Nowy numer 22/2020 Archiwum

Tyniec. Ojciec Leon Knabit kończy 90 lat życia

Znany benedyktyn 26 grudnia kończy 90 lat życia. Następnego dnia minie zaś 66 lat od jego święceń kapłańskich.

Nie koniec na tym. Wkrótce minie także 90 lat od jego chrztu, a potem lat 60, od kiedy... został ojcem Leonem. Piękne preteksty do świętowania jubileuszów w kochającym takie okazje Krakowie. - Eeee... To jedynie skromne rocznice, a nie jubileusze, bo - według biblistów - jubileusze odbywają się co 100 lat. Poczekajmy więc jeszcze trochę - żartuje o. Leon.

Bracia benedyktyni będą wspominać w modlitwie swojego konfratra 26 grudnia o godz. 10.40 w trakcie konwentualnej Mszy św. w klasztornym kościele pw. Świętych Apostołów Piotra i Pawła (Kraków-Tyniec, ul. Benedyktyńska 37). Homilię wygłosi o. Szymon Hiżycki, opat tyniecki. Ojciec opat podkreśla, że o. Knabit "przełamując słabości, jest niestrudzony w pracy, zachowując przy tym pogodę i młodość ducha".

- Pan Bóg widocznie ma wobec mnie jeszcze jakieś plany, skoro tak długo trzyma mnie na tym świecie. Wprawdzie jestem już nieco słaby fizycznie, ale dzięki Bogu zachowuję moc duchową; mogę odprawiać Mszę św., pisać i być z ludźmi w wielkiej przyjaźni - wspomniał jubilat, który jubilatem jeszcze być nie chce.

Ponieważ mimo sędziwego wieku udziela się w internecie - jest najstarszym polskim blogerem, więc informacje o jubileuszu jego 90. urodzin są umieszczone także w sieci, na specjalnej stronie jubileuszowej pod adresem: http://jubileusz.ps-po.pl. Można na niej m.in. złożyć życzenia Jubilatowi oraz pobrać w wersji elektronicznej publikację "Rekolekcje z ojcem Leonem. Potrzeba radosnych głosicieli Słowa Bożego".

Urodził się 26 grudnia 1929 r. w Bielsku Podlaskim, otrzymując na chrzcie, który odbył się 6 lutego następnego roku, imię Stefan. Wyświęcony na kapłana 27 grudnia 1953 r. w Siedlcach szybko przylgnął jednak do archidiecezji krakowskiej. W latach 1954-1958 był m.in. tymczasowym zarządcą parafii w Gronkowie koło Nowego Targu, rektorem kościoła w Brzegach (parafia Białka Tatrzańska) oraz kapelanem i rektorem Domu Diecezjalnego w Pewli Małej w Beskidzie Żywieckim, w granicach ówczesnej archidiecezji krakowskiej. W Pewli, w lutym 1958 r., poznał ks. Karola Wojtyłę. Spotkali się ponownie po kilku miesiącach tego samego roku w... Tyńcu. "W lipcu 1958 r. uzyskałem bowiem zgodę na wstąpienie do klasztoru (»wprowadziłem się« tam dokładnie 16 lipca). On natomiast na początku sierpnia przyjechał do Tyńca na indywidualne rekolekcje. - A ksiądz co tu robi? - zapytał. - Ja - odpowiedziałem - jestem tu kandydatem. - Cooo? - nie krył zdumienia. Widać nie dowierzał, że młody, nie bardzo opanowany ksiądz może się przemienić w poważnego benedyktyńskiego mnicha" - wspominał o. Leon w książce "Spotkania z wujkiem Karolem". Ksiądz Wojtyła został wkrótce biskupem. Przez dalsze lata swojej posługi kapłańskiej w Krakowie i w Rzymie, już jako papież, dawał w trakcie spotkań liczne przykłady sympatii i szacunku wobec zakonnika benedyktyńskiego. Ojciec Knabit był m.in. komentatorem w trakcie spotkań modlitewnych z Janem Pawłem II na krakowskich Błoniach w 1979 i 1983 roku.

Ksiądz Knabit złożył w 1960 r. pierwsze śluby zakonne, otrzymując imię Leon. W 1963 r. złożył śluby wieczyste. Po nich został proboszczem parafii tynieckiej. Funkcję tę pełnił do 1970 roku. Potem, do roku 1980, był w klasztorze tynieckim mistrzem nowicjatu. W 1983 r. skierowano go do klasztoru w Lubiniu, gdzie przez 10 lat był przeorem. Później wrócił do Tyńca, gdzie także powierzano mu odpowiedzialne funkcje zakonne, m.in. w latach 2001-2002 przeora.

