziennik pisany mocą”, „Pełne zanurzenie”, „Antywirus”, „Wyjście awaryjne”, „Pan Bóg? Uwielbiam!”, „Jak poruszyć niebo? 44 konkretne wskazówki”. Jego obszar specjalizacji to religia oraz muzyka. Jest ekspertem w dziedzinie muzycznej sceny chrześcijan.

Czytaj artykuły Marcina Jakimowicza


Wyraź swoją opinię

napisz do redakcji:

gosc@gosc.pl

podziel się

Zobacz także