Nowy numer 41/2019 Archiwum

Gdy umierasz niegotowy

Myśl wyrachowana: Bóg ostatecznie powołuje nas wtedy, gdy nas odwołuje.

Łukasz był prawnikiem, pracował w sądzie. Ale ponad rok temu, gdy miał 36 lat, zwolnił się z pracy, zostawił wszystko i poszedł do seminarium dla starszych mężczyzn w Krakowie. Spośród tych starszych on należał do najmłodszych. W słoneczne popołudnie w połowie września Łukasz… zmarł. Nagle, w jednej chwili, gdy siedział nad artykułami naukowymi potrzebnymi do ukończenia doktoratu z prawa. Chciał z nimi zdążyć przed powrotem do seminarium po przerwie wakacyjnej.

Tego dnia przypadało liturgiczne święto św. Stanisława Kostki. W kościołach był czytany fragment z Księgi Mądrości: „Sprawiedliwy, choćby umarł przedwcześnie, znajdzie odpoczynek. (...) Dusza jego podobała się Bogu, dlatego pospiesznie wyszedł spośród nieprawości”. I dalej: „A ludzie patrzyli i nie pojmowali ani sobie tego nie wzięli do serca, że łaska i miłosierdzie nad Jego wybranymi i nad świętymi Jego opatrzność”.

Coś jest w tym niepojmowaniu Bożego miłosierdzia. Bo my, widząc martwe ciało, jesteśmy jak ktoś, kto poród ocenia wyłącznie na podstawie leżącej we krwi odciętej pępowiny. Widząc coś takiego, nabieramy przekonania, że tu stało się coś strasznego – a to radość przecież, bo człowiek się narodził.

Wiadomość o śmierci kleryka Łukasza zamieściłem na stronie gosc.pl. Czytający deklarowali w komentarzach modlitwę, ale ktoś zamieścił też ironiczną uwagę: „A co to, Bóg się rozmyślił?”. Że niby to bez sensu, że Bóg człowieka powołuje, a w trakcie realizacji wezwania nagle „zmienia zdanie”.

Właśnie tak wygląda to nasze płaskie myślenie, zakorzenione w rozumowaniu, że człowiek jest zrealizowany wtedy, gdy osiągnie to czy tamto. Wcześniej, gdy się do tego przygotowuje, jest jakby niepełnym człowiekiem, jakby mu czegoś do kompletnego człowieczeństwa brakowało. Stąd pretensje do Boga: „Czemu go zabierasz w takiej chwili, to jeszcze nie był ten czas!”. Ale dla Boga najwyraźniej pełnymi ludźmi jesteśmy na każdym etapie – dlatego dopuszcza śmierć ludzi przed narodzeniem i po narodzeniu. Dlatego umierają niemowlęta, dzieci i młodzież, z tej przyczyny zdarza się odejść i uczniom, i studentom. Oni wszyscy są prawdziwymi ludźmi, a nie jakimiś kandydatami do człowieczeństwa.

Na tym świecie i tak zawsze do czegoś się przygotowujemy: przedszkolak do szkoły, student do dyplomu, pracownik do emerytury, a emeryt do… no, do różnych rzeczy, ale raczej nie do śmierci, bo wciąż ma poczucie, że jeszcze nie jest gotowy.

A jednak zawsze jesteśmy gotowi do tego, żebyśmy „byli gotowi”. Nie jest gotowy tylko ten, kto miłosiernemu Bogu mówi „nie” – i ten może mieć problemy, ale to jego wybór.

Bóg traktuje nas poważnie na każdym etapie naszego życia – dlatego dopuszcza ludzi w każdym wieku do tajemnic, dosłownie, śmiertelnie poważnych.

« 1 2 »
oceń artykuł Pobieranie..

Franciszek Kucharczak

Dziennikarz działu „Kościół”

Teolog i historyk Kościoła, absolwent Katolickiego Uniwersytetu Lubelskiego, wieloletni redaktor i grafik „Małego Gościa Niedzielnego” (autor m.in. rubryki „Franek fałszerz” i „Mędrzec dyżurny”), obecnie współpracownik tego miesięcznika. Autor „Tabliczki sumienia” – cotygodniowego felietonu publikowanego w „Gościu Niedzielnym”. Autor książki „Tabliczka sumienia”, współautor książki „Bóg lubi tych, którzy walczą ” i książki-wywiadu z Markiem Jurkiem „Dysydent w państwie POPiS”. Zainteresowania: sztuki plastyczne, turystyka (zwłaszcza rowerowa). Motto: „Jestem tendencyjny – popieram Jezusa”.
Jego obszar specjalizacji to kwestie moralne i teologiczne, komentowanie w optyce chrześcijańskiej spraw wzbudzających kontrowersje, zwłaszcza na obszarze państwo-Kościół, wychowanie dzieci i młodzieży, etyka seksualna. Autor nazywa to teologią stosowaną.

