Nowy numer 41/2019 Archiwum

Nie możesz chodzić, to lataj

O otwartości na Bożą moc opowiada Nick Vujicic.

Mówisz, że każdy ma jakiś ukryty talent. Skąd ta pewność? Czasem tego nie odczuwamy.

Myślę, że ta pewność rodzi się, gdy zaczynasz pomagać komuś innemu będącemu w potrzebie. Niektórzy twierdzą: nie jestem bogaty, więc nie zmienię świata. Możesz uważać, że nie masz możliwości, uzdolnień. Ale przecież możesz choćby wysłuchać kogoś, kto jest w depresji, kto jest samotny, nie ma planu na swoje życie. Możesz dać komuś nadzieję, okazać serce.

Twierdzisz, że powinniśmy zrobić przynajmniej jedną śmieszną rzecz dziennie. To ważne?

Kiedy życie staje się ciężkie, twarde, dołujące; kiedy musisz wciąż robić te same rzeczy, warto coś zmienić, wprowadzić nieco radości w codzienność.

Podobno jednym z cudów, których doświadczyłeś, było spotkanie Twojej przyszłej żony?

Jako dziecko byłem przez pewien czas w depresji. Myślałem, że nie mam szans się ożenić, założyć rodziny. Potem zacząłem wiele podróżować, odwiedziłem ok. 70 krajów. Jak w takiej sytuacji zbudować z kimś trwałą więź? W końcu jednak moje marzenia się spełniły. W pewnym momencie zakochałem się (z wzajemnością) od pierwszego wejrzenia. Będę za to wdzięczny Bogu przez całe moje życie. Tęsknię za przebywaniem z żoną, z czworgiem moich dziećmi. Chciałbym, żebyśmy wspólnie podróżowali po świecie.

Inne szczególnie piękne momenty w Twoim życiu to…?

Na pewno narodziny pierwszego dziecka. Posiadanie dzieci to w ogóle coś niesamowitego. Mój ojciec umarł na raka dwa lata temu. Mam w oczach widok taty trzymającego naszego syna w ramionach, śpiewającego piosenki. I to jest piękne.

Uprawiasz sport, muzykujesz. Jak udało Ci się to osiągnąć?

Ponosiłem porażki i znów próbowałem, upadałem i powstawałem, znów upadałem i podejmowałem kolejne próby. Doświadczyłem, ile rzeczy jestem w stanie zrobić. Kocham piłkę nożną, lubię oglądać tenisa, gram ze swoimi dziećmi w golfa, pływamy razem. Wszystko, co się da, robimy razem. Jeśli chodzi o muzykę, gram między innymi na perkusji.

Mówisz, że trzeba upaść siedem razy, ale wstać osiem…

Na pewno powstać trzeba jeden raz więcej, niż się upadło. Nie można się poddawać. •

« 1 2 »
oceń artykuł Pobieranie..

Zobacz także

  • Cyraniusz
    14.07.2019 16:38
    Bóg jest wielki. Za każdym razem patrząc na tego gościa uświadamiam sobie jak bardzo nie doceniam tego co mam.
    doceń 0
  • dróżka
    15.07.2019 16:58
    dróżka
    Wzór tego wspaniałego człowieka pokazuje, że nie tylko "nogami i rękoma" możemy się zbliżać do Boga i do nieba, ale przede wszystkim sercem, a ono wyraża się w naszym spojrzeniu, mimice twarzy, głosie i słowach, które wypowiadamy. Najważniejsza jest nasza podróż wewnętrzna i nigdy nie powinna przestać. Pozdrawiam :)
    doceń 0
  • andrzej
    16.07.2019 09:43
    Facet jest wielki. Jego pierwsza książka "Bez rąk, bez nóg, bez ograniczeń!" zrobiła na mnie wrażenie. Można tam prześledzić historię Jego trudnego i gorzkiego czasem życia i nauczyć się dziękować Bogu za to co się ma. Być blisko Boga to trwać w ciągłym kontakcie z Duchem Świętym, Nick to umie i uczy innych. Niech Pan Go prowadzi, a przez niego uczy innych prawdziwych spotkań z Bogiem. Warto!
    doceń 0

Ze względów bezpieczeństwa, kiedy korzystasz z możliwości napisania komentarza lub dodania intencji, w logach systemowych zapisuje się Twoje IP. Mają do niego dostęp wyłącznie uprawnieni administratorzy systemu. Administratorem Twoich danych jest Instytut Gość Media, z siedzibą w Katowicach 40-042, ul. Wita Stwosza 11. Szanujemy Twoje dane i chronimy je. Szczegółowe informacje na ten temat oraz i prawa, jakie Ci przysługują, opisaliśmy w Polityce prywatności.

Zamieszczone przez internautów komentarze są prywatnymi opiniami ich autorów i nie odzwierciedlają poglądów redakcji

Polecane filmy

Zapisane na później

Pobieranie listy

Reklama

Sponsorowane

Https://Www.AUTOdoc.PL