Jest znany z różnorodnej działalności duszpasterskiej, trafiającej skutecznie do rozmaitych sfer społeczeństwa. Był przez kilkadziesiąt lat katechetą, jest cenionym rekolekcjonistą i pisarzem. Jego praca ma charakter multimedialny. Napisał kilkadziesiąt książek z zapisem m.in. rekolekcji, kazań, refleksji, felietonów i komentarzy, wspomnień o Karolu Wojtyle - Janie Pawle II, tekstów dla dzieci (za co nagrodziły go one Orderem Uśmiechu). Jest stałym autorem "Gościa Niedzielnego", w 2013 r. jego teksty pisane na łamach GN zostały zebrane w tomie "Sądy kapturowe". Nie koniec na tym. Dużą popularność przyniosły mu audycje telewizyjne, m.in. "Ojciec Leon zaprasza", "Ojciec Leon zawodowiec" i "Sekrety mnichów". Od 2009 r. pisze także regularnie komentarze na swoim blogu internetowym. Jego książki cieszą się niesłabnącą popularnością. W trakcie corocznych Międzynarodowych Targów Książki w Krakowie jest zawsze rekordzistą w liczbie spotkań autorskich.

Czytaj także:

Nie katujmy się


Więcej o Jubilacie także w papierowym wydaniu "Gościa Krakowskiego" nr 1 na 5 stycznia 2020 r.

« 1 »
oceń artykuł Pobieranie..
  • AFU
    26.12.2019 11:04
    AFU
    Chyba nie ma nikogo, kto nie chciałby choć raz w życiu zamienić choć dwa zdania z Ojcem Leonem. Spotkać Go na klasztornym dziedzińcu, albo na murach skąd wspaniały widok na leniwie płynącą Wisłę i zielone uprawne pola. Może spytałby po prostu skąd jesteś, i nie byłoby to żadne zdawkowe pytanie do nieznanego gościa, lecz wyraz autentycznej ciekawości i zainteresowania nowo poznaną osobą. A zna ich na pewno grube tysiące, a wciąż chciałby poznać więcej. By ich także objąć swoim sercem, troską i modlitwą. Podzielić się z nimi radością z bycia w tym miejscu razem, bez ciężko filozoficznych rozważań, samo to miejsce i nasza tam obecność mówi sama za siebie. No ale najczęściej można spotkać Go w kościele, pogrążonego w myślach i modlitwie, trudno przeszkadzać, a i nie wiadomo czy wypada rozmawiać w tym miejscu, choć przecież gdzie dwóch albo trzech zebranych w imię Pana... I nie mamy przed Nim żadnych tajemnic. No ale niech tam, sam widok Ojca Leona, wyraźnie szczęśliwego i nigdy nie znudzonego modlitwą, też mówi nam wszystko. To wielka radość, dla obu stron, takie Spotkanie. I dla Tego co w Górze, przede wszystkim. Myślę sobie dalej, że Człowiek żyje tak długo, dopóki ma coś światu i ludziom do powiedzenia i przekazania. Odchodzi godnie i szczęśliwie kiedy wszystko co należało zostało zrobione i powiedziane, trafiło we właściwe ręce i serca, i może być spokojny, że nic z tego nie pójdzie na marne. Taka śmierć to wielka łaska od Pana, w nagrodę za naprawdę piękne i owocne życie. A Ojciec Leon nie powiedział jeszcze wszystkiego. Nigdy nie zabraknie miłości i mądrości którą może się z nami podzielić. I kiedy myślę sobie na przykład, kto mógłby jakoś pojednać zwaśnionych ze sobą Polaków, sprawić by znów spojrzeli na siebie jak bracia w Prawdzie, w czyjej obecności nie przeszłyby im przez usta oszczerstwa, kłamstwa, słowa zakłamania i nienawiści, to właśnie Ojciec Leon przychodzi mi do głowy. Gdyby tak mógł zabierać głos z sejmowej mównicy... Owszem, często odwiedzają Tyniec różni politycy i biznesmeni, ale albo są to już przekonani do swoich racji, albo do żadnych racji przekonać się nie dają. Potrzebne jest Spotkanie jednych i drugich, w imię Prawdy i Ojczyzny, a gdyby urządził je Ojciec Leon... Może to fizycznie nierealne, ale zróbmy taki myślowy eksperyment. One też mają głęboki sens. I ma sens i potrzebna jest nam wciąż bardziej obecność wśród nas Ojca Leona. Szczęść Boże i wielu dalszych lat tak pięknego i owocnego życia dla naszego Czcigodnego Jubilata !
    doceń 2
Komentowanie dostępne jest tylko dla .

Ze względów bezpieczeństwa, kiedy korzystasz z możliwości napisania komentarza lub dodania intencji, w logach systemowych zapisuje się Twoje IP. Mają do niego dostęp wyłącznie uprawnieni administratorzy systemu. Administratorem Twoich danych jest Instytut Gość Media, z siedzibą w Katowicach 40-042, ul. Wita Stwosza 11. Szanujemy Twoje dane i chronimy je. Szczegółowe informacje na ten temat oraz i prawa, jakie Ci przysługują, opisaliśmy w Polityce prywatności.

Zamieszczone przez internautów komentarze są prywatnymi opiniami ich autorów i nie odzwierciedlają poglądów redakcji

Polecane filmy

Zapisane na później

Pobieranie listy

Reklama