Kontakt:
franciszek.kucharczak@gosc.pl
Więcej artykułów Franciszka Kucharczaka

Zobacz także

  • katolik
    25.10.2018 09:29
    "Nie jest gotowy tylko ten, kto miłosiernemu Bogu mówi „nie” – i ten może mieć problemy, ale to jego wybór."

    To niestety brzmi jak herezja tzw. "opcji fundamentalnej", wedle której człowiek zostaje potępiony tylko wtedy, gdy świadomie odrzuci Boga i Jego zbawienie. JP2 napisał encyklikę Veritatis Splendor, która się z tą herezją rozprawia - zresztą jedna z tylko dwu encyklik wartych przeczytania.

    Kościół od wieków naucza czego innego: Sąd Boży jest na podstawie ludzkich uczynków. Potępiony zostaje ten, kto umiera bez łaski uświęcającej, którą traci się w wyniku grzechu śmiertelnego, i trafia bezpośrednio do piekła! Katechizm Wojtyły (podobnie jak innych papieży) ujmuje to tak:

    135: Każdy człowiek, według swoich uczynków, zostanie obdarowany życiem lub potępiony na wieczność.

    1035: Nauczanie Kościoła stwierdza istnienie piekła i jego wieczność. Dusze tych, którzy umierają w stanie grzechu śmiertelnego, bezpośrednio po śmierci idą do piekła, gdzie cierpią męki, „ogień wieczny" ...

    Powinniśmy się powstrzymać z kanonizacjami na oko i pod wpływem emocji, jak ww. przypadku, a tylko pokornie prosić Pana Boga o życie wieczne dla zmarłego.
    doceń 22
  • Leo
    25.10.2018 10:05
    Weź ty sobie, Katoliku, przeczytaj Dzienniczek św. Faustyny (który w całości akceptuje Kościół), zobacz, jak Bóg w swoim miłosierdziu próbuje człowieka skłonić do skruchy i ocalić, nawet wtedy, gdy po ludzku już nie żyje, a potem dopiero wypowiadaj się o tym, kto pójdzie do nieba, a kto do piekła. Bo śmierć w grzechu ciężkim to jedno, a ludzka ocena co do stanu, w jakim człowiek umiera (i co dzieje się z nim, gdy jest między doczesnością a wiecznością), to drugie. A tak w ogóle jak czytam te twoje zimno-doktrynerskie wpisy, to mam wrażenie, że ty masz satysfakcję, gdybyś mógł kogoś wsadzić do piekła.
    doceń 11
  • R
    25.10.2018 10:36
    Jak redaktor Kucharczak nie dotyka polityki, to naprawdę można przeczytać w jego wydaniu wartościowy tekst. Takich więcej, politycznych mniej poproszę :)
    doceń 14
  • sp
    26.10.2018 05:51
    Ciekawe ile razy w mediach, w czasie ciszy wyborczej, padły np. słowa "nowoczesna", czy "razem"? Będzie tego pewnie sporo, ale tylko osobom o bardzo niskiej inteligencji przyjdzie do głowy, żeby uznawać to zaraz za złamanie ciszy wyborczej... Reszta woli żyć normalnie.
    doceń 4
Dyskusja zakończona.

Ze względów bezpieczeństwa, kiedy korzystasz z możliwości napisania komentarza lub dodania intencji, w logach systemowych zapisuje się Twoje IP. Mają do niego dostęp wyłącznie uprawnieni administratorzy systemu. Administratorem Twoich danych jest Instytut Gość Media, z siedzibą w Katowicach 40-042, ul. Wita Stwosza 11. Szanujemy Twoje dane i chronimy je. Szczegółowe informacje na ten temat oraz i prawa, jakie Ci przysługują, opisaliśmy w Polityce prywatności.

Zamieszczone komentarze są prywatnymi opiniami ich autorów i nie odzwierciedlają poglądów redakcji