Nowy numer 2/2021 Archiwum

Gotowy

Święta są po to, żeby uświęcały. Adwent jest po to, żeby Narodzenie było Boże.

Katedra na Wawelu tonęła w mroku, jak to w grudniu wczesnym rankiem. Nieliczne płomyki świec rozpraszały ciemności na tyle, że dało się rozeznać miejsca i ludzi.

Zanim jeszcze rozpoczęła się Msza, do ołtarza podszedł król, niosąc bogato zdobioną płonącą świecę. „Jestem gotów na sąd Boży” – powiedział, wręczając świecę kapłanowi. Po nim to samo zrobił biskup, mówiąc: „Sum paratus ad adventum Domini” (Jestem gotów na przyjście Pana). Następnie swoje świece, choć już nieozdobione, złożyli kolejno przedstawiciele różnych stanów: biskup, senator, ziemianin, rycerz, mieszczanin i chłop, deklarując głośno swoją gotowość stanięcia przed Panem. Po tej ceremonii rozbrzmiał śpiew „Rorate caeli…” i rozpoczęła się Msza roratnia.

Urodziny i paruzja

Roraty, polski zwyczaj sięgający XIII wieku, zyskały u nas wielką popularność i nadały przeżywaniu Adwentu jedyny w swoim rodzaju klimat. Większość katolików w Polsce, myśląc o okresie poprzedzającym Boże Narodzenie, widzi oczami wyobraźni ciemne wnętrze kościoła, lekko rozjaśnione jedynie światłem lampionów. Ten roratni nastrój dobrze oddaje istotę rzeczy: oczekujemy nadejścia światłości, które nie zna zachodu.

Wyglądamy Zbawiciela. Tęsknimy za Nim. Czekamy na Jego przyjście. Stąd też Adwent – nazwa okresu liturgicznego obchodzonego w całym Kościele. Pochodzi z łacińskiego adventus i znaczy nadejście, przybycie. Chrześcijanie pierwszych wieków używali tego słowa dla określenia podwójnego przyjścia Chrystusa: jako człowieka, który się począł i narodził, i jako sprawiedliwego sędziego, który nadejdzie na końcu czasów. Na początku określenia „adwent” używano w odniesieniu do świąt Bożego Narodzenia i Objawienia Pańskiego, a dopiero później zaczęto nazywać tak okres przygotowania do tych świąt. Musiało to być nie wcześniej niż w drugiej połowie IV wieku, bo wtedy dopiero ustalono 25 grudnia jako stałą datę obchodów Narodzenia Pańskiego. Z tego też czasu pochodzą (z terenu Hiszpanii) pierwsze wzmianki o przygotowaniu do Bożego Narodzenia. Synod w Saragossie z roku 380 zalecił, żeby wierni od 17 grudnia do 6 stycznia (czyli do święta Objawienia Pańskiego) gromadzili się każdego dnia w kościele. Adwent w tej tradycji miał charakter pokutny, wiązał się z postem i wzmożoną modlitwą, na podobieństwo Wielkiego Postu. Biskupi galijscy ustalili post od 1 grudnia, a później nawet od 11 listopada, ale obowiązywał on tylko w poniedziałki, środy i piątki tego okresu. Lokalnie przyjmowano jeszcze inne terminy rozpoczęcia Adwentu.

Inaczej było w Rzymie. Tam Adwent zaczęto obchodzić dopiero w drugiej połowie VI wieku i nie miał on charakteru pokutnego. Nie było postu, był natomiast akcent na liturgię, która podkreślała radosne oczekiwanie na święta Narodzenia Pańskiego.

Za pontyfikatu papieża Grzegorza Wielkiego (590–604) Adwent w wersji rzymskiej ustalono na cztery tygodnie. Sto lat później okres ten nabrał kolejnego znaczenia: stał się czasem oczekiwania nie tylko na Boże Narodzenie, ale także na powtórne przyjście Pana Jezusa w chwale.

Tęsknota i radość

Ostatecznie obie tradycje – gallikańska i rzymska – zostały połączone w Adwent, jaki obchodzimy do dziś. Kościół przeżywa go jako czas radosnego oczekiwania, co ma odbicie w liturgii, ale jest w niej też element tradycji ascetycznej – symbolizuje ją używany w liturgii tego okresu fioletowy kolor. W Adwencie jednak, w odróżnieniu od Wielkiego Postu, oznacza on raczej oczekiwanie i nadzieję niż pokutę. Nie śpiewa się też (poza Roratami) „Chwała na wysokości Bogu” – nie jest to jednak wyraz pokuty, jak w Wielkim Poście, lecz znak oczekiwania na pełne wybrzmienie tego hymnu w noc Narodzenia Pana Jezusa (jego początek to przecież słowa aniołów oznajmiających pasterzom przyjście Zbawiciela).

Obecnie Adwent otwiera rok liturgiczny i obejmuje kolejne cztery niedziele przed 25 grudnia. W zależności od kalendarza może więc trwać od 23 do 28 dni. Zaczyna się w niedzielę po uroczystości Chrystusa Króla, a kończy wieczorem 24 grudnia.

Dzieli się na dwa okresy. W pierwszym koncentrujemy się na oczekiwaniu paruzji – powtórnego przyjścia Jezusa u końca czasów. O tym mówią teksty liturgiczne. Obejmuje on czas od początku Adwentu do 16 grudnia włącznie. Drugi okres jest bezpośrednim przygotowaniem do uroczystości Narodzenia Pańskiego przez wezwanie do powrotu do dziecięctwa Bożego. Obie części łączą fragmenty z Księgi Izajasza, czytane podczas całego Adwentu, zapowiadające nadejście Mesjasza bądź wyrażające tęsknotę za Nim.

