Nowy numer 50/2019 Archiwum

Wiara kardynała Saraha

Kardynał Robert Sarah próbuje obudzić Kościół i cały Zachód ze swoistego letargu wiary. „Wybaczcie, jeśli niektóre moje słowa wami wstrząsną” – pisze we wstępie. „Ta książka to krzyk mojej duszy”. Czy zostanie usłyszany?

Sarah wielokrotnie odwołuje się do diagnozy Benedykta XVI, że sednem obecnego kryzysu Kościoła jest kryzys wiary. Kościół po Soborze Watykańskim II zwrócił się z entuzjazmem do świata, szukając w nim sojusznika w głoszeniu Ewangelii. Dziś widać, że było to działanie naiwne. Zamiast ewangelizować z nową mocą świat, to świat zaczął przerabiać Kościół na swoje. Ten proces uległ dziś jakby przyspieszeniu, co widać np. w działaniach episkopatu niemieckiego napomnianego ostatnio przez papieża Franciszka. Kościół i w naszych czasach musi pozostać „znakiem sprzeciwu” wobec błędów obecnych w tym świecie, przekonuje Sarah. Nie możemy, idąc do świata, odwracać się od Krzyża.

Wiara Afrykanina a płynny ateizm

Druga część książki poświęcona jest kryzysowi antropologii, czyli fałszywej wizji człowieka dominującej we współczesnej kulturze. Trzecia natomiast odnosi się do pewnych negatywnych przemian zachodzących w świecie, takich jak zanikanie pojęcia prawdy, błędne pojęcie wolności, rozkład moralności i słabość polityki.

„Europa chce otworzyć się na wszystkie kultury i na wszystkie religie świata” – zauważa kard. Sarah. „Ale przestała kochać samą siebie”. Polityka multi-kulti jest zdeformowaną formą miłości uniwersalnej. Afrykanin, dla którego tak ważną wartością są korzenie, zwraca uwagę europejskim elitom, że myślą wyłącznie w kategoriach ekonomii, ignorując wartość, jaką stanowią tożsamość i kultura każdego narodu. „Wystarczy zobaczyć ostentacyjną poradę [technokratycznych władz Europy] wobec władz Polski” – zauważa kardynał.

Co najlepszego Europa może dać przybyszom? Swoją tożsamość, cywilizację dogłębnie przepojoną chrześcijaństwem. „Co jednak ofiarowała muzułmańskim przybyszom, jeśli nie bezbożność i barbarzyński konsumpcjonizm?” – pyta gorzko kardynał. „Uważam, że jeśli migranci przybywający do Europy w końcu zaczynają nią gardzić, to w gruncie rzeczy dlatego, że nie odkrywają w niej nic świętego”. I dodaje: „Afrykanin nie może pojąć świata bez Boga”.

Wiele opinii w tej książce porusza, często budzi wyrzut sumienia. Uderza w niej jakiś rodzaj prostej, powiedziałbym, afrykańskiej wiary, połączonej z erudycją. Kardynał przyjmuje Boga jako oczywistość, wiara jest dla niego światłem, które pozwala mu oceniać całą rzeczywistość. Jednocześnie w swojej refleksji sięga często po znakomite cytaty z ojców Kościoła, diagnozy Ratzingera, Chantal Delsol, de Lubaca czy Sołżenicyna. Choć sporo w tej książce krytyki Kościoła czy świata, to jednak jest ona pełna nadziei. Jest wolna od kościelnej wersji politycznej poprawności. Jest gorącym apelem o żywą wiarę.

„Jakie przesłanie chciałby Ksiądz Kardynał zostawić na zakończenie?” – pyta Diat. W odpowiedzi słyszy, że przestrogę przed zjawiskiem „płynnego ateizmu”. Cóż to takiego? To podstępna i niebezpieczna choroba. To ateizm w wersji soft, który nie wojuje wprost z religią czy Bogiem, ale łagodnie przenika chrześcijański sposób myślenia, życia i działania. Krąży w naszych żyłach, nie wyjawiając swojego imienia. I stopniowo prowadzi do letargu wiary, który wyraża się znieczuleniem na błąd, zamazaniem granic między dobrem i złem, ugodą z kłamstwem. Jak się temu przeciwstawić? „Nie mamy tworzyć stronnictw w Kościele. Nie chodzi o atakowanie czy krytykowanie. Chodzi o to, by pozostać wiernym Jezusowi Chrystusowi. Jeśli nie można zmienić świata, to można zmienić samego siebie. Gdyby każdy pokornie podjął tę decyzję, wówczas system kłamstwa rozpadłby się samoistnie. Gdyż jedyną jego siłą jest miejsce, jakie mu robimy w sobie: płynny ateizm karmi się tylko moimi kompromisami z jego kłamstwem”.

