Nowy numer 2/2021 Archiwum

Ryzyko

Po raz pierwszy od wielu miesięcy pojawiła się szansa, a w zasadzie narzędzie, do walki z epidemią. Tym narzędziem są szczepionki. Nie zadziałają, jeżeli się nie zaszczepimy.

Choroby nie znikają same z siebie. Przestają być groźne wtedy, gdy się na nie uodpornimy. Gdy nasz organizm nauczy się rozpoznawać nowego wroga. Ta nauka może się odbywać dwiema drogami. Jedna to przechorowanie. To przegranie bitwy, w której jedną stroną jest nasz układ odporności, a drugą patogen (bakteria czy wirus – nie ma znaczenia). Jest i druga droga, czyli szczepienia. Dzięki nim nabywamy odporności bez chorowania. Tak jest dużo bezpieczniej, w końcu szczepimy się nie przeciw chorobom, które w najgorszym wypadku są źródłem lekkiego dyskomfortu, ale przeciw schorzeniom bardzo dla nas groźnym (czasami nawet śmiertelnie).

Sposobów na wyszkolenie układu odporności przez podanie szczepionki jest bardzo wiele, ale wszystkie one prowadzą do tego samego celu. Organizm musi się nauczyć rozpoznawać wroga, którego nigdy wcześniej nie doświadczył. Gdy ten się pojawi, niezwykle skomplikowany system obrony zwalczy go, zanim on na dobre się rozpanoszy. Szczepionki nie zabijają wirusów czy bakterii. Dzięki szczepionkom nie mogą się one namnażać w organizmie człowieka, a więc nie mogą być przekazywane dalej.

Dzisiaj na świecie bada się prawie 170 szczepionek na SARS-CoV-2. 30 preparatów jest już w fazie badań klinicznych na ludziach. Kolejne kraje rejestrują szczepionki i dają zielone światło na ich wprowadzenie na swój rynek. W marcu, kwietniu i maju wszyscy na całym świecie marzyli o takim narzędziu. Dzisiaj większość ludzi nie chce o szczepionkach przeciw wirusowi wywołującemu COVID-19 słyszeć. W Polsce chęć zaszczepienia się deklaruje zaledwie 20 proc. społeczeństwa. To bodaj najmniej z wszystkich europejskich krajów. Nie mam żadnych wątpliwości, że jest w tym ogromna „zasługa” rządu, który z powodu bałaganiarskiej i niechlujnej polityki informacyjnej przestał być w sprawach epidemicznych wiarygodny. Ogromna w tym zasługa także innych sił politycznych, które nie potrafią zrozumieć, że są sytuacje, w których podział na koalicję i opozycję przestaje być istotny i wszyscy powinniśmy grać do jednej bramki. Rozumiem też, że bezprecedensowo szybka ścieżka wprowadzania nowych szczepionek może wzbudzać podejrzenia. To jednak można dość łatwo wytłumaczyć.

Czy szczepionki przeciwko COVID-19 są bezpieczne? Nie ma 100-procentowo bezpiecznych szczepionek. Nie ma 100-procentowo bezpiecznych lekarstw. A jednak – gdy to konieczne – zażywamy lekarstwa. Niebezpieczeństwa związane z przyjmowaniem szczepionek są o wiele mniejsze niż ryzyko wynikające z ich nieprzyjmowania.•

« 1 »
oceń artykuł Pobieranie..

Zobacz także

Wyraź swoją opinię

napisz do redakcji:

gosc@gosc.pl

podziel się