Radość adwentowego oczekiwania na Boże Narodzenie najmocniej podkreśla liturgia III niedzieli Adwentu, zwanej niedzielą Gaudete – od słów antyfony na wejście: „Gaudete in Domino” (radujcie się w Panu). To jeden z dwóch dni w roku, gdy podczas liturgii można użyć szat w kolorze różowym. Także teksty liturgiczne tego dnia wyrażają radość z bliskiego już nadejścia Chrystusa.

Czekanie deficytowe

W wymiarze duchowym Adwent jest czasem aktywnego czekania. Jego podstawowym elementem jest zaczerpnięte z Izajasza i powtórzone przez Jana Chrzciciela wezwanie: „Przygotujcie drogę Panu, prostujcie ścieżki dla Niego! Każda dolina niech będzie wypełniona, każda góra i pagórek zrównane, drogi kręte niech się staną prostymi, a wyboiste drogami gładkimi!”.

Świat nie chce czekać. W społeczeństwach akcentujących konsumpcję Adwent zmienia się w potężniejący jarmark świąteczny. W zgiełku świeckiej obrzędowości świątecznej, obecnej w przestrzeni publicznej już niemal od połowy listopada, trudno o skupienie się na istocie przygotowania do Bożego Narodzenia. A jednak „głos wołający na pustyni” wciąż do tego wzywa.

„Czyż i my nie powinniśmy przyjąć jego wezwania do nawrócenia, do skupienia, do wyrzeczenia – my, którzy żyjemy w epoce coraz bardziej narażonej na niebezpieczeństwo rozproszenia, wewnętrznego nieładu, kultu pozorów? Obraz »pustyni« kojarzy się odruchowo z samotnością, zagubieniem i lękiem, ale »pustynia« jest także opatrznościowym miejscem spotkania z Bogiem” – mówił św. Jan Paweł II w adwentowym rozważaniu na Anioł Pański w grudniu 1997 roku.

Czekanie jest konieczne, bo kto czeka, ten czuwa. A czuwanie to także wezwanie Adwentu. „Czuwajcie (...), bo nie wiecie, w którym dniu Pan wasz przyjdzie” – mówi Jezus. I dalej: „bądźcie gotowi, bo w chwili, której się nie domyślacie, Syn Człowieczy przyjdzie” (Mt 24,42.44). Chodzi o to, żeby każdy dzień przeżywać w obecności Chrystusa.

„Do Niego należy przyszłość świata i człowieka. Na tym polega nasza chrześcijańska nadzieja! Gdybyśmy nie żyli w tej perspektywie, całe nasze bytowanie musiałoby być wyłącznie bytowaniem ku śmierci” – mówił święty papież podczas jednej ze Mszy adwentowych w 1998 roku. I wskazał, co konkretnie trzeba w tej sytuacji robić: „Mamy »prostować« wypaczenia i niesprawiedliwości, »wypełniać« pustkę, która oznacza brak dobra, miłosierdzia, poszanowania i zrozumienia bliźnich; »zrównywać« przeszkody wzniesione przez pychę i przemoc; »wygładzać« to wszystko, co sprzeciwia się wolności i godności życia ludzkiego. Tylko w ten sposób można się naprawdę przygotować na święta Bożego Narodzenia” – zapewnił.

Czujność

Wielkie wydarzenia w życiu człowieka z zasady poprzedzone są okresem przygotowania. Brak tego okresu nie zmniejsza rangi wydarzenia, ale utrudnia człowiekowi jego zrozumienie, docenienie i przeżycie.

„Adwent jest synonimem nadziei: nie daremnym oczekiwaniem na jakiegoś bezosobowego boga, lecz konkretną i niezawodną ufnością w powrót Tego, który już raz do nas przyszedł, »Oblubieńca«, który swoją krwią przypieczętował zawarte z ludzkością wieczne przymierze. Jest to nadzieja, która pobudza do czujności, cnoty wyróżniającej ten szczególny okres liturgiczny” – mówił Jan Paweł II w 2001 roku.

„Jestem gotów na sąd Boży” – deklarowali nasi przodkowie, przygotowując się na święta Narodzenia Pańskiego. Gotowość to rzecz niezbędna. Bo tak to jest, że kto naprawdę jest przygotowany na narodzenie Jezusa, jest też gotów na Jego powtórne przyjście. •

« 1 »
oceń artykuł Pobieranie..

Franciszek Kucharczak

Dziennikarz działu „Kościół”

Teolog i historyk Kościoła, absolwent Katolickiego Uniwersytetu Lubelskiego, wieloletni redaktor i grafik „Małego Gościa Niedzielnego” (autor m.in. rubryki „Franek fałszerz” i „Mędrzec dyżurny”), obecnie współpracownik tego miesięcznika. Autor „Tabliczki sumienia” – cotygodniowego felietonu publikowanego w „Gościu Niedzielnym”. Autor książki „Tabliczka sumienia”, współautor książki „Bóg lubi tych, którzy walczą ” i książki-wywiadu z Markiem Jurkiem „Dysydent w państwie POPiS”. Zainteresowania: sztuki plastyczne, turystyka (zwłaszcza rowerowa). Motto: „Jestem tendencyjny – popieram Jezusa”.
Jego obszar specjalizacji to kwestie moralne i teologiczne, komentowanie w optyce chrześcijańskiej spraw wzbudzających kontrowersje, zwłaszcza na obszarze państwo-Kościół, wychowanie dzieci i młodzieży, etyka seksualna. Autor nazywa to teologią stosowaną.

Kontakt:
franciszek.kucharczak@gosc.pl
Więcej artykułów Franciszka Kucharczaka

Wyraź swoją opinię

napisz do redakcji:

gosc@gosc.pl

podziel się

Zobacz także