„Zachować ducha wiary znaczy wyrzec się wszelkiego kompromisu, nie zgodzić się patrzeć na rzeczy inaczej jak poprzez wiarę. Znaczy utrzymać naszą dłoń w dłoni Boga”.

Trudno wobec tej książki przejść obojętnie. Choć zapewne płynny ateizm będzie starał się ją przemilczeć.•

Kardynał Robert Sarah,
Nicolas Diat
WIECZÓR SIĘ ZBLIŻA I DZIEŃ JUŻ SIĘ CHYLI
Wydawnictwo Sióstr Loretanek 2019

 

« 1 2 3 »
oceń artykuł Pobieranie..

Zobacz także

  • JZW
    02.12.2019 12:34
    Czy w XXI wieku tak ciężko jest wydać e-booka? Zadnej z ksiązek kardynała nie ma w wydaniu ebook :(. Czy się mylę?
    doceń 3
  • Lucjan_Biel
    02.12.2019 15:50
    Lucjan_Biel
    Paulini "odcinają się" od o. Augustyna Pelanowskiego.
    W Wiedniu w nocy z 30 XI na 1 XII kardynał Schonborn ponownie udostępnił aktywistom LGBT katedrę św. Stefana na "koncert" charytatywny. Gwiazdą wieczoru był homoseksualny aktywista i draq queen Thomas Neuwirth, znany pod pseudonimem WURST (Conchita Wurst). Występowali też homoseksualni aktorzy w strojach prostytutek. Gospodarzem tego kulturalnego wydarzenia był oczywiście sam Kardynał Schonborn.
    We Włoszech dwaj biskupi diecezjalni przepraszają rozwodników żyjących w ponownych związkach za lata dręczenia ich przez opresyjny Kościół, zabraniający im przystępowania do komunii świętej.
    Redaktor Jakimowicz pisze, że i tak wszyscy w niebie spotkamy się przy jednym stole nucąc Hillsongi.
    Episkopat Niemiec rozpoczął swoją schizmę, to znaczy drogę synodalną. Zmilczę o czym będą debatować, bo występ Wursta w katedrze to małe miki przy tym.
    Czy Kościół jeszcze istnieje? Czy jest to już tylko zbiór ludzi, z których każdy ma własną "teologię"?
    Gdzie ja jestem? Dobry Boże.
    doceń 32
  • Dremor_
    02.12.2019 22:39
    Dremor_
    Wiara kard. Saraha jest szczera głęboka, ale jednocześnie bardzo naiwna. Pokładanie nadziei na odrodzenie Kościoła w "wierności doktrynie" jest powrotem do błędu, który spowodował osłabienie Kościoła w czasach nowożytnych. Uznaje się, że "początkiem końca" Kościoła, czyli momentem, gdy zaczął on tracić swoją pozycję było nadmierne zwrócenie się ku doktrynie, zapominając, że doktryna ma służyć człowiekowi, a nie człowiek doktrynie.
    doceń 2
  • anioł 4
    03.12.2019 10:34
    Wielki człowiek Kościoła Powszechnego. Dzięki misjonarzom, jak sam przyznał , poznał Jezusa Chrystusa i jest wierny Jego słowom . Nie chce zmieniać nic, co przekazał Jezus swoim uczniom. Do tego wielki przyjaciel Polski i Polaków, upatrując w nas nadzieję na początek reewangelizacji Europy. Wspaniały kandydat na przyszłego papieża . Jego dewizą zdają się być słowa sługi bożego kard. Stefana Wyszyńskiego "non possumus"w sprawach zasadniczych naszej wiary.
    doceń 4
Komentowanie dostępne jest tylko dla .

Ze względów bezpieczeństwa, kiedy korzystasz z możliwości napisania komentarza lub dodania intencji, w logach systemowych zapisuje się Twoje IP. Mają do niego dostęp wyłącznie uprawnieni administratorzy systemu. Administratorem Twoich danych jest Instytut Gość Media, z siedzibą w Katowicach 40-042, ul. Wita Stwosza 11. Szanujemy Twoje dane i chronimy je. Szczegółowe informacje na ten temat oraz i prawa, jakie Ci przysługują, opisaliśmy w Polityce prywatności.

Zamieszczone przez internautów komentarze są prywatnymi opiniami ich autorów i nie odzwierciedlają poglądów redakcji

Polecane filmy

Zapisane na później

Pobieranie listy

Reklama