Nowy numer 50/2019 Archiwum

Wiara kardynała Saraha

Kardynał Robert Sarah próbuje obudzić Kościół i cały Zachód ze swoistego letargu wiary. „Wybaczcie, jeśli niektóre moje słowa wami wstrząsną” – pisze we wstępie. „Ta książka to krzyk mojej duszy”. Czy zostanie usłyszany?

Ta książka jest gorącym wezwaniem do tego, abyśmy jako chrześcijanie nie poszli drogą Judasza. I po drugie, żebyśmy nie zwątpili w Kościół osłabiony dziś przez grzechy niektórych duchownych. „Wobec zalewu grzechów w szeregach Kościoła kusi nas chęć, aby wziąć sprawy w swoje ręce. Kusi nas chęć oczyszczenia Kościoła własnymi rękami. Byłoby to błędem. Co zrobilibyśmy? Założylibyśmy jakąś partię? Jakiś front? To najgroźniejsza pokusa: zamaskowany podział. Pod pretekstem czynienia dobra ludzie się dzielą, krytykują, rozdzierają. A demon szyderczo się śmieje. Kościoła nie zreformujemy podziałem i nienawiścią”.

Co wobec tego powinniśmy robić, widząc słabnący Kościół? Umacniać jego jedność – twierdzi kard. Sarah. Jedność ta nie ma nic wspólnego z duchem korporacji, ale opiera się na czterech filarach: modlitwa, doktryna katolicka, umiłowanie Piotra i wzajemna miłość.

Kryzys wiary

Pierwsza część książki to próba opisu duchowej kondycji współczesnego Kościoła. Już tytuły kolejnych jej rozdziałów mówią wiele: „Kryzys wiary”, „Kryzys kapłaństwa”, „Kryzys Kościoła”, „Acedia i kryzys tożsamości”. Jak widać słowo „kryzys” powraca wielokrotnie. Zapyta ktoś: czy naprawdę jest tak źle ze współczesnym Kościołem? Czy obraz nie jest zbyt czarny? Sedno leży nie w emocjach, ale w pytaniu, czy jest to obraz prawdziwy.

Nie brak głosów, także nad Wisłą, że nie jest tak źle, że trzeba więcej optymizmu i nie powinno się uderzać w kasandryczne tony. Podam przykład. W ostatnim numerze GN znalazłem wywiad z jednym z warszawskich proboszczów („Obcy. Decydujące starcie”). Duszpasterz mówi tak: „Ogólna tendencja jest spadkowa, ale myślę, że to dobrze”. Twierdzi też, że choć Kościół się kurczy, to jednak się wzmacnia, oczyszcza, a w ogóle to dla Kościoła jest błogosławiony czas. Jestem od roku proboszczem w wielkim mieście i moje odczucia są zgoła inne. To trudny czas dla Kościoła, czas przesilenia, duchowej walki. Jeśli coraz mniej ludzi chodzi do Kościoła, coraz mniej się spowiada, to znaczy, że coraz więcej ludzi porzuca Boga, Chrystusa, Kościół i wybiera jakąś formę życia bezbożnego. W związku z tym ich wieczne zbawienie jest zagrożone, czy tak? Jeśli jako duszpasterze marzymy o pełnych kościołach, to nie dlatego, że kierujemy się tęsknotą za Kościołem triumfującym lub nostalgią za dawnymi czasami. Przecież ostatecznie chodzi o wieczne zbawienie, którego chcemy dla wszystkich.

Kardynał Sarah jak biblijny prorok bije na alarm. Zwraca uwagę, że w Kościele przestaliśmy myśleć kategoriami wiecznego zbawienia, zamykamy się w doczesności. Koncentrujemy się na celach społecznych (ekologia, imigranci), zaniedbując zasadniczy cel Kościoła, jakim jest prowadzenie ludzi do nieba i ratowanie ich od wiecznej zguby. „Kościelnego” optymizmu nie należy mylić z nadzieją.

