Nowy numer 43/2020 Archiwum

Bo jesteś wolnym człowiekiem

Wrocław to jedno z miast, gdzie można dołączyć do Paschy – modlitewnej grupy wsparcia dla mężczyzn, którzy doświadczają niechcianych odczuć homoseksualnych.

Jak wyjaśniają jej członkowie, grupa – która gwarantuje całkowitą anonimowość – kładzie nacisk na wzajemne wspieranie się, terapię oraz rozwój życia duchowego w Kościele katolickim. „W grupie pomożemy Ci rozpoznać jaki masz udział w tym, co aktualnie się dzieje w Twoim życiu, i jak możesz to zmienić. To Ty podejmujesz decyzje o tym, czego chcesz i jak chcesz zmieniać swoje życie, by było ono dla Ciebie satysfakcjonujące” – czytamy na stronie Paschy.

Jej uczestnicy podkreślają, że nie chodzi im tylko o pozbycie się homoseksualnych skłonności, o zaprzestanie kompulsywnych masturbacji i nałogowego oglądania pornografii, ale o życie „w pełni oparte na męskiej dojrzałości”.

Mogę się nie zgodzić

Człowiek odkrywa czasem, że tkwią w nim skłonności, odczucia, których wcale sobie nie życzy i które odczytuje jako destrukcyjne dla siebie. Nie jest jego winą fakt, że one w nim się pojawiają, ale czy musi bezwolnie iść za nimi? Czy jesteśmy bezbronni wobec tego, co odnajdujemy w sobie? Historie ludzi z Paschy są dowodem na to, że nie. Ale i potwierdzeniem, że nie warto walczyć w pojedynkę. Razem jest łatwiej.

– Chociaż dzisiaj mówi się, że skłonności homoseksualne należy zaakceptować, cieszę się, że mogę również powiedzieć, że się na te skłonności nie zgadzam – podkreśla Janek z wrocławskiej grupy. – Widzę, że to jest prawdziwa wolność – że osobiście mogę się zgodzić lub sprzeciwić czemuś, co dotyczy mnie. Pascha dała mi możliwość odkrycia, że nie walczę ze skłonnościami, ale odkrywam i stopniowo zmieniam to, co te skłonności powoduje. W moim wypadku były to w większości problemy z rówieśnikami w szkole, brak przynależności do grupy i bycia akceptowanym. Poprzez pracę indywidualną na terapii, kierownictwo duchowe i wsparcie grupy realnie widzę, jak zmienia się moja codzienność, sposób przebywania wśród innych i postrzegania wydarzeń z przeszłości. Wiele z tych przemian mogę z pełną świadomością nazwać cudami.

– Wejście do Paschy było dla mnie jedną z najtrudniejszych życiowych decyzji – wspomina Jakub. – Mimo strachu napisałem maila i przyszedłem na pierwsze spotkanie. Bałem się niepotrzebnie. Szybko zrozumiałem, że nie jestem sam z moim problemem i że są inni ludzie, którzy zmagają się z podobnym krzyżem. W grupie otrzymuję zrozumienie i wsparcie w radzeniu sobie z trudnościami. Przez wzajemną motywację przełamuję kolejne lęki i ograniczenia. We wspólnocie walczymy z naszymi słabościami poprzez modlitwę, pracę nad sobą i sport; w niej też odkryłem i odkrywam na nowo wartość braterstwa i męstwa. Niektórych efektów pracy w grupie wcześniej zupełnie się nie spodziewałem.

Jednocześnie Pascha daje po prostu dużo radości. W grupie nikt nie obiecuje, że na 100 procent każdy w pełni pozbędzie się niechcianych skłonności. Ale nie brak dowodów, że jest to możliwe. Część osób po kilkuletnim udziale w programie Paschy założyła rodziny, są szczęśliwymi mężami, ojcami. Niektórzy zdołali wiele rzeczy uporządkować w swoim życiu – na przykład naprawić relacje z własnym ojcem, zmierzyć się z doznanymi zranieniami. Niektórzy – mimo odczuwania jeszcze czasem niechcianych skłonności – nauczyli się, że mogą mówić im „nie”. Radość daje już wędrówka do obranego celu, nawet jeśli jest jeszcze odległy.

« 1 2 3 »
oceń artykuł Pobieranie..

Wyraź swoją opinię

napisz do redakcji:

gosc@gosc.pl

podziel się

Polecane filmy

Zapisane na później

Pobieranie listy

Reklama