Nowy numer 46/2019 Archiwum

Przybici

Spotykam ich na co dzień. Odkąd pamiętam. Zamartwiają się o Kościół, chodzą przytłoczeni, mają smutne twarze. To nie jest dobry owoc.

Lot siedział w bramie Sodomy. To symboliczne zdanie, pokazujące jego ogromne rozdarcie. Aniołowie musieli go wyszarpać za fraki z pogrążonego w grzechu miasta. Czy sam był zanurzony w obrzydliwościach tych, którzy - zepsuci do szpiku kości - nawet widząc aniołów chcieli ich... zgwałcić? („wyprowadź ich, abyśmy mogli sobie z nimi poswawolić”). Nie! „Lot uginał się pod ciężarem rozpustnego postępowania ludzi nie liczących się z Bożym prawem i miał duszę umęczoną” (2P 2, 6).

Skąd ja znam tę postawę? Spotykam na co dzień wielu Lotów, którzy zamartwiają się o Kościół, chodzą przytłoczeni, mają smutne twarze, „uginają się pod ciężarem”, „mają umęczoną duszę”. Jest wśród nich wielu prawych ludzi, mających czyste intencje. Tyle że, ostatecznie, to zamartwianie się nie rodzi dobrych owoców.

Naprawdę nie chodzi mi o tanią wesołkowatość, rubaszność, sypanie z rękawa dowcipami. Chodzi mi o to, że spotkanie z Tym, którego oczy są jak płomień ognia, nie może nie przemieniać. On jest silniejszy od zawirowań, problemów i trosk.

Jak wyglądała twarz Jezusa wracającego z całonocnych rozmów z Ojcem? Gdy Mojżesz zstępował z góry Synaj, nie wiedział, że „skóra na jego twarzy promieniała na skutek rozmowy z Panem”. Widzieliście, jak wyglądają twarze ludzi wychodzących z modlitwy uwielbienia czy adoracji Najświętszego Sakramentu? Tak? Znakomicie opisał to Paweł VI pisząc, że chrześcijanin powinien mieć „proroctwo w spojrzeniu”.

« 1 »
oceń artykuł Pobieranie..

Marcin Jakimowicz

Dziennikarz działu „Kościół”

Absolwent wydziału prawa na Uniwersytecie Śląskim. Po studiach pracował jako korespondent Katolickiej Agencji Informacyjnej i redaktor Wydawnictwa Księgarnia św. Jacka. Od roku 2004 dziennikarz działu „Kościół” w tygodniku „Gość Niedzielny”. W 1998 roku opublikował książkę „Radykalni” – wywiady z Tomaszem Budzyńskim, Darkiem Malejonkiem, Piotrem Żyżelewiczem i Grzegorzem Wacławem. Wywiady z tymi znanymi muzykami rockowymi, którzy przeżyli nawrócenie i publicznie przyznają się do wiary katolickiej, stały się rychło bestsellerem. Wydał też m.in.: „Dziennik pisany mocą”, „Pełne zanurzenie”, „Antywirus”, „Wyjście awaryjne”, „Pan Bóg? Uwielbiam!”, „Jak poruszyć niebo? 44 konkretne wskazówki”. Jego obszar specjalizacji to religia oraz muzyka. Jest ekspertem w dziedzinie muzycznej sceny chrześcijan.

Czytaj artykuły Marcina Jakimowicza


Zobacz także

  • tomaszz
    29.10.2019 08:12
    Zamartwianie się o losy Kościoła świadczy o niedowiarstwu słowom Chrystusa. Przecież to jest Jego Kościół a nie nasz. Przecież to On zapewnił, że bramy piekła go nie przemogą. Zamartwianie się o Kościół blokuje Jezusowi możliwość działania. Bo świadczy o niedowiarstwu. Tak jak mieszkańcom Jego rodzinnego Nazaretu, gdzie nie mógł dokonać wielu cudów, ponieważ powątpiewali o Nim. Pokora polega na wykonywaniu tego co polecił Pan. A nam Pan nie polecił zamartwiania się o Kościół. Powiedział nawet, żeby nie martwić się o to co będziemy jeść i pić, nie martwić się także o pokarm duchowy, bo Bóg przecież wie że nam jest potrzebny i da go nam, bo jesteśmy ważni i cenni. Polecił za to głosić Ewangelię aż po krańce Ziemi. Tak jak Jezus, który potafił rozmawiać także z Grekami, ograniczyć przekaz do tego co mogli zrozumieć, aby ich stopniowo prowadzić do poznawiania coraz większych prawd. Przecież gdyby od razu mówił im o Bogu jakiego znali Żydzi, nikt z Greków by go nie zrozumiał. Tak samo i dziś Kościół nie może się zamknąć we własnych murach i czekać aż ktoś się będzie chciał dopasować i wtedy będzie mógł do Kościoła dołączyć. Taki kościół umrze. Kościół musi wychodzić szukając ciągle form przekazu zrozumiałych dla ludzi przemierzających świat, aby im przekazwać prawdę Ewangelii, w sposób zrozumiały dla nich. Taki Kościół będzie trwał i bramy piekła go nie przemogą, bo tak powiedział Jezus.
  • Abdiel
    29.10.2019 18:33
    Trudno być wesołym, gdy widzimy, że zbliżamy się do tego, co zapowiedziano w Akita.
  • Lucjan_Biel
    29.10.2019 20:12
    Lucjan_Biel
    Sądzę, że pan redaktor jednak nie posiada wiedzy, czy "przybici" wydają zły owoc. Może też być tak, jak w jednym z powyższych komentarzy można przeczytać, że ich cierpienia i modlitwy utrzymują ten świat przed obliczem Boga. Że Jemu chce się jeszcze nań patrzeć. Jeszcze nie odwraca Swej twarzy od nas wszystkich?
    Przybici też czytają Biblię. Zapewne też wiedzą, jak rozpromienioną twarz miał Mojżesz po zejściu z Synaju. Wszyscy Izraelici byli tego świadkami naocznymi. I co tam dalej w tej historii pisze? Odlali sobie cielca? Urządzili pijatykę? Uprawiali nierząd sakralny?
    Sądzę, że przybici też mają nadzieję. Nie są tak radośni i fajni. Nie grają na gitarach. Ich mityng uwielbienia jest codziennie o 6 lub 7 rano. Na palcach jednej ręki można ich policzyć przed ołtarzem, gdy klęczą lub stoją.
    doceń 9
  • kskiba19
    29.10.2019 20:15
    Każdy dźwiga swój krzyż. Jeden lepiej, drugi gorzej.
    doceń 3
Komentowanie dostępne jest tylko dla .

Ze względów bezpieczeństwa, kiedy korzystasz z możliwości napisania komentarza lub dodania intencji, w logach systemowych zapisuje się Twoje IP. Mają do niego dostęp wyłącznie uprawnieni administratorzy systemu. Administratorem Twoich danych jest Instytut Gość Media, z siedzibą w Katowicach 40-042, ul. Wita Stwosza 11. Szanujemy Twoje dane i chronimy je. Szczegółowe informacje na ten temat oraz i prawa, jakie Ci przysługują, opisaliśmy w Polityce prywatności.

Zamieszczone komentarze są prywatnymi opiniami ich autorów i nie odzwierciedlają poglądów redakcji