« 1 2 3 »
oceń artykuł Pobieranie..

Zobacz także

  • JZW
    02.12.2019 12:34
    Czy w XXI wieku tak ciężko jest wydać e-booka? Zadnej z ksiązek kardynała nie ma w wydaniu ebook :(. Czy się mylę?
    doceń 3
  • Lucjan_Biel
    02.12.2019 15:50
    Lucjan_Biel
    Paulini "odcinają się" od o. Augustyna Pelanowskiego.
    W Wiedniu w nocy z 30 XI na 1 XII kardynał Schonborn ponownie udostępnił aktywistom LGBT katedrę św. Stefana na "koncert" charytatywny. Gwiazdą wieczoru był homoseksualny aktywista i draq queen Thomas Neuwirth, znany pod pseudonimem WURST (Conchita Wurst). Występowali też homoseksualni aktorzy w strojach prostytutek. Gospodarzem tego kulturalnego wydarzenia był oczywiście sam Kardynał Schonborn.
    We Włoszech dwaj biskupi diecezjalni przepraszają rozwodników żyjących w ponownych związkach za lata dręczenia ich przez opresyjny Kościół, zabraniający im przystępowania do komunii świętej.
    Redaktor Jakimowicz pisze, że i tak wszyscy w niebie spotkamy się przy jednym stole nucąc Hillsongi.
    Episkopat Niemiec rozpoczął swoją schizmę, to znaczy drogę synodalną. Zmilczę o czym będą debatować, bo występ Wursta w katedrze to małe miki przy tym.
    Czy Kościół jeszcze istnieje? Czy jest to już tylko zbiór ludzi, z których każdy ma własną "teologię"?
    Gdzie ja jestem? Dobry Boże.
    doceń 32
  • Dremor_
    02.12.2019 22:39
    Dremor_
    Wiara kard. Saraha jest szczera głęboka, ale jednocześnie bardzo naiwna. Pokładanie nadziei na odrodzenie Kościoła w "wierności doktrynie" jest powrotem do błędu, który spowodował osłabienie Kościoła w czasach nowożytnych. Uznaje się, że "początkiem końca" Kościoła, czyli momentem, gdy zaczął on tracić swoją pozycję było nadmierne zwrócenie się ku doktrynie, zapominając, że doktryna ma służyć człowiekowi, a nie człowiek doktrynie.
    doceń 2
  • anioł 4
    03.12.2019 10:34
    Wielki człowiek Kościoła Powszechnego. Dzięki misjonarzom, jak sam przyznał , poznał Jezusa Chrystusa i jest wierny Jego słowom . Nie chce zmieniać nic, co przekazał Jezus swoim uczniom. Do tego wielki przyjaciel Polski i Polaków, upatrując w nas nadzieję na początek reewangelizacji Europy. Wspaniały kandydat na przyszłego papieża . Jego dewizą zdają się być słowa sługi bożego kard. Stefana Wyszyńskiego "non possumus"w sprawach zasadniczych naszej wiary.
    doceń 4
Komentowanie dostępne jest tylko dla .

Ze względów bezpieczeństwa, kiedy korzystasz z możliwości napisania komentarza lub dodania intencji, w logach systemowych zapisuje się Twoje IP. Mają do niego dostęp wyłącznie uprawnieni administratorzy systemu. Administratorem Twoich danych jest Instytut Gość Media, z siedzibą w Katowicach 40-042, ul. Wita Stwosza 11. Szanujemy Twoje dane i chronimy je. Szczegółowe informacje na ten temat oraz i prawa, jakie Ci przysługują, opisaliśmy w Polityce prywatności.

Zamieszczone przez internautów komentarze są prywatnymi opiniami ich autorów i nie odzwierciedlają poglądów redakcji

Polecane filmy

Zapisane na później

Pobieranie listy

Reklama