Nowy numer 43/2020 Archiwum

Termowizja może ułatwić zdalną kontrolę epidemiczną

Nad systemem wykorzystującym m.in. kamerę termowizyjną do monitorowania miejsc publicznych i identyfikacji osób z podwyższoną temperaturą, pracują naukowcy z Wojskowej Akademii Technicznej we współpracy z medykami. Ma on pomóc w zapobieganiu rozprzestrzeniania się m.in. koronawirusa.

Konstruktorzy systemu przewidują, że sprawdzi się on zarówno w urzędach, ministerstwach, jak i w innych zakładach pracy, fabrykach, a także galeriach handlowych. FACE-COVt wykorzystuje termowizję do automatycznego monitorowania miejsc publicznych i detekcji markerów zakażenia SARS-CoV-2.

System będzie się składał z kamery pracującej w podczerwieni, wraz z kamerą z zakresu promieniowania widzialnego. Kamera termowizyjna będzie służyła do tego, żeby dokładnie zmierzyć temperaturę osoby, która będzie wchodziła na teren budynku - na podstawie obrazu termowizyjnego wybranego fragmentu twarzy. W pomiarach będą uwzględnione różne warunki otoczenia. Kolejny element to termometr, który można zainstalować w wejściu do budynku.

"Jest to system zdalny czyli bezkontaktowy. Wystarczy, że człowiek zatrzyma się na dwie-trzy sekundy, aby został dokonany pomiar. Jeśli system stwierdzi, że temperatura ciała człowieka jest podwyższona, osoba ta będzie trafiała do bardzo dokładnego systemu pomiaru już z bliskiej odległości" - tłumaczy dr inż. Mariusz Kastek z Instytutu Optoelektroniki WAT.

Jak powiedział PAP, zaletą systemu FACE-COVt będzie jego walidacja w Wojskowym Instytucie Medycznym. Certyfikat medyczny pozwoli mieć stuprocentową pewność, że wszystkie pomiary temperatury ciała ludzkiego są wykonywane poprawnie z medycznego punktu widzenia.

W rozmowie z PAP naukowiec zastrzega, że "oczywiście, kiedy człowiek ma podwyższoną temperaturę nie możemy wiedzieć, czy jest to związane z koronawirusem SARS-CoV-2, czy z inną chorobą. Jednak jeśli podwyższona temperatura potwierdzi się w drugim pomiarze, osoba taka będzie dokładnie monitorowana".

Jak wyjaśnia dr hab. Kastek, monitorowanie osoby z objawami sugerującymi zakażenie może się odbywać poprzez już zainstalowany w budynku system kamer lub taki, który dopiero będzie instalowany. Pozwoli to stwierdzić, które miejsca wymagają dezynfekcji i z kim potencjalnie chora osoba miała bezpośredni kontakt.

Ważnym elementem systemu jest identyfikacja osoby, która ma objawy chorobowe. Jak wyjaśnia rozmówca PAP, jeżeli jest to pracownik, który wchodzi na teren ministerstwa czy fabryki, to jego dane biometryczne znajdują się w tym systemie zainstalowanym wewnątrz budynku. Chodzi o utrwalony wizerunek, który pozwoli na dokładne ustalenie, kim jest osoba z podwyższoną temperaturą.

Algorytmy sztucznej inteligencji pozwalają na wytworzenie siatki rozpoznawczej tzw. punktów topograficznych twarzy. Inaczej mówiąc, pozwalają ustalić, kim dana osoba jest. Dane te mogą być wyeksportowane w czasie rzeczywistym do zewnętrznego systemu biometrycznego wykorzystywanego przez wyspecjalizowane służby do prewencji epidemicznej.

Dr hab. Kastek zaznacza, że obecne systemy monitorowania osób w budynkach przeznaczone są przede wszystkim do ochrony i, w większości, nie mierzą parametrów zdrowotnych. A jeśli nawet mają takie funkcje, to nie posiadają pełnego zabezpieczenia poprawności wykonania pomiaru w postaci certyfikatu medycznego. Jak podkreśla naukowiec z WAT, aby uzyskać certyfikat na urządzenia medyczne, należy wykonać badania na dużej próbie ludzi.

Za około 18 miesięcy system FACE-COVt zostanie przeznaczony do walidacji w Wojskowym Instytucie Medycznym. Kierownikiem projektu od strony medycznej będzie profesor Jacek Stępień dawny profesor WIM. Po dwóch latach system ma być gotowy do działania.

Jak podaje Wojskowa Akademia Techniczna, system będzie można zintegrować z każdym systemem informatycznym obsługującym np. lotniska czy dworce, przejścia graniczne, bramki kontrolne w budynkach, także w halach produkcyjnych czy przy zejściach do kopalni, bez jednoczesnego obciążania samego modułu koniecznością analizy danych biometrycznych.

Dr hab. Kastek dodaje, że projekt nie obejmuje żadnych urządzeń ani procedur bezpośrednio służących testowaniu ludzi na obecność koronawirusa. Badacze nie mogą wskazywać osób, które powinny mieć wykonany test, o tej części działań prewencyjnych decyduje Główny Inspektorat Sanitarny i Ministerstwo Zdrowia.

Nad projektem pracują naukowcy z Zakładu Techniki Podczerwieni i Termowizji Instytutu Optoelektroniki WAT i eksperci spółki Milton Essex. Konsorcjum naukowo-przemysłowe otrzymało finansowanie z Narodowego Centrum Badań i Rozwoju w ramach szybkiej ścieżki "Koronawirusy".

« 1 »

Wyraź swoją opinię

napisz do redakcji:

gosc@gosc.pl

podziel się

Polecane filmy

Zapisane na później

Pobieranie listy

Reklama